Autonomia robotnicza

Autonomia robotnicza
Aby zapobiec degeneracji ruchu społecznego, włoscy autonomiści zrealizowali koncepcję, wybiegającą o krok dalej od realiów ruchów czy partii oficjalnie kontestujących, lecz rzeczywiście potwierdzających istnienie kapitalizmu, w jego ewentualnie odświeżonej formie i treści. Dokonali analizy z punktu widzenia tych, którzy najbardziej odczuwali agresywny charakter gospodarki.

Marksizm i anarchizm

Marksizm i anarchizm
Upadek marksizmu w sferze politycznej i kompromitacja praktycznej realizacji idei „dyktatury proletariatu”, pociągnęły za sobą ogromne przeobrażenia na płaszczyźnie kulturowej. Ideolodzy systemu kapitalistycznego, mogli więc ogłosić „koniec historii”, ruch rewolucyjny został wyrugowany nie tylko w sensie fizycznym, zniknął również z ludzkich umysłów.

Teorie kryzysu

Teorie kryzysu
Czy kryzysy są wpisane w naturę sytemu kapitalistycznego, czy też są wywołane czynnikami wobec niego zewnętrznymi? Rozstrzygnięcie tego dylematu oczywiście ma spore znaczenie dla postawy, jaką dziś przyjmiemy: odrzucimy system w całości, czy będziemy starali się go jedynie reformować... aby dotrwał do następnego wstrząsu.

Samorządowa alternatywa

Samorządowa alternatywa
Czy w latach 80. istniała w ruchu "Solidarność" samorządowa alternatywa, zarówno dla PRL-owskiego socjalizmu, jak i dla kapitalizmu? Co się z nią stało? Czy samorządowa rewolucja została zdradzona, a jeśli tak to przez kogo? Na te pytania, mające fundamentalne znaczenie dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji w Polsce, staramy się znaleźć odpowiedź w "Przeglądzie".

Neoliberalizm staje się niejasnym, wręcz niespójnym pojęciem, kiedy wikła się w fałszywą dychotomię pomiędzy rynkiem a państwem. Często stwierdza się na przykład, że neoliberalizm promuje wolne rynki i trzyma w cuglach państwo. Jak jednak stwierdził to już dawno temu Karl Polanyi1, sam leseferyzm jest interwencjonistycznym projektem państwowym („leseferyzm był zaplanowany, planowanie nie”). Zakłada się również, że neoliberalizm skupia się na wzroście gospodarczym zamiast na państwie w celu rozwiązania wielu społecznych problemów. Wyrażająca się ilościowo byt zwany „ekonomią” została jednak stworzona w XX w. głównie za pomocą reorganizacji i redystrybucji wiedzy oraz utrwalenia nowych praktyk opisu i kalkulacji w działaniach rządu – nie może ona być w żaden sposób wyraźnie odseparowana od oficjalnych środków przymusu, państwowej korupcji i „nieekonomicznych” instytucji2. Podobnie, neoliberalna próba symulowania znacznych przychodów rynkowych za pomocą prowadzenia analizy kosztów i korzyści przy formułowaniu zasad polityki, zależy od kalkulacji i regulacji podejmowanych przez państwo3.

Nigdzie podział państwo/rynek nie jest tak mylący, jak w przypadku analizy najbardziej ambitnego przejawu neoliberalizmu ostatnimi czasy – rynku handlu emisjami dwutlenku węgla, który zaczął się rozwijać w latach 90. jako zasadnicza odpowiedź polityki międzynarodowej na zmiany klimatu. Podczas gdy rynki handlu emisjami zwykle za pomocą neoliberalnej retoryki („Jaki jest najlepszy sposób na powstrzymanie zmian klimatu? Jedna, globalna cena węgla, a rynek załatwi resztę”4; „Handel emisjami dwutlenku węgla jest postrzegany jako rynkowa alternatywa wobec bezpośredniego opodatkowania czy też podejścia na zasadzie ‘dziel i rządź’”5), to towar, którym handluje się na największych rynkach emisji, istnieje dzięki rządowym rozporządzeniom i regulacjom. W wyjaśnianiu przypadków spustoszenia  spowodowanego ciągłym rozwojem i współdziałaniem rynków emisji pomocne jest wyjście poza błędny dualizm rynek/państwo, wybór/przymus, wydajność/nieskuteczność, często używanych jako ich usprawiedliwienie. Ten rozdział skupia się raczej na dynamice władzy wyrażającej się w neoliberalnym podejściu polegającym na abstrahowaniu od całości, dzieleniu i utowarowieniu w kwestii dotyczącej zmian klimatu. W ten sposób staram się przeprowadzić wstępną analizę potencjalnie jednego z największych klasowych projektów neoliberalizmu: próby prywatyzacji samego klimatu.

Czym jest handel emisjami dwutlenku węgla?


Handel zanieczyszczeniami, pierwotnie zaproponowany w latach 60., został rozwinięty przez amerykańskich ekonomistów i ludzi zajmujących się handlem derywatamiI w latach 70. i 80., a następnie przeszedł w tym kraju serię nieudanych prób uprawomocnienia, zanim stał się centralnym elementem Amerykańskiego Programu Kwaśnego Deszczu (US Acid Rain Programme) z lat 90., czyli okresu „deregulacyjnej gorączki”. W 1997 r. administracja Billa Clintona z sukcesem naciskała, by Protokół z Kioto stał się zbiorem instrumentów handlu emisjami spalin (Al Gore, który podtrzymywał amerykańskie ultimatum wobec Kioto, później sam stał się aktorem na rynku handlu emisjami). Od początku XXI w. Europa rozpoczęła starania, by stać się gospodarzem obecnie największego rynku handlu emisjami spalin, Europejskiego Programu Handlu Emisjami (EU Emissions Trading Scheme) – chociaż pod rządami Baracka Obamy Stany Zjednoczone mogą przejąć tę pozycję. Rynki handlu emisjami obecnie obracają 100 mld dolarów rocznie i docelowo w ciągu dekady mają zacząć rywalizować z obecnie największymi na świecie rynkami instrumentów pochodnych. Dzięki pionierom takim jak Richard Sandor z Rady Handlowej Chicago i Ken Newcombe, który zrzekł się przewodzenia funduszami dwutlenku węgla Banku Światowego, by zająć się handlem emisjami w takich spółkach jak Goldman Sachs, rynki handlu emisjami stały się ostatnio atrakcyjne dla funduszy hedgingowychII, banków, handlarzy energią i innych spekulantów.

