Autonomia robotnicza

Autonomia robotnicza
Aby zapobiec degeneracji ruchu społecznego, włoscy autonomiści zrealizowali koncepcję, wybiegającą o krok dalej od realiów ruchów czy partii oficjalnie kontestujących, lecz rzeczywiście potwierdzających istnienie kapitalizmu, w jego ewentualnie odświeżonej formie i treści. Dokonali analizy z punktu widzenia tych, którzy najbardziej odczuwali agresywny charakter gospodarki.

Marksizm i anarchizm

Marksizm i anarchizm
Upadek marksizmu w sferze politycznej i kompromitacja praktycznej realizacji idei „dyktatury proletariatu”, pociągnęły za sobą ogromne przeobrażenia na płaszczyźnie kulturowej. Ideolodzy systemu kapitalistycznego, mogli więc ogłosić „koniec historii”, ruch rewolucyjny został wyrugowany nie tylko w sensie fizycznym, zniknął również z ludzkich umysłów.

Teorie kryzysu

Teorie kryzysu
Czy kryzysy są wpisane w naturę sytemu kapitalistycznego, czy też są wywołane czynnikami wobec niego zewnętrznymi? Rozstrzygnięcie tego dylematu oczywiście ma spore znaczenie dla postawy, jaką dziś przyjmiemy: odrzucimy system w całości, czy będziemy starali się go jedynie reformować... aby dotrwał do następnego wstrząsu.

Samorządowa alternatywa

Samorządowa alternatywa
Czy w latach 80. istniała w ruchu "Solidarność" samorządowa alternatywa, zarówno dla PRL-owskiego socjalizmu, jak i dla kapitalizmu? Co się z nią stało? Czy samorządowa rewolucja została zdradzona, a jeśli tak to przez kogo? Na te pytania, mające fundamentalne znaczenie dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji w Polsce, staramy się znaleźć odpowiedź w "Przeglądzie".

Zmiany klimatu są konsekwencją kapitalizmu, nieprzerwanie rozwijającego się systemu w całości uzależnionego od paliw kopalnych jako taniego źródła energii, który doprowadził do stosowania niezrównoważonych praktyk o niszczycielskim wpływie na społeczeństwo i środowisko naturalne. Kryzys klimatyczny uosabia również złożoność nierównego rozkładu konsekwencji, historycznej odpowiedzialności za emisje, prawa do wykorzystania zasobów atmosfery, jak również polityczną, ekonomiczną i społeczną niesprawiedliwość. W tym kontekście, hegemoniczna polityka światowa i ideologia oparte na liberalnym i wolnorynkowym podejściu do środowiska1 zaczęły określać zasady, na jakich mimowolnie uzależnione od siebie państwa powinny zająć się „wspólnymi problemami” poprzez przekazywanie władzy siłom globalnego rynku i ponadnarodowym aktorom. To doprowadziło w 1997 r. do międzynarodowego porozumienia w formie Protokołu z Kioto, zakładającego stworzenie rynku handlu emisjami jako jedynego „skutecznego” rozwiązania w kwestii zmian klimatu.

Podczas gdy protokół zmusza kraje uprzemysłowione do zmniejszenia emisji do 2012 r. o średnio 5,2 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r., to zasadnicza część porozumienia zakłada również stworzenie tak zwanych „elastycznych mechanizmów”2, z których tylko Mechanizm Czystego Rozwoju (Clean Development Mechanism – CDM) obowiązuje kraje rozwijające się. Umożliwia on inwestowanie w projekty „ograniczania emisji” w krajach rozwijających się w zamian za kredyty węglowe (uprawnienia do emisji), których kraje uprzemysłowione (bądź ich przedsiębiorstwa czy instytucje finansowe) mogą użyć, aby móc osiągnąć swoje cele emisyjne zgodne z protokołem i którymi mogą handlować na rynku handlu emisjami. Dzięki temu, jeżeli dane przedsiębiorstwo jest zmuszone przekroczyć dozwolony poziom emisji, aby pokryć ich przyrost może wykupić tanie zezwolenia na rynku emisji. Zakłada się, że emisja gazów cieplarnianych jest przyczyną globalnego wzrostu temperatury, pomijając jej miejsce bądź źródło. To jednak pozwala korporacjom i rządom płacić za rozwiązywanie problemu za pomocą offsetowania ich zanieczyszczeń gdzie indziej.

Zgodnie z mechanizmem handlu emisjami zanieczyszczeń (znanym również jako cap-and-trade), kraje uprzemysłowione rozdzieliły pomiędzy „najbrudniejsze” branże przemysłu swoje początkowe przydziały kredytów, czyli „praw do zanieczyszczeń”, które mogą być przez nie kupowane i sprzedawane jak towar na rynku. Z drugiej strony pozwala to również na handel Jednostkami Poświadczonej Redukcji Emisji (Certified Emission Reduction – CER), nabytymi zgodnie z zasadami CDM w krajach rozwijających się, tym samym zawyżając ustalone poziomy ograniczeń. Do kwietnia 2009 r. zarejestrowano 1,5 tys. projektów CDM, a ponad 4 tys. projektów czeka na zatwierdzenie3. Europejskie korporacje są głównymi nabywcami Jednostek Poświadczenia Redukcji Emisji, a obecne offsety zostały zaplanowane w taki sposób, by zaspokoić ponad połowę poziomu redukcji planowanego w Unii Europejskiej do 2020 r.4.

