Autonomia robotnicza

Autonomia robotnicza
Aby zapobiec degeneracji ruchu społecznego, włoscy autonomiści zrealizowali koncepcję, wybiegającą o krok dalej od realiów ruchów czy partii oficjalnie kontestujących, lecz rzeczywiście potwierdzających istnienie kapitalizmu, w jego ewentualnie odświeżonej formie i treści. Dokonali analizy z punktu widzenia tych, którzy najbardziej odczuwali agresywny charakter gospodarki.

Marksizm i anarchizm

Marksizm i anarchizm
Upadek marksizmu w sferze politycznej i kompromitacja praktycznej realizacji idei „dyktatury proletariatu”, pociągnęły za sobą ogromne przeobrażenia na płaszczyźnie kulturowej. Ideolodzy systemu kapitalistycznego, mogli więc ogłosić „koniec historii”, ruch rewolucyjny został wyrugowany nie tylko w sensie fizycznym, zniknął również z ludzkich umysłów.

Teorie kryzysu

Teorie kryzysu
Czy kryzysy są wpisane w naturę sytemu kapitalistycznego, czy też są wywołane czynnikami wobec niego zewnętrznymi? Rozstrzygnięcie tego dylematu oczywiście ma spore znaczenie dla postawy, jaką dziś przyjmiemy: odrzucimy system w całości, czy będziemy starali się go jedynie reformować... aby dotrwał do następnego wstrząsu.

Samorządowa alternatywa

Samorządowa alternatywa
Czy w latach 80. istniała w ruchu "Solidarność" samorządowa alternatywa, zarówno dla PRL-owskiego socjalizmu, jak i dla kapitalizmu? Co się z nią stało? Czy samorządowa rewolucja została zdradzona, a jeśli tak to przez kogo? Na te pytania, mające fundamentalne znaczenie dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji w Polsce, staramy się znaleźć odpowiedź w "Przeglądzie".

W 1 numerze Aufheben umieściliśmy krótką recenzję wpływowego tekstu „Faszyzm i Antyfaszyzm” napisanego przez Jeana Barrota. Zrobiliśmy to, ponieważ wiązał się on z walkami, w których uczestniczyliśmy w tamtym czasie, a jego sposób analizy był nam zasadniczo bliski. Krytyka antyfaszyzmu jest konieczna i ważna; lecz czuliśmy również, że ten rodzaj krytyki skłaniał się ku dogmatyzmowi. To część ogólniejszej słabości tradycji włoskiej lewicy, z której ona czerpie. Podobnie jak inne odłamy lewicowej komunistycznej opozycji wobec ortodoksji wywodzącej się z Moskwy, włoska lewica próbowała zachować pozycje komunistyczne w obliczu praktycznie całkowitej kapitulacji względem oportunizmu w ruchu robotniczym. Częściową ceną, jaką za to zapłaciła, było usztywnienie i mechanicyzm, a jej zasady zamieniały się w dogmaty. Jak ujęli to sytuacjoniści, musimy być przeciwni sekciarstwu, lecz jedyną obroną przed nim jest stanowcza postawa teoretyczna, która wymaga zrównoważenia poprzez równie wyczulony sprzeciw wobec teorii, które mają skłonność do degeneracji przez zamienianie się w ideologię. Sprzeciw wobec antyfaszyzmu, jak i sprzeciw wobec związków zawodowych oraz lewicowości w ogólne, powinien być czymś więcej niż rytualnym potępieniem; powinien pociągać za sobą próbę zrozumienia sprzeczności, które narastają w ruchach i pojedynczych proletariuszach. Bezkompromisowość, przekonanie o niezmienności komunistycznego programu, stanowczy sprzeciw w stosunku do oportunizmu – te aspekty włoskiej lewicy umożliwiły jej pełne zrozumienie rewolucyjnej fali, która nastąpiła po I wojnie światowej. To jednak były również jej słabości: odmowa dostrzeżenia czegokolwiek nowego, niezdolność do skutecznej odpowiedzi na walkę klasową i wyciągania z niej nauki, skłonność do zamienienia się w sektę, wygłaszającą kazania o „prawdzie” do świata, który nie słucha.