Handel emisjami traktuje ochronę równowagi klimatycznej, bądź zdolność Ziemi do regulowania klimatu, jako policzalny towar. Po przyznaniu lub sprzedaniu prywatnym firmom i innym podmiotom generującym zanieczyszczenia, taki towar może być następnie „zyskownie” ulokowany dzięki mechanizmom rynkowym. Tak więc utowarowiono coś, co nigdy nie było stworzone na sprzedaż. Nie jest skonsumowany, lecz wciąż na naowo wykorzystywany. Mimo że trudny do zdefiniowania, a nawet umiejscowienia, ten potencjał kształtuje część podstawowej „infrastruktury” dla ludzkiego przetrwania. Przekształcanie go w towar prowadzi natomiast do złożonych sprzeczności i paradoksów6. Obecne wysiłki w kierunku tworzenia rynków handlu emisjami, po przekroczeniu pewnej granicy grożą wywołaniem ogólnoświatowego kryzysu. Zdolność Ziemi do regulowania klimatu staje się tym samym „fikcyjnym towarem” – fundamentalne pojęcie u Polanyi’ego. Wiele mówiące porównania i różnice mogą być zatem nakreślone na podstawie „fikcyjnych towarów” Polanyi’ego, czyli ziemi, pracy i pieniądza, tak jak i innych możliwych „fikcyjnych towarów” zaproponowanych do tej pory, takich jak wiedza, zdrowie, geny i poczucie bezpieczeństwa.

Próba uczynienia towaru z klimatu odbywa się w kilku etapach (patrz tabela). Po pierwsze, cel utrzymania zdolności Ziemi do regulacji klimatu jest przedstawiany jako wyrażone liczbowo poziomy redukcji emisji gazów cieplarnianych. Rządy określają – chociaż obecnie wyraźnie kierując się bardziej politycznymi niż klimatycznymi przesłankami – w jakim zakresie fizyczny, chemiczny i biologiczny potencjał regulacji klimatu powinien stać się ograniczonym zasobem, zostać „odgrodzony” (ang. enclosed), zawłaszczony i sprywatyzowany. Następnie przekazują ten zasób (a czasem odsprzedają) dużym podmiotom zanieczyszczającym, zanim „pozwolą zadecydować rynkowi” co do ostatecznej dystrybucji7.

Zmiana korzyści i strat klimatycznych w mierzalne „przedmioty”, otwiera możliwość ich wymiany. Przykładowo, kiedy klimatyczna korzyść jest kojarzona z redukcją emisji, to zmniejszenie ich poziomu w jednym miejscu staje się „równoważne” pod względem klimatycznym, a tym samym wymienne, z ich wzrostem w innym regionie. Ograniczenie wynikające z jednej technologii staje się klimatycznie równoważne z redukcją opartą na innej. Obcięcie emisji będące elementem szerszego pakietu, który niesie za sobą pewien zakres społecznych konsekwencji staje się pod względem klimatycznym równoważne innemu ograniczeniu związanemu z innym rodzajem takich oddziaływań. Tam, gdzie dozwolony jest handel pozwoleniami emisyjnymi, redukcja emisji w danym momencie staje się równorzędna z redukcją zachodzącą kiedy indziej. Kiedy wszystkie te ekwiwalenty są już ustalone, rynek może wykazać te sposoby redukcji emisji (a tym samym korzyści dla klimatu), które są najtańsze.


Schemat rynku handlu emisjami gazów cieplarnianych

Etap 1
Cel, jakim było uniezależnienie się od paliw kopalnych poprzez zwrot na inną ścieżkę rozwoju, został zmieniony przez nakładanie na poziom emisji progresywnych limitów liczbowych (limitowanie).

Etap 2
Za pomocą regulacji zostaje utworzony obszerny zasób ”równoważnych” redukcji emisji, który abstrahuje od miejsca, technologii, historii i samych gazów cieplarnianych, umożliwiając powstanie płynnego rynku i różnych poziomów „efektywności” (limitowanie i handel).

Etap 3
Za pomocą projektów kompensacyjnych tworzone są kolejne, potencjalnie, nadające się do wymiany handlowej odpowiedniki redukcji emisji, przeważnie w regionach, na które nie nałożono limitów. To przynosi korporacjom dodatkowe oszczędności i poszerza zasób towarów, co sprzyja większej płynności i osiąganiu kolejnych poziomów „efektywności” (offsety/projekty rekompensujące emisje gazów cieplarnianych).

Etap 4
Łączenie projektów, sekurytyzacjaIII, regulacje finansowe, agencje ratingoweIV , „programowy CDM – Mechanizm Czystego Rozwoju (Clean Development Mechanism)”V itd. dodają nowe poziomy zmniejszające przejrzystość i zwiększające złożoność całości.


Na pierwszy rzut oka podobieństwa te mogą wydawać się niekontrowersyjne. Orędownicy rynku będą powtarzać, rozwodząc się w nieskończoność, że na przykład „cząsteczka dwutlenku węgla uwolniona w Samarkand ma taki sam wpływ na klimat jak ta w Sandusky”. Odrobina refleksji wykaże jednak, że przy propagowaniu tego rodzaju porównań handlujący emisjami powoli uciekają od kwestii klimatycznych. Problem ten składa się głównie z wyzwania, jakim jest zainicjowanie nowego przełomowego kierunku rozwoju, prowadzącego do uniezależnienia od paliw kopalnych, które w głównej mierze są przyczyną zmian klimatu wywołanych przez człowieka. Raz wydobyte z ziemi i spalone węgiel, ropa i gaz zwiększają obciążenie pochodnymi węgla cyrkulującymi pomiędzy atmosferą i oceanami, glebą, skałami i roślinnością. Ten proces jest dla ludzkości nieodwracalny: po wydobyciu i spaleniu paliwa kopalne nie mogą być na powrót bezpiecznie złożone pod ziemią w formie nowego złoża węgla, ropy, gazu czy skał węglanowych na miliony lat. Transfer ten jest również niezrównoważony: po prostu nie ma wystarczającej „przestrzeni” w biologicznym i geologicznym obiegu, by bezpiecznie przetrzymywać ogromną masę dwutlenku węgla, który unosi się nad ziemią i który w katastrofalny sposób zagraża powietrzu i wodom. Jak stwierdził biolog Tim Flannery8: „W [samych] pokładach ziemi jest tyle zasobów węgla w różnych formach, że wydobycie ich w całości uczyniłoby ziemię niebezpieczną dla życia, takiego jakie znamy”. Innymi słowy, większość niewydobytych złóż węgla, ropy i gazu musi zostać pod ziemią. W związku z tym uprzemysłowione społeczeństwa, obecnie uzależnione od złóż kopalnych9, powinny w nadchodzących dekadach ograniczyć się do niekopalnej energii, transportu, rolnictwa i sposobu konsumpcji. Ponieważ ta zmiana jest strukturalna, pierwsze kroki powinny zostać podjęte natychmiast, by zminimalizować przyszłe niebezpieczeństwa i koszty.