Artykuł ten zakłada, że Mechanizm Czystego Rozwoju, jako podstawa rynku handlu emisjami, jest kluczowym elementem rozszerzania porządku kapitalistycznego w dwojaki sposób. Po pierwsze, pod względem materialnym, pozwala na tworzenie nowych rynków finansowych, zabezpieczając warunki akumulacji i reprodukcji kapitału, pozwalając trucicielom uniknąć wysiłków na rzecz realnej zmiany strukturalnej. Po drugie, pod względem ideologicznym, jest próbą legitymizacji dla trwającego utowarowienia natury (w tym przypadku atmosfery), wzmacniając „zielony kapitalizm”5, dla którego istnienia zasadnicza jest jego legitymizacja.

Mając to na uwadze, agencja New Carbon Finance6 pokazuje, że pomimo globalnej recesji gospodarczej, wielkość transakcji handlowych na rynku emisjami w pierwszym kwartale 2009 r. wzrosła o 37 proc. w porównaniu z czwartym kwartałem 2008 r. Ponadto spodziewany jest wzrost, który nastąpi w wyniku zwiększenia płynności na wtórnym rynku CDM uprawnień do emisji. Równocześnie, ostatnie analizy Friends of the Earth7 podkreślają problemy wynikające z finansowego wzrostu handlu emisjami, który obecnie jest zasadniczo rynkiem derywatów*, na którym spekulanci dokonują większości operacji handlowych. Spekulacyjny charakter tych działań – które również doprowadziły do ostatniego kryzysu finansowego – może spowodować powstanie bańki emisyjnej i pobudzić rozwój emisyjnych kredytów subprime* (przyszłe kontrakty na redukcje emisji o stosunkowo wysokim ryzyku realizacji), szczególnie wraz z kredytami CDM.

Ciągła potrzeba legitymizacji jest równocześnie istotą ambicji związanych z akumulacją na rynku emisjami, dzięki czemu „zielony” dyskurs był w stanie przedstawić umowę gospodarczą jako układ związany z ochroną środowiska8.Tym samym CDM okazuje się idealną strategią na utrzymywanie status quo. Podczas gdy tworzy nowy towar, prawo do zanieczyszczania, równocześnie wprowadza aparat tworzący iluzję „neutralnych pod względem emisji” rządów, korporacji, branż bądź stylów życia, z pominięciem wszelkich ograniczeń czy zmian strukturalnych. Ponadto, podobnie jak natura jest traktowana jako forma kapitału, „równowaga ekologiczna” została również przedefiniowana w taki sposób, aby zapewnić podstawowe warunki dla zachowania kapitalistycznej „równowagi ekonomicznej”.

Z drugiej strony międzynarodowe negocjacje, zamiast określić kryzys klimatyczny jako kwestię polityczną, uczyniły z niego problem techniczny, marginalizując głosy na rzecz alternatywnej wiedzy. Wskutek tego powstało wyobrażenie, iż mamy do czynienia z zarządzaniem bez polityki, podczas gdy jest wręcz przeciwnie, bowiem niepodlegające żadnej kontroli i niedemokratyczne instytucje, są związane politycznymi jak również ekonomicznymi interesami. Jak utrzymuje Welford, „panująca kultura korporacyjna (…) wierzy, że naturalne surowce są do wzięcia, a problemy ekologiczne i społeczne zostaną rozwiązane na drodze wzrostu, postępu nauki, transferu technologii za pomocą przepływu prywatnego kapitału, wolnego handlu i osobliwego dobroczynnego rozdawnictwa”9. W tym tonie, zasadnicze zadania przy wprowadzaniu, finansowaniu i monitorowaniu programu zostały zlecone prywatnemu sektorowi, dając mu tym samym możliwość legitymizacji jego własnych działań.

Utworzona przez ONZ Komisja do Spraw Globalnego Zarządzania wskazuje, że „zarządzanie jest w znacznej mierze postrzegane jako stosunki międzyrządowe, ale obecnie musi być również rozumiane jako włączanie organizacji pozarządowych, ruchów obywatelskich, międzynarodowych korporacji i globalnego rynku kapitałowego”10. Wraz z takim rozumieniem, zgodnie z analizą profesora Sangeeta Kamata11, stosunki władzy są postrzegane jako nieistniejące. Nastawione na zysk korporacje i marginalizowane grupy są równymi i prawowitymi aktorami, a prywatne interesy przejawiają się w formie „partnerstw”. W konsekwencji, podczas konferencji klimatycznej ONZ na Bali i w Poznaniu (kolejno w 2007 i 2008 r.) korporacyjna grupa lobbingowa, Międzynarodowe Stowarzyszenie Handlu Emisjami (IETA), z 172 członkami w postaci takich korporacji jak BP, Chevron, ConocoPhillips, E.ON, Goldman Sachs, PetroBras, Repsol YPF, Shell, Rio Tinto czy The Carbon Neutral Company12, była najszerzej reprezentowaną „organizacją pozarządową”13.