Patrząc wstecz, powtarzając w naszej recenzji za tłumaczem przypisanie słabości lewicowego komunizmu Barrotowi, byliśmy nieuczciwi. Ponadto, w wyrażaniu naszych zastrzeżeń w stosunku do stanowiska włoskiej lewicy wobec antyfaszyzmu, tutaj, jak i w naszej recenzji, nie zamierzaliśmy przyznawać racji lewicy i liberałom, uznając ich zafałszowany obraz sprzeciwu włoskiej lewicy komunistycznej wobec antyfaszyzmu. Historycznie, jak wykazał tekst Barrota oraz nasza recenzja, włoska lewica nie wahała się przed walką z faszystami, jak i innymi wrogami proletariatu. Jak sama wskazuje, prawdziwym „zjednoczonym frontem” tego okresu było przymierze demokratycznego rządu oraz faszyzmu przeciwko proletariatowi: „Rząd (...) wysłał, na mocy dekretu z 20 października 1920 r., 60 tys. zdemobilizowanych żołnierzy do obozów szkoleniowych, zobowiązanych zapisać się do grup {yootooltip title=[squadristi] width=[300] mode=[cursor] sticky=[0] }Squadristi (wł.) – Milicja Faszystowska, znana tez jako Czarne Koszule, włoska faszystowska organizacja paramilitarna utworzona w 1923 r. (przyp. red.).{/yootooltip} . Kiedykolwiek faszyści palili lokale związków bądź socjalistycznej czy komunistycznej partii, armia i żandarmeria były zawsze po ich stronie. I te siły zbrojne były {yootooltip title=[siłami liberalnego państwa demokratycznego”] width=[300] mode=[cursor] sticky=[0] }„The Italian Communist Left 1926-45”, w: A Contribution to the History of the Revolutionary Movement, s. 21.{/yootooltip} .

Nasza recenzja tekstu „Faszyzm i Antyfaszyzm” została opublikowana sześć lat temu. Wracamy do niej obecnie, ponieważ właśnie otrzymaliśmy na nią odpowiedź od samego „Jeana Barrota”, za którą dziękujemy.

Odpowiedź autora:


>List ten odnosi się do waszej recenzji z 1992 r. poświęconej artykułowi „Faszyzm i Antyfaszyzm”, który w formie broszury został opublikowany dwukrotnie, po czym po raz kolejny przez Wildcat, pod moim pseudonimem Jean Barrot, którego przestałem używać kilka lat temu. (Nowe poprawione wydanie The Eclipse and Re-Emergence of the Communist Movement, pierwotnie opublikowane przez Black&Red, Detroit, w 1974 r., obecnie wydano w Londynie przez Antagonism Press pod moim imieniem „Gilles Daué”).

Pomimo, iż cieszy mnie fakt, że tekst „Faszyzm i Antyfaszyzm” jest dostępny w języku angielskim, to nigdy nie planowałem, by zaistniał on w takiej formie. W 1979 r., napisałem 90. stronicową przedmowę do wybranych artykułów z czasopisma Bilan, związanego z „włoską lewicą”, poświęconych Hiszpanii (1933-38). Kilka lat później zorientowałem się, iż pewni towarzysze, wtedy i obecnie mi nieznani, zredagowali znacznie krótszą angielską wersję tekstu, oczywiście posiadali oni całkowicie wolną rękę, aby to uczynić. To, co jednak było spostrzeżeniami o komunizacji (analiza Rosji i Hiszpanii między innymi historycznymi przykładami i właściwie krytyka pisma Bilan), zostało zwężone do anty antyfaszystowskiej pozycji. Być może dlatego wasz artykuł uznaje moją wizję za zarówno ważną, jak i niestety jednostronną.

Spróbuję wyjaśnić moje stanowisko.

1. Czy proletariat jest w stanie zapobiec okresowemu zwrotowi kapitalistycznego społeczeństwa w stronę dyktatury?

Nie.