Co za tym idzie, efektywność oddziaływania krótkoterminowych działań na klimat może być oszacowana tylko na podstawie ustalenia ich roli w długoterminowym procesie uniezależniania się od paliw kopalnych. Na przykład, wybór technologii dla krótkoterminowego ograniczenia miliardów ton emisji będzie miał ogromny wpływ na długoterminowe korzyści klimatyczne. Jeśli technologia ta wzmacnia ogólne społeczne uzależnienie od paliw kopalnych, to jest bardziej szkodliwa dla klimatu niż technologia ukierunkowana na pozostawienie tych surowców pod ziemią. Podobnie, podjęta w jednym miejscu redukcja liczona w miliardach ton może mieć społeczne konsekwencje, które inaczej wpłyną na długoterminową eksploatację paliw kopalnych (a tym samym na redukcję w przyszłości) niż pozornie „identyczna” redukcja w innym miejscu. Dzisiejsze wybory w kwestiach klimatycznych będą miały swoje konsekwencje w przyszłości.

W odróżnieniu od tego, podejście towarowe pomija to skąd, jak, kiedy i przez kogo dokonywane są redukcje emisji, separując działania na rzecz klimatu od historii i technologii, jednocześnie zagnieżdżając je w neoklasycznej teorii ekonomicznej, traktatach handlowych, prawach własności, zarządzaniu ryzykiem itd. Przykładowo, handel emisjami przykłada tę samą wagę do technologii ograniczających emisje, które mogą powodować niemierzalne, lecz istotne „efekty uboczne”10, prowadząc do radykalnie zmniejszonego długoterminowego uzależnienia od paliw kopalnych, jak i do technologii, które takich efektów nie wywołują, przy czym obydwie mogą w krótkim okresie w danej lokalizacji przyczyniać się w równym stopniu do ograniczenia emisji. Podczas gdy handel emisjami zachęca do pomysłowości w zakresie wynajdywania wymiernych „odpowiedników” różnego rodzaju emisji pochodzących z różnych miejsc, zupełnie nie wskazuje na innowacje mogące zapoczątkować lub utrzymać ścieżkę rozwoju bez wykorzystywania paliw kopalnych (których efektywność dużo trudniej zmierzyć). W rzeczywistości, kiedy zdefiniowano już towar, ograniczanie się do oceniania różnych długoterminowych trajektorii społecznych i technologicznych lub do szacowania odległych celów oznacza zagrożenie dla imperatywu efektywności.

Podejście „towarowe” usiłuje także uwolnić problem globalnego ocieplenia od klimatologicznych niepewności i niejasności. Dzieje się tak dlatego, że suma kreowanych i wprowadzanych przez rządy wymiennych praw do emisji gazów cieplarnianych, jeśli nie w praktyce, to w założeniach, ma oscylować wokół ekonomicznie optymalnego, „klimatycznie bezpiecznego” poziomu ogólnego zanieczyszczenia gazami cieplarnianymi. Jak sugeruje praca ekonomisty z Harvardu Martina Weitzmana i in., takie podejście jest krokiem w stronę zredukowanej koncepcji problemu klimatycznego: procesu ujednolicania zawartego w wielowymiarowym równaniu i komputerowo tworzonych Modelach Zintegrowanej Oceny (Integrated Assesment Models) łączących wzrost gospodarczy z dynamiką przemian klimatycznych. Modele te zwiększają systemowe zagrożenie, „prezentując szacunek zysków i strat dla czegoś, co z założenia stanowi sytuację ‘grubego ogona’VI z potencjalnie nieograniczonymi stratami, tak jakby był on właściwy i obiektywny”11.

Uwalnianie i ponowne ograniczanie: etap drugi


Proces uwalniania i ponownego ograniczania charakterystyczny dla handlu emisjami rozgałęzia się i rozprzestrzenia w następstwie kolejnych aktów wyabstrahowania. Kiedy rząd tworzy nadający się do handlu i dystrybucji towar, którego „efektywna” alokacja w postaci praw do emisji może stać się spójną, „apolityczną” koncepcją działania (typu „limitowanie i handel”), jego status jako składnika aktywów, dotacji lub instrumentu finansowego jest dostosowany do najróżniejszych standardów rachunkowych12. Dotacje na prawa do emisji są przydzielane krajom uprzemysłowionym (w ramach Protokołu z Kioto), prywatnym firmom lub innym podmiotom emitującym zanieczyszczenia (na mocy Europejskiego Programu Handlu Emisjami – EU ETS), odpowiednio do poziomu emisji. Ze względu na lobbing przemysłu i trudności z pomiarami, granty te są często większe, niż wskazuje na to poziom zanieczyszczeń emitowanych przez odpowiedzialne za nie podmioty. Korporacje otrzymujące pieniądze od EU ETS mają następnie prawo do przerzucenia na swoich klientów nominalnej ceny rynkowej za towar, który same otrzymały za darmo (w przyszłości aukcje mogą być przeprowadzane częściej, ale na razie nie są rozpowszechnione). W ten oto sposób rozmiar potencjału Ziemi do regulacji przepływu węgla staje się w efekcie własnością i jest dystrybuowany do uprzemysłowionej Północy, a w szczególności do największych trucicieli.

Następnie rozwijany jest drugi rodzaj wymiernych, pozornie przynoszących korzyści dla klimatu jednostek nazywanych „offsetami”, by razem z „redukcjami” dalej zwiększać „efektywność”. Offsety są oparte na specjalnych projektach zlokalizowanych głównie na Południu, wymagających odpowiedniej ekspertyzy i teoretycznie umożliwiających zmniejszenie efektu cieplarnianego, który narastałby bez systemu handlu emisjami. Są to m.in. plantacje drzew (mające w założeniu absorbować emisję dwutlenku węgla) lub przejście na inne typy paliwa, farmy wiatrowe, tamy hydroelektryczne (mające redukować lub zastępować paliwa kopalne). Pod uwagę bierze się również plany poszerzania licencji na emisję gazów cieplarnianych – wliczając w to programy dotyczące biopaliw, biomasy, energii atomowej, ochrony lasów oraz wychwytywania, upłynniania i przechowywania (sekwestracji) dwutlenku węgla z elektrowni węglowych. Takie przedsięwzięcia „oparte na projektach”, nieważne jakiego rodzaju, są tworzone w celu wymiany na uprawnienia do emisji zanieczyszczeń i rozdzielane przez rządy uprzemysłowionej Północy. W istocie, za pomocą aktu ujednolicenia poprzez regulacje, Protokół z Kioto określa w artykule 3 i 12, że offsety są redukcjami emisji zanieczyszczeń, uprawomocniając tym samym istnienie nowej, abstrakcyjnej, rozproszonej i obejmującej wszystko kategorii redukcji emisji/offsetów. W ten sposób pomogło to otworzyć niszę dla nowej grupy specjalistów i konsultantów – analogicznie do „speców”, którzy przyczynili się do rozwinięcia zaawansowanych finansowych instrumentów pochodnych – by szukali zysków, pracując nad koniecznymi procedurami ujednolicającymi. W ten sposób „spece od handlu emisjami zanieczyszczeń” tworzą kalkulacje przykładowo zakładające, że redukcja emisji spalin w elektrowni węglowej w Wielkiej Brytanii jest tym samym, co zbudowanie farmy wiatrowej w Indiach czy Brazylii, ze względu na to, iż farmy takie zastępują użycie paliwa kopalnego.