Biorąc to pod uwagę, jak twierdzi David Harvey14, przyspieszenie prywatyzacji i finansjeryzacja tworzą formę akumulacji, w ramach której państwa sprawują władzę w celu zachowania praw własności i innych instytucji rynkowych, przy równoczesnym wywłaszczeniu, w tym przypadku tych, którzy żyją w sprywatyzowanym środowisku naturalnym. Dzięki temu CDM, który maskuje mechanizm przejmowania gruntów, lokalne konflikty i zanieczyszczenie, nie wywłaszcza lokalnych społeczności za pomocą tradycyjnych form prawa własności, lecz poprzez stosowanie „struktur własności” na globalnym poziomie.

Tu nie chodzi tylko o klimat!


CDM został przedłożony dość późno w procesie negocjacji w Kioto. Jego początek wiąże się z propozycją brazylijskiej delegacji, przyjętej przez Grupę 77 i Chiny, w celu utworzenia „Funduszu Czystego Rozwoju” na podstawie zasady „zanieczyszczający płaci”. To wiązałoby się z zastosowaniem kar dla krajów uprzemysłowionych, przekraczających własne limity, które sfinansowałyby ograniczające emisje projekty uzyskiwania czystej energii (działania na rzecz uniknięcia i redukcji emisji) i przystosowania (działania związane z efektami zmian klimatycznych) w krajach rozwijających się. Podczas negocjacji w Kioto w 1997 r. Fundusz Czystego Rozwoju został jednak przekształcony w CDM i jak stwierdził Larry Lohmann, badacz z Corner House, „kary zostały przekształcone w ceny, system sądowniczy został przekształcony w rynek”15.

Każdy projekt – łącznie z elektrowniami wodnymi, poprawą wydajności w elektrowniach węglowych, farmami wiatrowymi, plantacjami monokultur, elektrowniami na biomasę itd. – musi przejść przez proces rejestracji ONZ, zaprojektowany w taki sposób, by zapewnić „rzeczywistą, wymierną i potwierdzalną” redukcję emisji, które są „dodatkowe” względem tego, co wystąpiłoby bez wprowadzenia projektu. Ta cecha dodatkowości jest decydująca, lecz równocześnie stanowi podstawową słabość. Nie ma żadnego rozsądnego sposobu pokazania, że projekt nie zostałby wykonany bez CDM. Jak stwierdził profesor Lambert Schneider z Öko Institute16: „Jeśli jesteś wygadany, twój projekt uzyska aprobatę. Jeśli taki nie jesteś, twój projekt nie przejdzie”. Jeśli jednak projekt, tak czy inaczej, miał być wdrożony, żaden rzeczywisty offset nie jest realizowany, ponieważ nowe emisje wymagałyby nowego projektu „ograniczenia emisji”. Nowe rynki zostały jednak stworzone z myślą o prywatnych i rządowych aktorach po to, by pomóc systemowi kapitalistycznemu wejść w kolejną fazę, tym razem z „zieloną” legitymacją.

Konieczność uzyskania dodatkowości wymaga ustalenia scenariusza standardowej praktyki biznesowej i porównania go z praktyką stosowaną w danym projekcie. Biorąc pod uwagę niezliczoną ilość scenariuszy, wybór projektu, który zostanie wdrożony przy określaniu poziomu uprawnień do emisji, jest decyzją polityczną, a nie ekonomicznym lub technicznym założeniem17. Zgodnie z tym, co 1 października 2008 r. ujawniła organizacja International Rivers18, 76 proc. wszystkich zgłoszonych projektów zostało ukończonych, zanim uzyskały zatwierdzenie jako spełniające warunki sprzedaży uprawnień. Przykładowo w Chinach więcej niż 200 dużych elektrowni wodnych jest w trakcie zatwierdzania przez CDM, pomimo że są one głównym elementem pięcioletniego rządowego planu rozwoju. Ponieważ ich budowa zaczęła się przed zgłoszeniem do CDM, projekty te mogłyby być kontynuowane nawet wtedy, jeśli nie zarejestrowano by ich jako projektów CDM19.

Z drugiej strony Wyznaczone Jednostki Operacyjne (DOE), bądź tzw. „organizacje walidujące”, które w większości przypadków są dużymi firmami zarządzającymi ryzykiem, weryfikują i zatwierdzają redukcję lub eliminację emisji dla każdego projektu. Kierownictwo CDM akredytuje Wyznaczone Jednostki Administracyjne, które mogą być wynajmowane przez inwestorów w roli zewnętrznych kontrolerów zatwierdzających dokumenty projektu (oceniających projekty pod kątem zgodności z regułami CDM) i weryfikujących redukcje emisji w terenie (sprawdzających, czy projekt zmniejsza emisje w zakładanym stopniu i zgodnie z określoną metodologią).

Ten outsourcing „ekspertyz” służących nadzorowi CDM zakłada poważne zaufanie wobec kierujących się zyskiem prywatnych aktorów co do przejrzystości i dokładności sprawozdań. Ponadto sytuacja, w której istnieje niewielka liczba zarejestrowanych Wyznaczonych Jednostek Operacyjnych, doprowadziła do tego, że system stał się praktycznie oligopolem. Są one w stanie, pozostając w zmowie, ustalać ceny za swoje usługi, a w zasadzie wszystkie projekty przedłożone przez Jednostki Poświadczonej Redukcji Emisji (CER) są zatwierdzane. Samo kierownictwo CDM stwierdziło, że występuje „wyraźne i dostrzegalne ryzyko zmowy”20 między Wyznaczonymi Jednostkami Operacyjnymi i przedsiębiorstwami wynajmującymi je w celu zrewidowania ich projektów offsetowych, z uwagi na ich interes w uzyskaniu przyszłych kontraktów.