Konflikt klasowy rządzi nowoczesnymi czasami i skupia się wokół podporządkowania klasy robotniczej i/bądź oporu, rebelii, powstania... Nie wynika z tego, że robotnicy mogliby w każdej chwili odwrócić polityczny kierunek i uniknąć następstw ich własnych prób zmiany historii.<

Przykładowo, aktywna walka klasowa określiła narodziny i długość życia Republiki Weimarskiej. Po I wojnie światowej rewolucja w Niemczech została zduszona przez połączenie demokracji i faszyzmu (Freikorps wykorzystany przez rząd kierowany przez SPD, aby zgnieść powstania robotników w latach 1919-20, był rzeczywistym faszystowskim ugrupowaniem, ze sporą liczbą przyszłych nazistów w swoich szeregach). System weimarski bazował na gniewie i niepowodzeniach proletariuszy. Potem robotnicy mieli głos, jednak umniejszany i mistyfikowany: ruch rad został ograniczony do biurokratycznej instytucji i przegrana rewolucja ustąpiła miejsca zdominowanemu przez lewicę, socjalistycznie zorientowanemu reżimowi. Presja ze strony klasy robotniczej i konflikt pomiędzy reformistyczną większością a rewolucyjnymi mniejszościami ukształtował okres powojenny. Nawet kiedy centro-prawica była u władzy, z Hindenburgiem jako prezydentem (SPD w 1932 r. nawoływała do głosowania na niego jako bastionu przeciwko Hitlerowi...), robotnicy byli decydującą siłą w początkowych dniach Republiki Weimarskej i często jej decydującym czynnikiem.<

Niemniej jednak połączone i rywalizujące ze sobą siły SPD i KPD miały własne słabości. Wraz z załamaniem z 1929 r., kiedy nawet klasa rządząca musiała być zdyscyplinowana, kapitał zrozumiał, że nie tylko radykałowie, lecz również liderzy związków mogą stanowić obciążenie. Burżuazyjno-reformistyczny kompromis wprawiony w ruch 14 lat wcześniej stał się większą przeszkodą niż pomocą.<

Hitleryzm, z jego groteskowymi i morderczymi przymiotami, nie był nieunikniony. Lecz 30 stycznia 1933 r., pewna silna centralna władza przejęła ster, a jedyne alternatywy, jakie pozostały Niemcom, to uznanie państwa i represje, przez co było poza zasięgiem proletariatu.

Paradoksalnie, to sama siła pracy najemnej (reformistycznej i radykalnej) wciąż pozbawia ją samą możliwości wpływu na bieg wydarzeń.

2. Jak bardzo antyfaszyzm może wzmocnić ruch rewolucyjny?

Z pewnością antyfaszyzm nie jest jednorodnym zjawiskiem. Durruti, Orwell i Santiago Carrillo, ich wszystkich można zaliczyć do antyfaszystów. Pozostaje jednak pytanie: przeciwko czemu i za czym dokładnie jest antyfaszyzm,?

Jestem przeciwny imperializmowi, czy to francuskiemu, brytyjskiemu, amerykańskiemu czy chińskiemu. Nie jestem „antyimperialistą”, ponieważ jest to pozycja polityczna wspierająca ruchy narodowo-wyzwoleńcze przeciwne siłom imperialistycznym.

Jestem (i taki jest proletariat) przeciwko faszyzmowi, temu w postaci Hitlera, jak i Le Pena. Nie jestem „antyfaszystą”, ponieważ jest on polityczną postawą uznającą państwo faszystowskie i jego groźbę za podstawowego wroga, który musi zostać zniszczony za wszelką cenę, co oznacza współpracę z burżuazyjnymi demokratami, jako mniejszym złem i odsuwanie rewolucji do momentu, w którym faszyzm zostanie usunięty.

Taka jest istota antyfaszyzmu. „Rewolucyjny antyfaszyzm” jest sprzecznością na poziomie pojęć i rzeczywistości. Po przekroczeniu antyfaszyzmu niekoniecznie wyłoni się komunizm, a raczej wcześniej czy później dojdzie do starcia między nimi.