Ponieważ wydzielany w wyniku spalania paliw kopalnych dwutlenek węgla jest tylko jednym z wielu gazów cieplarnianych, możliwe jest ciągłe tworzenie nowych odpowiedników, co pozwala na powstawanie kolejnych domniemanych „efektywności” w osiąganiu danego limitu. W latach 90. Międzyrządowy Panel Zmian Klimatycznych (Intergovernmental Panel on Climate Change – IPCC) stworzył nowe abstrakcyjne pojęcie „potencjału globalnego ocieplenia”, które ujednolica cały koszyk gazów niszczących klimat i przedstawia, w jakim stopniu, w porównaniu do dwutlenku węgla, szkodzą one klimatowi. To ostatecznie umożliwiło korporacjom osiągnięcie ogromnych oszczędności w procesie osiągania celów emisyjnych określonych w EU ETS. Na przykład niemiecka firma RWE, zamiast zmniejszyć własną emisję dwutlenku węgla, mogła zaplanować inwestycję w licencjonowany przez ONZ projekt offsetowy niszczący małe ilości dwutlenku azotu (gaz cieplarniany, którego oddziaływanie zostało określone jako 298 razy silniejsze od dwutlenku węgla w okresie 100 lat) w fabrykach w Egipcie i Korei Południowej oraz jeszcze mniejsze ilości HFC-23 (gaz cieplarniany, którego „potencjał wywoływania efektu cieplarnianego” został ustalony na poziomie 14800 razy większym niż dwutlenek węgla przez najbliższe 100 lat) w zakładach chemicznych w Chinach13. Firma ta mogła również rozważyć możliwość wykupienia dodatkowych uprawnień do emisjiVII od projektów, które pozwalają przechwytywać i spalać metan (kolejny gaz cieplarniany, uważany za bardziej niebezpieczny niż dwutlenek węgla, szczególnie w krótkim okresie czasu) z wysypisk śmieci i kopalni węgla w Rosji i Chinach. Ujednolicenie wszystkich tych gazów było trudnym zadaniem, ponieważ różnią się one oddziaływaniem na różnych płaszczyznach, w tym czasowej. Wystarczy przywołać jeden z przykładów tych niejasności i dyskusji: w 2007 r. IPCC podniosło przelicznik stuletniego oddziaływania dla HFC-23 o 23 proc., umożliwiając jednym ruchem stworzenie milionów ton dodatkowych uprawnień do emisji.

Wykorzystanie offsetów w celu osiągnięcia większej płynności i „efektywności” oddala rynki handlu emisjami od problemu globalnego ocieplenia nie tylko dlatego, że ignoruje znaczenie odejścia od paliw kopalnych, ale także niszczy, w sposób stronniczy pod względem klasowym i kulturowym, konkretne praktyki, które mogłyby odegrać istotną rolę w tym procesie. Kalkulacje związane z offsetami z założenia formatują zasadnicze pytanie polityczne, co stałoby się bez offsetowych projektów handlu emisjami, do postaci przewidywań ekspertów w ramach deterministycznego systemu, jednocześnie przedstawiając (przeważnie bogatych) zwolenników projektów w sposób niedeterministyczny, jako swobodnie podejmujących decyzje mające zmienić dotychczasowe praktyki. Aktywiści z Minas Gerais w Brazylii wcześnie zwrócili uwagę na tę rozbieżność, kwestionując próbę zdobycia przez Plantar, lokalną fabrykę wytwarzającą węgiel drzewny i surówkę hutniczą, kredytów węglowych na niszczącą środowisko plantację eukaliptusa, którą posadziła na przejętym terenie: „Argumentowanie, że produkcja surówki hutniczej z węgla drzewnego jest mniej szkodliwa niż z węgla kamiennego to groźna strategia. (...) To, czego naprawdę nam potrzeba, to inwestycje w czyste źródła energii, które jednocześnie sprzyjają kulturowej, społecznej i ekonomicznej kondycji lokalnej ludności”14. Po uznaniu za absurd „stwierdzenia, jakoby bez kredytów węglowych Plantar (...) przeszedłby na węgiel jako źródło energii”, aktywiści zaczęli, krytykować procedury księgowe jako „zagrożenie”: „Można to porównać z domagającymi się pieniędzy drwalami, którzy w razie odmowy zetną wszystkie drzewa”15.

Zazwyczaj przychody z offsetów wspierają konwencjonalne inwestycje, które uderzają w lokalne gospodarki o niskim poziomie emisji i źródła wiedzy rolniczej, jednocześnie niewiele czyniąc, o ile w ogóle cokolwiek, w kierunku przejścia lokalnych społeczności na energię ze źródeł niekopalnych. Przykładowo, w górskich korytach rzecznych w indyjskim Uttaranchal, dziesiątki projektów tam wodnych, które mają być częściowo finansowane dzięki sprzedaży kredytów węglowych przemysłowi z Północy, rujnują lokalne, niskoemisyjne systemy nawadniające. W Chinach, 763 elektrownie wodne złożyły lub złożą na podstawie mechanizmu CDM wnioski do ONZ o pozwolenie na sprzedaż uprawnień emisyjnych opiewających na ponad 300 mln ton dwutlenku węgla przemysłowi Północy, nie zastępując przy tym technologii paliw kopalnych, lecz zaledwie ją uzupełniając. Prawdopodobnie zresztą niezależnie od tego i tak mają zostać zbudowane16. W listopadzie 2008 r. Biuro Odpowiedzialności Publicznej amerykańskiego rządu ostrzegło, że takie projekty pozwalają przemysłowi z Północy „na wzrost poziomu zanieczyszczeń bez odpowiadającej mu redukcji w krajach rozwijających się”17.