W konsekwencji, jak stwierdziła Heidi Bachram i inni21, „w porównaniu z całą szarpaniną o kawałek tortu handlu emisjami, nie zachodzi podobna intensywność działań ze strony wiarygodnych instytucji weryfikujących lub monitorujących”. To postępujące urynkowienie i prywatyzacja zarządzania klimatem przekształciły negocjacje w struktury na rzecz uprawomocnionej akumulacji – z korporacjami usytuowanymi w jej sercu – podtrzymującej i wzmacniającej stare relacje i nierównowagę oraz stosunki władzy między bogatymi a biednymi, Północą a Południem, jak również założenie o utrzymywaniu trwałego wzrostu opartego na dotychczasowych, niezmiennych zasadach postępowania.

Schemat farbowania na zielono


Grupa badawcza CorpWatch określiła farbowanie na zielono jako „zjawisko typowe dla niszczycielskich pod względem społecznym i środowiskowym korporacji, które usiłują zachować i rozszerzyć swoje wpływy, pozując na przyjazne środowisku i walczące z ubóstwem”22. Poza tym potwierdzają one, że wymaga to również „wszelkich starań, by wyprać mózg konsumentom lub politycznym decydentom, aby uwierzyli, że zanieczyszczające środowisko megakorporacje są podstawą ekologicznie rozsądnego zrównoważonego rozwoju”. Pod tym względem, surowy ideologiczny redukcjonizm negocjacji, który przekształcił politykę ochrony środowiska w strategię zarządzania, jest w rzeczywistości wciąż przydatny potężnym aktorom do przezwyciężania wewnętrznego napięcia kapitalizmu, istniejącego pomiędzy akumulacją i ambicjami jej uprawomocnienia.

Protokół ustala, że projektami CDM są redukcje emisji, jednakże sadzenie drzew, użyźnianie oceanów, spalanie metanu z wysypisk w celu uzyskania energii elektrycznej bądź budowanie farm wiatrowych, nie mogą zostać określone jako równorzędne, pod względem wpływu na klimat, z redukcją konsumpcji paliw kopalnych23. Ponadto, ponieważ projekty offsetowe tworzą Jednostki Poświadczonej Redukcji Emisji, które pozwalają na emisję w innych miejscach, w skali globalnej nie zachodzi żadna redukcja. Wręcz przeciwnie, tworzą one nowe uprawnienia zgodnie z zasadami Handlu Emisjami, zaniżając już i tak niedostateczne ograniczenia określone w Protokole. Za pomocą rynku emisjami truciciele z Północy mogą kontynuować zanieczyszczanie, a nawet za przyzwoleniem zwiększyć emisje, nie troszcząc się o działania łagodzące.

Jak podkreśla New York Times, „jeśli przedsiębiorstwo bądź kraj zostaną ukarane za nadmierną emisję do atmosfery, społeczność wyrazi swój osąd na temat złego postępowania truciciela. Opłata, z drugiej strony, sprawi, że zanieczyszczenie będzie tylko innym kosztem prowadzenia biznesu, takim jak płace, świadczenia i wynajem”24. Zasadniczą kwestią nie jest już redukcja emisji lecz handel i roszczenia do kredytów. Innymi słowy, najbogatsi aktorzy – jeszcze raz – mogą nabyć dla siebie rozwiązanie problemu.
Przykładowo BP i Shell rozwijają wizerunek „postępowej” korporacji i sytuują siebie na pierwszej linii rynku offsetów. Możliwość tuszowania ich działań w celu prezentowania się jako podmiotów odpowiedzialnych za środowisko, służy legitymizacji ich destrukcyjnych form produkcji i wydobycia. Z innej strony, kilka przedsiębiorstw offsetowych oferowało obywatelom, przedsiębiorstwom i rządom pozór „neutralności pod względem emisji” poprzez zakup pewnych kredytów offsetowych. Żadna zmiana nie jest wymagana. Dzięki temu przestrzeń dla ekologiczno-politycznej opozycji bądź  zorganizowanych działań oporu, głównie w zachodnich społeczeństwach, została znacząco ograniczona.

Podobnie, ideologiczny wymysł rynku emisjami odzwierciedla walkę interesów i sił, odgrywaną podczas negocjacji, o przekonanie partnerów i możliwych sojuszników co do hegemonicznych założeń, przy czym część z nich znajduje się w sytuacji mimowolnej współzależności ekologicznej. W konsekwencji, negocjacje w Kioto służyły ponownemu potwierdzeniu kapitalistycznych interesów w momencie globalnego kryzysu legitymizacji rządów25. Według Henry’ego Bernsteina26, kryzys ten został rzeczywiście złagodzony częściowo przez sukces wolnorynkowego podejścia do środowiska, w ramach którego negocjacje poświęcone klimatowi podporządkowały cele ekologiczne celom ekonomicznym.