Strefa wydobycia ropy w Nigerii jest kolejnym dobrym przykładem tendencji rynków handlu emisjami motywującej korporacje i ekspertów technicznych do wykazania się pomysłowością w wymyślaniu nowatorskich, geograficznie odległych rynkowych „odpowiedników” dla redukcji emisji, zamiast szukania sposobów wprowadzenia strukturalnego odejścia od paliw kopalnych. Przez 50 lat firmy energetyczne działające w Delcie Nigru wypaliły ogromną ilość metanu, który znajdują w podziemnych złożach ropy. Choć metan jest cennym paliwem, dla takich korporacji jak Shell i Chevron taniej jest spalić go niż wykorzystać w elektrowniach lub ponownie wpompować do ziemi. W rezultacie lokalna społeczność jest poddana ciągłemu hałasowi, porażającemu światłu i wysokiej temperaturze, kwaśnym deszczom, opóźnionym żniwom, zniszczonym dachom, problemom oddechowym i chorobom skóry18. Chociaż spalanie jest zabronione przez nigeryjskie prawo (w 2005 r. Najwyższy Sąd Federalny w Nigerii podtrzymał, że spalanie gazu jest nielegalne i rażąco łamie prawa człowieka), firmy naftowe póki co zadowalają się płaceniem kar za niesubordynację. W tym kontekście pierwszym działaniem lokalnego i międzynarodowego aktywizmu jest po prostu żądanie przestrzegania prawa. Mechanizm CDM wykorzystuje jednak luki w nigeryjskim prawie jako „podstawę” zarządzania handlem emisjami. Włoska korporacja naftowa Eni-Agip planuje na przykład kupować rocznie 1,5 mln tanich odpowiedników uprawnień do emisji dwutlenku węgla od projektu instalacji naftowo-gazowej w Kwale, który został zarejestrowany w ONZ w listopadzie 2006 r.19 Eni-Agip i uwierzytelniająca go norweska firma konsultingowa DNV stwierdzają, że projekt ten będzie redukował emisje przez wydajne wykorzystanie gazu, który w innym przypadku byłby spalony (z tym że trudno ustalić, czy gaz ten będzie pochodził ze złóż ropy, czy z występujących również w regionie wyznaczonych terenów wydobycia gazu, w których wydobyty gaz nie jest spalany). Sednem tej kalkulacji jest to, że „podczas gdy Najwyższy Sąd Federalny Nigerii wydał ostatnio orzeczenie na temat nielegalności spalania gazu, wciąż trudno wyobrazić sobie, że w najbliższej przyszłości nastąpią masowe zmiany w procesie spalania lub wypuszczania gazu, lub zaprzestania wydobycia ropy w celu wyeliminowania spalania”20. Jednocześnie projekt ten stwarza nowy bodziec dla nigeryjskich władz, by zastąpić sankcje prawne cenami, a literę prawa rynkami usług związanych ze środowiskiem. Trudno wyobrazić sobie pełniejszy wyraz neoliberalnych doktryn. Isaac Osuoka, współkoordynator Sieci Mieszkańców Zatoki Gwinejskiej wierzy, że „handel emisjami odzwierciedla jedną z najgorszych form neoliberalnego fanatyzmu i prób ponownego uprawomocnienia władzy korporacji, której doświadczano w minionych dekadach”21.

Obecne propozycje, by pozwolić uprzemysłowionym państwom i pochodzącym z nich korporacjom na zrekompensowanie długoterminowego użycia paliw kopalnych poprzez wykorzystywanie milionów hektarów ziemi na Południu jako żywych magazynów dwutlenku węgla dodatkowo uwidacznia tendencję offsetów węglowych do regresywnej redystrybucji. W jednym z projektów ONZ, REDD („Reducing Emissions from Deforestation and Degradation” – Redukowanie Emisji Pochodzących z Wylesiania i Degradacji) przewidziane są miliardy dolarów na inwestycje związane z przechwytywaniem i magazynowaniem dwutlenku węgla w pierwotnych lasach planety, które później byłyby wymieniane na pozwolenia na dalszą emisję gazów cieplarnianych w innych miejscach. Przejmowanie ziemi zaczęło się już w centralnej Afryce, Indonezji i Papui Nowej Gwinei w celu osiągnięcia poziomu zapotrzebowania na zalesione tereny, ustalonego przez amerykański program handlu emisjami oparty na Ustawie Waxman-Markey. Stanowe departamenty leśnictwa, organizacje ochrony przyrody, władze lokalne, rdzenne społeczności lub firmy zajmujące się wycinką drzew i korporacje plantacyjne służyłyby jako lokalna obsługa zabezpieczająca ten globalny magazyn emisji. Wśród zwolenników REDD są: były główny ekonomista Banku Światowego Nicholas Stern, który widzi tę kwestię, „tona po tonie”, jako najtańszy sposób utrzymywania dwutlenku węgla z dala od atmosfery; spółki z Wall Street, takie jak Merrill Lynch (obecnie w posiadaniu Bank of America), które dostrzegają duży potencjał w handlu tego typu nowymi „udziałami emisyjnymi”; Organizacja Żywności i Rolnictwa, która traktuje to jako okazję do poszerzenia swojego znaczenia politycznego; oraz, często na czele, konsultanci od spraw emisji gazów cieplarnianych, naukowcy zajmujący się leśnictwem czy technicy i główni planiści rozwijający swoje kariery w oparciu o projekty ochrony lasów, którzy pracują na miejscu w takich krajach jak Indonezja, aby zapewnić przyzwolenie lokalnych władz na tego typu projekty. Możliwość uzyskania ogromnej sumy pieniędzy podzieliła ruchy rdzennej ludności, z których niektóre postrzegają REDD jako szansę na postęp, inne jako tendencję zapowiadającą grodzenia; i działaczy ekologicznych, którzy podzielili się na dwie grupy, z jednej strony aprobujące organizacje z siedzibami w Waszyngtonie, takie jak Conservation International i The Nature Conservancy, a z drugiej mniej dofinansowani przeciwnicy, którzy REDD postrzegają jako narzędzie osłabiające ludzi zamieszkujących lasy na rzecz zachłannych korporacji i agencji państwowych22. Chociaż rola ujednolicenia i jego polityczne znaczenie są często źle rozumiane zarówno przez handlowców, jak i aktywistów, to jest ono zasadnicze w tym konflikcie: aby umożliwić handel, emisje pochodzące ze spalania paliw kopalnych muszą być ilościowo porównywalne z dwutlenkiem węgla magazynowanym w drzewach. To staje się zadaniem bez końca z powodu różnych ról, jakie w systemie klimatycznym odgrywa dwutlenek węgla pochodzący z paliw kopalnych i ten zgromadzony w żywych organizmach, jak również z narastającej, z powodu samego globalnego ocieplenia, niepewności i nieprzewidywalności co do mechanizmu wchłaniania gazów cieplarnianych przez lasy23.