Podtrzymywanie nierówności


Głównym celem CDM jest pomoc krajom uprzemysłowionym w realizacji swoich zobowiązań zgodnie z Protokołem z Kioto, przy równoczesnej promocji zrównoważonego rozwoju w krajach rozwijających się. Druga kwestia była decydująca dla zdobycia poparcia bloku Grupy 77 i Chin. Stąd, żeby projekt CDM został zarejestrowany, musi zostać najpierw zatwierdzony przez Krajową Instytucję CDM (DNA), wybieraną przez każdy rozwijający się kraj, której zadaniem jest potwierdzenie tego, czy dany projekt przyczynia się do jego zrównoważonego rozwoju.

Zgodność liberalizmu rynkowego ze zrównoważonym rozwojem jest przez wielu ustawicznie kwestionowana27. W przypadku klimatu, brak konkretnej jego definicji w Protokole z Kioto oznacza przypuszczenie, że projekty, które są dobre dla obniżenia emisji, muszą być też dobre dla zrównoważonego rozwoju. Ponadto, konstrukcja pojęcia ubóstwa jest związana z historycznym użyciem pojęcia „rozwoju”, a w konsekwencji odpowiedzialność i presja na jego osiągnięcie jest przesuwana na kraje rozwijające się.
Wobec tego, podczas gdy redukowanie emisji jest przedmiotem rygorystycznej oceny międzynarodowej, oszacowanie poziomu zrealizowania celu zrównoważonego rozwoju na międzynarodowym poziomie uznawane jest za niepotrzebne i zostało całkowicie uzależnione od aprobaty Krajowych Instytucji CDM w fazie Projektowej Dokumentu (przed wprowadzeniem). W ten sposób cała odpowiedzialność związana z monitoringiem wszelkich projektów pod kątem zrównoważenia zależy od krajów rozwijających się. Co ważniejsze, jako że kapitalizm zależy od wykorzystywania i wzmacniania globalnych nierówności w celu swojego dalszego wzrostu, dyskurs zrównoważonego rozwoju zaczął być stosowany jako sposób legitymizacji tego nowego programu kolonizacji.
W konsekwencji zachodzi rozgrywka pomiędzy dwoma celami, w której przeważa ten, który posiada cenę rynkową. Jak zauważa Bobby Peck z południowoafrykańskiej organizacji na rzecz sprawiedliwości ekologicznej GroundWork28, „przedsiębiorstwa będące w stanie uniknąć zmniejszania emisji gazów cieplarnianych za pomocą handlu emisjami nie zamierzają ograniczyć emisji innych zanieczyszczeń, które są szkodliwe dla lokalnych społeczności żyjących w ich pobliżu”. Ponadto, w przypadku większości dużych projektów źródeł energii odnawialnej (takich jak wiatraki, tamy i plantacje) nie wspomina się o potrzebie dużych obszarów ziemi i zasobów wymaganych przy ich realizacji, jak również o ich społecznym wpływie, takim jak: masowe wysiedlenia lokalnych społeczności, przejęcia ziemi, migracja do miast, bezpośrednie pogwałcenie praw człowieka i społeczności tubylczych, represjonowanie ruchów społecznych i wiele innych.

Ponieważ interes krajów rozwijających się uczestniczących w programie CDM zasadniczo leży w zdobywaniu dalszych funduszy, ścisłe wymagania zrównoważonego rozwoju są w takiej sytuacji ograniczone, aby ułatwić drogę nowym inwestorom. W ten sposób, CDM legitymizuje pewien rodzaj zrównoważonego rozwoju, którego charakter nie jest podważany przez podejmujące decyzje kręgi rządowe i którego legitymizacja jest ważniejsza nawet od prób jego realizacji. Jak wspomina Cathleen Fogel, „globalny dyskurs podkreśla, że ujednolicone jednostki emisji mogą zostać wytworzone przez ujednolicone projekty sekwestracji w ujednoliconych krajach rozwijających się. Chcąc być skutecznym, a więc osiągać korzyści ekonomiczne dzięki globalnym instytucjom, ‘lokalny’ podmiot musi zaakceptować swoją uległość, kompromisowość i bezpieczeństwo co, można powiedzieć, oznacza jego nieobecność”29.

Jak przyznaje działaczka Vandana Shiva30, tego typu błędne rozumienie zrównoważonego rozwoju oddaje prymat kapitałowi, uzależniając od niego i zamieniając naturę na jego zasadach. Dlatego słowa, które miały służyć do opisu polityki i władzy, zostały przejęte i straciły sens, służąc alternatywnym interwencjom i mobilizacjom, poprzez użycie ich nie w sensie neutralnym, lecz zmieniając je w jedynie polityczne frazesy.

Podczas siódmej sesji Stałego Forum ds. Kwestii Ludności Rdzennej ONZ w maju 2008 r., przedstawiciele ludności rdzennej stwierdzili, że „Raport E/c.19/2008/L.2 nie bierze pod uwagę propozycji i obaw rdzennej ludności odnośnie do inicjatywy redukcji emisji wywołanych wylesieniem w krajach rozwijających się znanej jako REDD, CDM bądź rynek emisji. (…) Przyjęte zalecenia (…) określone przez ekspertów forum nie biorą pod uwagę pozycji organizacji ludności rdzennej. (…) Jesteśmy również zaniepokojeni tym, że inicjatywy CDM są traktowane jako przykłady ‘dobrych praktyk’”31.