Finanse i sekurytyzacja


Ostatnim etapem w procesie pomijania problemu klimatu przez rynki emisji jest sekurytyzacja. Aktorzy rynku finansowego zawsze odgrywali dużą rolę w handlu emisjami i obecnie dominują po stronie nabywców na rynku kredytowym. Wśród instytucji finansowych, które otworzyły oddziały do spekulacji uprawnieniami do emisji, są Deutsche Bank, Morgan Stanley, Barclays Capital, Rabobank, BNP Paribas Fortis, Sumitomo, Kommunalkredit i Cantor Fitzgerald. JP Morgan Chase przejął zajmującą się offsetami firmę Climate Care, Credit Suisse zdobył udziały w podupadającej firmie konsultingowej zajmującej się także derywatami EcoSecurities, a Goldman Sachs zapowiedział plany wykupienia przedsiębiorstwa handlującego emisjami, Constellation Energy. Do 2008 r. ustanowiono około 80 emisyjnych funduszy inwestycyjnych do finansowania projektów offsetowych lub nabywania kredytów węglowych. Są one w większości bardziej ukierunkowane na spekulacje finansowe niż na pomaganie firmom w stosowaniu się do regulacji w zakresie emisji. Aktywne na tym polu są również firmy handlowe, jak Vitol, główny spekulant na rynku energetycznym, a część byłego personelu Enron, dawnego zwolennika Protokołu z Kioto, który nie prowadzi już interesów, przeniosła się do sektora handlu emisjami. Przed nadejściem finansowego krachu nawet niektóre firmy przemysłowe, takie jak Arcelor Mittal  (największy na świecie producent stali), otworzyły wydziały specjalnie po to, by szukać zysków w handlu emisjami, podobnie jak General Electric, która otworzyła oddział finansowy w latach 90.24. Tak jak w przypadku finansowych instrumentów pochodnych, powstała cała masa nowych, wyspecjalizowanych firm, by uczestniczyć w handlu dochodowym towarem – Sindicatum Carbon Capital, NatSource Asset Management, New Carbon Finance, Carbon Capital Markets, Trading Emisson plc, South Pole Carbon Asset Management, Noble Carbon itd.

Jednym z zadań tych firm jest powiązanie dla klientów różnych typów małych projektów offsetowych. Wraz z większymi inwestycjami następuje sekurytyzacja. Już w listopadzie 2008 r. Credit Suisse zapowiedział sekurytyzowaną inwestycję, która łączyły kredyty węglowe z 25 projektami offsetowymi odnoszącymi się do różnych regulacji ONZ, prowadzonymi w trzech krajach przez pięciu menedżerów. Zanim zostały zaprezentowane inwestorom, bank podzielił te udziały na trzy transze, rzekomo reprezentujące inne poziomy ryzyka. W ten sposób, produkty mające bardzo wątpliwy związek z problemem, do rozwiązania którego zostały rzekomo zaprojektowane, coraz bardziej oddaliły się od pierwotnych założeń w trakcie kaskady kolejnych mechanizmów ujednolicających, uległy przekształceniom poprzez kolejne etapy podziału i łączenia. Określenie wartości takich sekurytyzowanych aktywów za pośrednictwem kredytowych agencji ratingowych lub instytucji regulujących jest z pewnością bardziej wymagające i mniej podatne na prognozowanie, niż wycena aktywów sekurytyzowanych hipotekami, które odegrały tak ważną rolę w początkach kryzysu finansowego. Jeżeli produkty wywodzące się z uprawnień emisyjnych są „toksyczne” dla polityki łagodzenia zmian klimatycznych, to mogą się również takie okazać dla stabilności finansowej, biorąc pod uwagę wartość rynku szacowaną na 3 bln dolarów. Niebezpieczeństwa związane z tym, co analityczka Friends of the Earth, Michelle Chan, nazywa „emisyjnymi instrumentami subprime”VIII, są oczywiste25.

Regulacje oparte na dwoistości teorii i praktyki, skierowane bardziej na ulepszanie praktyk rynku handlu emisjami niż na sposób wykorzystywania paliw kopalnych i oparte na dwoistości teorii i praktyki, wydają się tylko kolejnym etapem neoliberalnego procesu oddzielania i ponownego włączania, dodając kolejne warstwy zamierzonych kalkulacji do tej niestabilnej struktury i bardziej ukrywając problematyczną naturę ukrytych abstrakcji. Dobrze ilustrującym to przykładem są nieustające próby zarządu CDM i organów rządowych z różnych krajów w ukazaniu zagadki „dodatkowości” na rynku offsetowym (czyli tego, jak udowodnić, że dany projekt wychodzi ponad to, co zwykle), na którą, jak zauważył kilka lat temu handlarz emisjami Mark Trexler26, nie ma właściwej odpowiedzi. Stale powtarzając i utrwalając pogląd, że wady projektów offsetowych wynikają z niedoskonałej metodologii lub niewłaściwych sposobów wprowadzania ich w życie, dziesięć lat wysiłków regulacyjnych tylko bardziej zniekształciło ekonomię polityczną rynków offsetowych na korzyść korporacji ograniczających się do użycia paliw kopalnych, podczas gdy tylko one mają środki niezbędne do przeprowadzenia zawiłych regulacji jeszcze bardziej zniekształconych przez dodatkową debatę. Jak na ironię, jest to oczywiście efekt, który z logicznego punktu widzenia sam powinien stać się elementem kalkulacji korzyści i strat w poziomie gazów cieplarnianych – kolejny przykład „ruchomego horyzontu” charakterystycznego dla rynkowo-ekologicznego projektu „internalizowania efektów zewnętrznych”. Niedawne utworzenie prywatnej agencji oceniającej wiarygodność i ryzyko instrumentów emisyjnych (carbon rating agency), podobnie jak propozycje utworzenia „programowych” i „sektorowych” kredytów węglowych, które pozwoliłyby zignorować niewykonalne wymogi dotyczące „dodatkowości”, ukazują nieustające dążenie do „sprawniejszej kalkulacji” w obliczu nierozwiązywalnego napięcia pomiędzy potrzebą przewidywalnego handlu kredytami emisyjnymi na dużą skalę, a wiarygodnością rynku.

Wnioski


Podobnie jak odrzucone doktryny neoklasyczne (hipoteza rynku efektywnego, teoria racjonalnych oczekiwań itp.), które tak spektakularnie upadły podczas kryzysu finansowego, ceny kredytów węglowych wyświetlane na elektronicznych ekranach w biurach handlowych Wall Street czy londyńskiego City odzwierciedlają złożoną polityczną tendencję do reorganizacji i redystrybucji wiedzy oraz władzy. Zapowiadając kolejny znaczący rozdział w politycznej historii ujednolicenia27, tworzą część jednego z ostatnich i największych neoliberalnych projektów klasowych: próby zawłaszczenia klimatu. Handel emisjami zanieczyszczeń zajmuje tym samym miejsce pośród innych koncepcji ostatnich dekad, które wprowadziły nowe sposoby akumulacji poprzez stworzenie nowych obiektów kalkulacji i intensyfikację utowarowienia wielu mniej dostrzegalnych elementów infrastruktury ludzkiej egzystencji. Wśród przykładów są próby poszerzenia handlu kredytami poprzez ujęcie w liczby i sprywatyzowanie niespotykanego zbioru różnych rodzajów niepewności w ramach rynków instrumentów pochodnych28, próby prywatyzacji kreatywności poprzez globalne prawa własności intelektualnej29 oraz transformacja zdrowia, opieki zdrowotnej, a nawet gatunków biologicznych do postaci policzalnego, możłiwego do sprzedania towaru.