Wiele lokalnych i tubylczych grup w Indiach, Tajlandii, Indonezji, Republice Południowej Afryki, Nigerii, Brazylii, Peru, Paragwaju i innych krajach, poza próbami przyjęcia antyhegemonicznego dyskursu podczas negocjacji, silnie przeciwstawia się rynkowi emisji na lokalnym gruncie, szczególnie projektom CDM.

Z perspektywy kraju rozwijającego się, kierowanie się motywacjami ekonomicznymi i chęć pozyskania nowych technologii dla dużych trucicieli i rządów z Południa jest zrozumiałe. Niemniej należy wyjaśnić również to, że taka sytuacja oznacza ponoszenie kosztów, w celu zapewnienia „Północy” i najbogatszym aktorom możliwości kontynuowania zanieczyszczania i akumulacji przy równoczesnym pogłębianiu wewnętrznych nierówności w świecie ekonomii politycznej. CDM stał się instrumentem polityki zagranicznej, który tworzy nowe strukturalne zależności. Stajemy wobec nowej formy kolonizacji, za pomocą której ekspansja nie oznacza jedynie przejęcia zasobów i ziemi, ale też potencjału atmosferycznego.

Kto otrzymał zaproszenie?


Cykl projektowy CDM w dużej mierze opiera się na szerokim gronie aktorów, m.in. rządów, korporacji, audytorów, organizacji naukowych, inwestorów finansowych, międzynarodowych i lokalnych organizacji pozarządowych, społeczności lokalnych itd. Instytucjonalizacja „proszonego”32 udziału otworzyła jednak drogę dla ustanowienia struktury, która na pierwszym miejscu narzuca granice i wyklucza pewnych aktorów i punkty widzenia z możliwości uczestnictwa na arenie, a przez to blokuje krytyczne i różniące się dyskursy i epistemologie.

Wobec tego kiedy Protokół został zatwierdzony, przyjęta linia rozumowania była taka, że rynkowy mechanizm jest „jedyną możliwą” alternatywą. To przekonanie wzmacnia hegemoniczne stanowisko ideologiczne. Jak stwierdził sekretarz zarządu CDM, Yvo de Boer, podczas COP na Bali: „Mechanizmy rynkowe muszą być w centrum. To jedyna droga do celu”33.Tym samym to myślenie w kategoriach „rozwoju” jest ograniczone do pewnych aktorów społecznych (np. organów ONZ) i pewnej transformacji społecznej (np. transfer technologii), podczas gdy marginalizuje innych aktorów i trywializuje inne drogi ku zmianie34.

Pod tym względem interesujące jest bliższe przedstawienie niektórych z tych aktorów. Rządy krajów uprzemysłowionych z jednej strony prowadzą dogodną podwójną rolę. Wraz z pochodzącymi z tych krajów korporacjami, są one kupcami Jednostek Poświadczonej Redukcji Emisji na rynku, równocześnie określając reguły tego rynku jako Strony w procesie decyzyjnym. Ponadto, przekazują istotne dotacje do sekretariatu Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (United Nations Framework Convention on Climate Change – UNFCCC) na jego funkcjonowanie, jak również do Banku Światowego, Programu Środowiskowego Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNEP) i Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), które są instytucjami głęboko zaangażowanymi w finansowanie i wprowadzanie projektów CDM35.

Podobnie, rola Banku Światowego w zarządzaniu funduszami węglowymi jest bardziej niż kontrowersyjna ze względu na jego samozwańczą funkcję jako koordynatora lub brokera rynku handlu emisjami, przy czym sam zarabia na prowadzeniu projektów. Jeszcze bardziej kluczową kwestią jest to, że poprzez jego podstawową pozycję na rynku jak i na polu regulacji, Bank Światowy kształtuje reguły CDM w swoim własnym interesie pod fasadą politycznej neutralności. Grupa 77 i Chiny wyraźnie stwierdziły podczas negocjacji, że nie uważają Banku Światowego za odpowiednią instytucję do zarządzania funduszami klimatycznymi i że woleliby organ bezpośrednio odpowiedzialny przed Ramową konwencją Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. Ponadto, rola Banku Światowego okazuje się groteskowa, ponieważ nadal finansuje on silnie zanieczyszczające gałęzie przemysłu i nie jest skłonny do nadania kluczowego znaczenia kwestii zmian klimatu w swoich własnych projektach energetycznych i krajowych strategiach.
Po zupełnie przeciwnej stronie, mała przestrzeń „konsultacyjna”, w której społeczności lokalne mogą wyrazić swoje zdanie na temat projektów, posiada inne ograniczenia zawarte w polityce uczestnictwa36. Podczas gdy formalnie CDM daje różne możliwości publicznego zaangażowania, to mają one miejsce tylko wtedy, gdy kształt projektu jest już ustalony. Językiem używanym w większości dokumentów jest angielski i ich tłumaczenie na lokalne języki nie jest wymagane. Poza tym gros informacji jest przekazywanych przez Internet, który w większości przypadków nie stanowi kulturowo najbardziej odpowiedniej metody docierania do społeczności lokalnych. W konsekwencji, lokalne i tubylcze społeczności nie są uważane za aktorów ich własnego rozwoju, lecz przeciwnie, CDM ustanawia homogeniczną ścieżkę „zrównoważonego rozwoju”, która jest konstruowana na arenie międzynarodowej w celu wypełniania określonych kolonialnych celów.