Wszystkie te próby przywłaszczenia opierają się na abstrakcji i ujednoliceniu, będących częścią szerszego procesu składającego się z deregulacji, powiązania bankowości z prawem, negocjowania traktatów, dostosowań strukturalnych, działań policji, mapowania, przywłaszczania zasobów, subwencji eksportowych itd. Ten proces wyabstrahowania i ujednolicania nie może nigdy zostać ukończony w większym stopniu niż polityka czy ewolucja języka. Jak zauważył Mitchell30, internalizowanie efektów zewnętrznych uniemożliwiłoby wymianę. Kalkulacyjne ideały, stale rozwijane i napotykające trudności na drodze kolejnych prób tworzenia nowych struktur własności i handlu, są częścią przeciwstawnych procesów, które mogą generować zarówno zyski jak i kryzysy. W dużej mierze niepohamowane dążenie do osiągnięcia płynności na rynkach ryzyka, wspierane osiągnięciami specjalistów, doprowadziło ostatecznie do finansowej paniki oraz załamania płynności i może zrobić to samo z rynkami handlu emisjami. Niepohamowana próba sprywatyzowania zysków z innowacji prowadzi ostatecznie do utraty zasobów i potencjału innowacyjnego31.    Nieprzemyślane próby wprowadzenia w życie „rynkowych rozwiązań” dla problemu globalnego ocieplenia, kończą się spotęgowaniem kryzysu klimatycznego i różnego rodzaju społecznych zaburzeń.    

Kontrowersyjny kierunek takich przedsięwzięć wskazuje na znaczenie tradycyjnych analiz kryzysu: obserwację Polanyi’ego32, że całkowite utowarowienie ziemi zakończyłoby się „zburzeniem społeczeństwa”; opisy Marksa dotyczące „sprzeczności” kapitalizmu; ostrzeżenia Keynesa co do kwestii finansowego „fetyszu płynności” i tego, że „nie ma czegoś takiego jak płynność inwestycji w kontekście społeczeństwa jako całości”33. Jak jednak sugeruje powyższy zarys opisu handlu emisjami zanieczyszczeń, musi zostać stworzona analityczna przestrzeń dla nowych koncepcji, takich jak „wycieki” Michela Callona34, traktowanie podziału teoria/praktyka przez Timothy Mitchella35 jako cechy współczesnej władzy oraz podkreślenie przez badaczy nie-ludzkich aktorów, czy to w postaci drzew z lasu równikowego wtłaczanych w rolę „usługodawców” magazynowania dwutlenku węgla czy „czarnych łabędzi”IX lub „potworów” nieliniowości, do których rutynowo odnoszą się zarówno analitycy finansowi, jak i klimatolodzy. Zgłębianie  osobliwości przejawów neoliberalizmu, takich jak handel emisjami, może zarówno naświetlać, jak i przekształcać analizy współczesnej polityki. Jak zauważył Lydgate w Middlemarch, musi istnieć „skurcz i rozkurcz w każdej analizie” skierowany na „ciągłe poszerzanie i kurczenie pomiędzy całością horyzontu ludzkiego a horyzontem soczewki”.

Nadchodząca katastrofa handlu emisjami zanieczyszczeń poprzedza rozpad perspektywy świata dającego się całkowicie przekalkulować, do której neoliberalizm przywarł bardziej niż jakiekolwiek koncepcje państwowego socjalizmu z przeszłości. Ważnym pytaniem jest to, jakie znaczenie polityczne będzie miał ten rozkład. Jakie sojusze da się stworzyć, na przykład pośród oddolnych ruchów przeciwko przedsięwzięciom offsetowym na Południu, ruchów sprawiedliwości środowiskowej walczących z wydobyciem paliw kopalnych i związanymi z nimi zanieczyszczeniami oraz wśród społeczności Północy, sfrustrowanej hojnością swoich rządów i Organizacji Narodów Zjednoczonych w tworzeniu kolejnego niesprawnego rynku spekulacji? Odpowiedzi nie są jeszcze jasne, ale tak tu, jak i gdziekolwiek indziej, upadek neoliberalizmu będzie możliwy dzięki cierpliwemu budowaniu ruchu i długiej serii walk politycznych i nie będzie czymś, co zajdzie automatycznie w czasie kolejnego kryzysu.



Przypisy:

I. ”Derywaty to instrumenty pochodne produktu klasycznego określanego jako ‘bazowy’, którym może być waluta obca, stopa procentowa, akcje lub obligacje. Ta rodzina instrumentów finansowych grupuje zasadniczo opcje, kontrakty terminowe, swapy i ich kombinacje, powiązane z dawnymi aktywami: np. opcje na akcje (...)”. Za P. Artus, M. P. Virard, „Glosariusz”, w: Wielki kryzys globalizacji, Warszawa 2008, s. 166 (przyp. red.).
II. ”Hedge funds (ang.) – fundusze inwestycyjne pozagiełdowe o przeznaczeniu spekulacyjnym. Fundusz tego typu działa na rynkach instrumentów pochodnych i wykorzystuje efekt dźwigni, czyli zdolność do zaangażowania pewnego wolumenu kapitału, który byłby wielokrotnością (większą lub mniejszą) wartości kapitałów własnych. Oferuje zasadniczo dodatkową dywersyfikację ‘klasycznych’ portfeli, ponieważ jego wyniki są – teoretycznie – niepowiązane z wynikami akcji i obligacji”. Za P. Artus, M.P. Virard, „Glosariusz”, w: Wielki kryzys globalizacji, Warszawa 2008, s. 167-168 (przyp. red.).
III. Rodzaj operacji finansowej umożliwiającej przedsiębiorstwom, instytucjom finansowym i bankom pozyskanie kapitału w drodze zamiany dłużnej należności na papiery wartościowe (przyp. tłum.).
IV. Agencja ratingowa – firma zajmująca się oceną wiarygodności kredytowej podmiotów pożyczających pieniądze, a także oceną samych instrumentów dłużnych (przyp. tłum.)
V.  Zawarty w Protokole z Kioto mechanizm pozwalający krajom zindustrializowanym (krajom z „Aneksu B”) prowadzić projekty offsetowe w innych krajach. Kwestia ta opisana jest bardziej szczegółowo w dalszej części tekstu (przyp. tłum.)
VI. „Fat-tail” (ang.) – większe niż przeciętne prawdopodobieństwo dużych wahań (przyp. tłum.).
VII. Tzw. kredytów węglowych, jeden kredyt węglowy daje uprawnienia do emisji jednej tony dwutlenku węgla (przyp. tłum.).
VIII. Subprime „Kredyt hipoteczny ‘ryzykowny’, udzielany gospodarstwom domowym o niskiej wypłacalności. Ryzyko niespłacenia przez nie kredytu ma rekompensować bardzo wysokie oprocentowanie”. Za P. Artus, M. P. Virard, „Glosariusz”, w: Wielki kryzys globalizacji, Warszawa 2008, s. 167-168 (przyp. red.).
IX. Teoria Czarnego Łabędzia przedstawiona przez Nassima Taleba, naukowca arabskiego pochodzenia, mówi o pewnej kategorii wydarzeń, które jednocześnie: są zaskakujące, niosą poważne konsekwencje, a po ich zaistnieniu ludzie stwierdzają, że w zasadzie były do przewidzenia  (przyp. tłum.).