Wnioski: Mechanizm wywłaszczenia


Struktura CDM – utworzona w celu „łagodzenia globalnego ocieplenia”, przenosząc jednocześnie „czyste” technologie do rozwijającego się świata w imię „zrównoważonego rozwoju” – stała się instrumentem wykorzystywanym do rozszerzania kapitalistycznej globalizacji, przy czym najbogatsi aktorzy kontynuują akumulację poprzez wywłaszczanie wykluczonych. W tym sensie, lokalne ruchy społeczne dążące do sprawiedliwości ekologicznej w gruncie rzeczy walczą przeciwko modelowi kapitalistycznemu.
CDM i rynek handlu emisjami są oparte na koncepcji wzrostu gospodarczego w ramach eksploatacyjnego systemu kapitalistycznego i równocześnie na zarządzaniu klimatycznym podążającym drogą rozszerzania akumulacji. Z jednej strony, kraje rozwijające się będą musiały znosić konsekwencje bycia magazynem dwutlenku węgla dla krajów uprzemysłowionych i równocześnie „płacić rachunek” za nieposiadanie praw do emisji. Co więcej, jako że poziom emisji rośnie szybciej niż kiedykolwiek, a zmiany klimatyczne oddziałują na najbiedniejsze części świata, kraje, które mają najwięcej do stracenia, są coraz bardziej wywłaszczane, wzmacniając stare stosunki wyzysku i zależności zainicjowane w czasach kolonialnych.

Z drugiej strony, społeczności lokalne będące pod wpływem projektów CDM w większości przypadków są wywłaszczane z ich ziem, lasów, źródeł wody i tradycyjnych stylów życia. W imię „zrównoważonego rozwoju”, narzucony zostaje im kierunek rozwoju poprzez hegemoniczne i kapitalistyczne wartości. Wdrażane wielkoskalowe „czyste” technologie, służące potężnym globalnym interesom, negatywnie wpływają na tradycyjne sposoby utrzymania lokalnych i rdzennych mieszkańców, które są bezcennym źródłem ekologicznie zrównoważonych alternatyw. Dodatkowo włączenie środowiska w centrum zainteresowania liberalnych instytucji rynkowych, takich jak Bank Światowy, umożliwia lepszą instytucjonalizację zielonego kapitalizmu. Hegemoniczne dyskursy próbują przekonać nas, że zielona gospodarka kapitalistyczna mogłaby osiągnąć cud zrównoważonego rozwoju i ciągłego „wzrostu”. Globalna polityka wzmacniająca nierówności, społeczną niesprawiedliwość i akumulację przez praktyki wywłaszczenia, jest jednak błędnym rozwiązaniem.
Lobbing i polityczne naciski wobec szczytu w Kopenhadze w grudniu 2009 r., gdzie będą miały miejsce negocjacje w zakresie porozumienia następującego po Protokole z Kioto, próbują pogłębić te rynkowe mechanizmy. Zostały przedstawione propozycje innych rodzajów offsetów, napędzane tą samą motywacją, tymi samymi zachętami gromadzenia zysków, a w rezultacie bez żadnych rzeczywistych przemian strukturalnych. Kraje i korporacje nadal szukają sposobów omijania zobowiązań do redukcji emisji poprzez pogłębianie procesu akumulacji pod płaszczykiem zielonego kapitalizmu.

Istnieją natomiast silne i rozmaite alternatywy: prowadzone przez lokalne społeczności projekty odnawialnych źródeł energii, suwerenność w zakresie żywności, odwrócenie nadprodukcji i nadkonsumpcji, systemy rolnictwa na małą skalę, szacunek i nauka od rdzennych i tradycyjnych sposobów życia oraz wiele innych zgodnych z humanistycznym podejściem. Potrzeba sprawiedliwości ekologicznej nie może być dłużej zaniedbywana ani odkładana.

Świat potrzebuje radykalnej zmiany u jego ekonomicznych podstaw. Technologiczne rozwiązania są ograniczone, a zarazem nie idą w stronę historycznego i strukturalnego rozwiązywania problemu ideologicznych i materialnych podstaw kapitalizmu. Z tego powodu, budowanie alternatyw dla nienasyconej kapitalistycznej akumulacji jest konieczne, aby stworzyć gospodarki wpisujące się w ramy społecznej sprawiedliwości.



Przypisy:


* Zob. przypisy redakcji w artykule L. Lohmann „Neoliberalizm i świat, który można zmierzyć: handel emisjami dwutlenku węgla” (przyp. red.).