1. K. Polanyi, The Great Transformation, Boston 2001.
2. T. Mitchell, Rule of Experts: Egypt, Technopolitics, Modernity, Berkeley 2002.
3. L. Lohmann, “Toward a Different Debate in Environmental Accounting: The Cases of Carbon and Cost-Benefit”, w: Accounting, Organizations and Society, t. 34, nr 3-4, kwiecień/maj 2009, s. 499–534.
4. M. Scott, “Market Meltdown? Carbon Trading is just Warming up”, w: Independent on Sunday Business, 27 lipca 2008.
5. M. Milner, “Global Carbon Trading Market Triples to $30b”, w: The Hindu, 5 maja 2007.
6. L. Lohmann, op. cit.
7. L. Lohmann, “Marketing and Making Carbon Dumps: Commodification, Calculation and Counterfactuals in Climate Change Mitigation”, w: Science as Culture, t. 14, nr 3, 2005, s. 203-235; tenże, Carbon Trading: A Critical Conversation on Climate Change, Privatization and Power, Uppsala 2006.
8. T. Flannery, “Monstrous Carbuncle”, w: London Review of Books, t. 27, nr 1, 6 stycznia 2005.
9. G.C. Unruh, “Understanding Carbon Lock-In”, w: Energy Policy, t. 28, 2000, s. 817–30.
10. B. Frischmann, M. Lemley, “Spillovers”, w: Columbia Law Review, t. 107, 2006.
11. M. Weitzman, “On Modeling and Interpreting the Economics of Catastrophic Climate Change”, REStat FINAL Version, 7 lipca 2008, http://www.economics.harvard.edu/faculty/weitzman/files/REStatFINAL.pdf.  
12. D. MacKenzie, “Making Things the Same: Gases, Emission Rights and the Politics of Carbon Markets”, w: Accounting, Organizations and Society, t. 34, nr 3-4, kwiecień/maj, 2009, s. 440-455.
13. R. Lancaster, “Mitigating Circumstances”, w: Trading Carbon, wrzesień 2007; P. Forster, V. Ramaswamy i in., “Changes in Atmospheric Constituents and in Radiative Forcing”, w: IPCC Fourth Assessment Report, Cambridge 2007.
14. FASE i in., “Open Letter to Executives and Investors in the Prototype Carbon Fund”, w: Espirito Santo, 23 maja 2003.
15. A.P.L. Suptitz i in., “Open Letter to the Clean Development Mechanism Executive Board”, Brazylia, 7 czerwca 2004.
16. J. McDonald, C. Hanley, P. McGroarty, “China Dams Reveal Flaws in Climate-Change Weapon”, 29 stycznia 2009.
17. United States General Accounting Office (GAO), “Lessons Learned from the European Union’s Emissions Trading Scheme and the Kyoto Protocol’s Clean Development Mechanism”, Washington, listopad 2008.
18. L.C. Osuji, G.O. Avwiri, “Flared Gases and Other Pollutants Associated with Air Quality in Industrial Areas of Nigeria: An Overview”, w: Chemistry and Biodiversity, t. 2., 2005.
19. United Nations Environment Programme (UNEP) Risoe Centre, “CDM Pipeline”, http://www.cdmpipeline.org.
20.  Norske Veritas (DNV), “Clean Development Mechanism Project Design Document Form for Recovery of Associated Gas that Would Otherwise be Flared at Kwale Oil-Gas Processing Plant, Nigeria”, http://www.dnv.com/focus/climate_change/upload/final%20pddnigeria%20ver.21%20%2023_12_2005.pdf.
21. I. Osuoka, “Paying the Polluter? The Relegation of Local Community Concerns in ‘Carbon Credit’ Proposals of Oil Corporations in Nigeria”, kwiecień 2009.
22. T. Griffiths,  Seeing ‘REDD’? Forests, Climate Change Mitigation and the Rights of Indigenous Peoples and Local Communities. Update for Poznan (UNFCCC COP 14), 3 grudnia 2008.
23. O.L. Philips i in., “Drought Sensitivity of the Amazon Rainforest”, w: Science, t. 323, 6 marca 2009, s. 1344-1347; A. Lindroth i in., “Storms Can Cause Europe-Wide Reduction in Forest Carbon Sink”, w: Global Change Biology, t. 15, luty 2009, s. 346-355.
24. Cleantech Investor, “ArcelorMittal Clean Technology Venture Capital and Carbon Fund”, w: Cleantech Magazine, wrzesień 2008.
25. M. Chan, Subprime Carbon? Rethinking the World’s Largest New Derivatives Market, Washington 2009.
26. M. Trexler, “A Statistically Driven Approach to Offset-Based GHG Additionality
Determinations: What Can We Learn?”, w: Sustainable Development, Law and Policy, t. 6, nr 2, styczeń 2006
27. W. Espeland, M.L. Stevens, “Commensuration as a Social Process”, w: Annual Review of Sociology, t. 24, 1998.
28. L. Lohmann (w przygotowaniu), “Uncertainty Markets and Carbon Markets: Variations on Polanyian Themes”, w: China Dams Reveal Flaws in Climate-Change Weapon, J. McDonald, C. Hanley, P. McGroarty, 29 stycznia 2009.
29. B. Frischmann, M. Lemley, op.cit.
30. T. Mitchell, Rule of Experts: Egypt, Technopolitics, Modernity, Berkeley 2002.
31. B. Frischmann, M. Lemley, op.cit.
32. K. Polanyi, op.cit.
33. J.M. Keynes, “Speculation, Cyclicality and the Euthanasia of the Rentier”, w: Financialization At Work: Key Texts and Commentary, red. I. Erturk, J. Froud i in., London 2008.
34. M. Callon, “An Essay on Framing and Overflowing: Economic Externalities Revisited by Sociology”, w: The Laws of the Markets, red. M. Callon, Oxford 1998, s. 244–269.
35. T. Mitchell, op. cit.


Niniejszy artykuł ukazał się w książce The Rise and Fall of Neoliberalism: The Collapse of an Economic Order?, red. K. Birch, V. Mykhnenko, K. Trebeck, London 2010 pod tytułem „Neoliberalism and the Calculable World: The Rise of Carbon Trading”.

Artykuł opublikowany w 12 numerze Przeglądu Anarchistycznego
Tłumaczenie: Michał Włoszczyk

Cytowanie artykułu:
Lohmann, Larry : Neoliberalizm i świat, który można zmierzyć [online]. Przegląd Anarchistyczny, [dostęp:

Przypis zgodny ze standardem PN-ISO 690-2:1999. Informacja i dokumentacja. Przypisy bibliograficzne. Dokumenty elektroniczne i ich części.

Artykuł aktualizowany: 27.09.2013