1. S. Bernstein, “Legitimacy in Global Environmental Governance”, w: Journal of International Law & International Relations, nr 1, 2005, s. 139-166.
2. “Elastyczne mechanizmy” to handel emisjami, Mechanizm Wspólnych Wdrożeń (Joint Implementation – JI) i Mechanizm Czystego Rozwoju. Więcej informacji zob. Carbon Trade Watch.
3. UNFCCC, “Expert Meeting on Trade and Climate Change: Trade and Investment Opportunities and Challenges under the Clean Development Mechanism”, Geneva 2009.
4. EU, “Towards a comprehensive climate change agreement in Copenhagen”.
5. Więcej informacji na temat idei “zielonego kapitalizmu” zob. D. Wall, Green History: A reader in Environmental Literature, Philosophy and Politics, London 1993.
6. New Carbon Finance, “Carbon Market volume up 37% in Q1 2009”.
7. M. Chan, “Subprime carbon? Re-thinking the world’s largest new derivatives market”, w: Friends of the Earth, 2009.
8. M. Paterson, Global Warming and Global Politics, London 1996.
9. R. Welford, “Introduction: What are we doing to the world?”, w: Hijacking Environmentalism. Coroprate responses to sustainable development, red. R. Welford, London 1997, s. 251.
10. Commission on Global Governance, Our Global Neighbourhood, Oxford 1995.
11. S. Kamat, “The privatization of public interest: theorizing NGO discourse in a neoliberal era”, w: Review of International Political Economy, nr 11(1), 2004, s. 155-176.
12. International Emissions Trading Association (IETA).
13. World Development Movement, “Who is the biggest NGO in Bali?”.
14. D. Harvey, The New Imperialism, Oxford 2003.
15. L. Lohmann, Carbon trading: a critical conversation on climate change, privatisation and power, Uppsala 2006.
16. L. Schneider, “Practical Experiences with the Environmental Integrity of the CDM”, zaprezentowany na czwartym spotkaniu ECCP Working Group on Emissions Trading in the review process of the EU ETS: Linking with emissions trading schemes of third countries, Bruksela 15 czerwca 2007.
17. L. Lohmann, op. cit.
18. International Rivers, Rip-offsets: The failure of the Kyoto Protocol’s Clean Development Mechanism, Berkley 2008.
19. http://www.internationalrivers.org/node/1892.
20. J. Ball, “UN Effort to Curtail Emissions In Turmoil”, w: The Wall Street Journal.
21. H. Bachram, J. Bekker, L. Clayden, C. Hotz, M.A. Adam,  The sky is not the limit: the emerging market in greenhouse gases, Amsterdam 2003.
22. http://www.corpwatch.org/article.php?id=242.
23. Lohmann, op. cit.
24. M. Sandel, “It’s Immoral to Buy the Right to Pollute”, w: New York Times, 15 grudnia 1997, s. A 29.
25. Systematyczna destabilizacja narodowych gospodarek, takich jak meksykańska, w Południowo-Wshodniej Azji itd., bańki spekulacyjne, rynki w głównej mierze oparte o rozwinięte technologie i budownictwo, skandale rządowe, takie jak upadek Long Term Capital Management (LTCM), a ostatnio kryzys finansowy itd.
26. S. Bernstein, “Legitimacy in Global Environmental Governance”, w: Journal of International Law & International Relations, nr 1, 2005, s. 139-166.
27. D. Driesen, Sustainable Development and Market Liberalism’s Shotgun Wedding, Syracuse 2007; D. Kysar, “Sustainable Development and Private Global Governance”, w: Texas Law Review, nr 83, 2005, s. 2109-2114.
28. L. Lohmann, op. cit.
29. C. Fogel, “The Local, the Global, and the Kyoto Protocol”, w: Earthly politics: local and global in environmental governance, red. S. Jasanoff i in., Cambridge 2004.
30. V. Shiva, “Recovering the real meaning of sustainability”, w: The Environment in Question: Ethics and Global Issues, red. D.E. Cooper, J.A. Palmer, London 1992.
31. R. Sommer, Permanent Forum on Indigenous Issues. Earth Peoples, 2008.
32. Więcej informacji na temat “przestrzeni zaproszonych” do uczestnictwa: A. Cornwall, “Spaces for transformation? Reflections on issues of power and difference in participation in development”, w: Participation: From Tyranny to Transformation, red. S. Hickey i in., London 2004, s. 75-91.
33. C. Cundy, “Taking the next steps”, w: Kyoto and the Carbon Markets dodatek specjalny, 2007, s. 48.
34. W. Sachs, Planet Dialectics: Explorations in Environment and Development, London 1999.
35. B. Wittneben, The Clean Development Mechanism: Institutionalizing New Power Relations, Rotterdam 2007.
36. Więcej informacji zob. E. Lovbrand, J. Nordqvist, T. Rindefjall,  “Everyone loves a winner – Expectations and realisations in the emerging CDM market”, esej przedstawiony na konferencji Human Dimensions of Global Environmental Change, 2007.


Niniejszy artykuł ukazał się w książce Upsetting the Offset: The Political Economy of Carbon Markets, red. S. Böhm, S. Dabhi, London 2009, pod tytułem „The Politics of the Clean Development Mechanism: Hitting Capitalism Under the Green Rug”.

Artykuł opublikowany w 12 numerze Przeglądu Anarchistycznego
Tłumaczenie:

Cytowanie artykułu:
Cabello, Joanna: Polityka mechanizmu czystego rozwoju: kapitalizm w zielonym płaszczyku [online]. Przegląd Anarchistyczny, [dostęp:

Przypis zgodny ze standardem PN-ISO 690-2:1999. Informacja i dokumentacja. Przypisy bibliograficzne. Dokumenty elektroniczne i ich części.


Artykuł aktualizowany: 03.10.2013