Kiedy hiszpańscy robotnicy użyli siły zbrojnej przeciwko wojskowemu puczowi w lipcu 1936 r., oczywiście walczyli z faszyzmem, ale (jakkolwiek by siebie nie określali) nie działali jako antyfaszyści, ponieważ ich ruch był wymierzony zarówno w faszyzm, jak i w demokratyczne państwo. Następnie jednak, kiedy dali się złapać w pułapkę ram instytucjonalnych, stali się „antyfaszystami”, zwalczając swoich faszystowskich wrogów i równocześnie wspierając wrogów demokratycznych.

Rewolucyjni krytycy antyfaszyzmu byli wielokrotnie oskarżani o sabotowanie walki z faszyzmem bądź o bycie „obiektywnymi” sojusznikami Franco lub Hitlera – skąd już blisko do stania się sojusznikami „subiektywnymi”... Tragiczną ironią jest to, że tylko proletariat i komuniści są zasadniczymi przeciwnikami faszyzmu. Antyfaszyzm jest zawsze bardziej oddany demokracji niż przeciwny faszyzmowi: nie podejmuje kroków antykapitalistycznych w celu odrzucenia faszyzmu i będzie raczej wolał ponieść klęskę, niż ryzykować proletariacki wybuch. To nie żaden wypadek czy pomyłka, że hiszpańska burżuazja wraz ze stalinistami tracili czas i energię na pozbywanie się anarchistycznych komun chłopskich, podczas gdy powinni robić wszystko, by wygrać wojnę: ich podstawowym priorytetem nie było nigdy zniszczenie Franco, lecz utrzymanie mas pod kontrolą.

Zatem nie jest istotne to, że istnieje dużo sposobów bycia antyfaszystą, a nierewolucyjni antyfaszyści mogą stać się rewolucjonistami, co oczywiście stanie się w wielu przypadkach, ale że antyfaszyzm jako taki, aby uniknąć państwowej dyktatury, ulega demokratycznemu państwu. Taka jest jego natura, jego logika, co potwierdziła przeszłość, a wszelkie „tak, ale...” na ten temat zostały ukrócone w maju 1937 r. w Barcelonie we krwi tych robotników, którzy mieli nadzieję przechytrzyć umiarkowany antyfaszyzm. Antyfaszyzm nie jest jak spotkanie, na które ktoś przychodzi i wymusza przyjęcie nowego programu. To nie jest forma: posiada on treść i polityczną wagę. To nie „burżuazyjna” skorupa, którą dzięki działalności wywrotowej można wypełnić proletariacką treścią.

Oczywiście nie sugeruję, by zagorzali komuniści brali udział jedynie w „czystych” atakach przeciwko pracy najemnej i trzymali się z dala od wszelkich grup antyfaszystowskich, czekając, aż one do nas dołączą. Bez wątpienia odrzucenie wszystkiego, co reprezentuje faszyzm (rasizm, seksizm, nacjonalizm, praworządność, reakcyjna kultura itd.) jest często pierwszym krokiem w stronę rebelii. W rzeczywistości, całkiem sporo młodych kobiet i mężczyzn bierze udział w demonstracjach przeciwko francuskiemu Frontowi Narodowemu, ponieważ rozumieją, że postuluje on większą uległość wobec porządku społecznego, którego oni nienawidzą, a nie dlatego, że jest groźbą dla demokracji parlamentarnej, którą wielce się nie przejmują. W takim momencie wchodzi na scenę polityka, która próbuje skanalizować to w poparcie dla demokracji. Te spontaniczne gesty, jeżeli odrzucą podstawy antyfaszyzmu, rozwiną się w krytykę podstaw tego świata: szacunku dla demokratycznego kapitalizmu. Tylko przez wskazywanie na tę kwestię, możemy przyczynić się do dojrzewania tej krytyki.

Zwalczanie faszyzmu oznacza niszczenie jego warunków istnienia, czyli jego społecznych przyczyn – kapitalizmu.

3. W jaki sposób możemy pokonać jedną z najgorszych sił dzielących proletariuszy: rasizm?

Z pewnością nie przez traktowanie rasizmu jako dodatku do antykapitalizmu.

Rasizm kładzie nacisk na różnicę. Antyrasizm robi coś przeciwnego: podkreśla wspólny element między tymi, których rasizm dzieli. Tym wspólnym elementem jest zwykle rodzaj ludzki bądź człowieczeństwo. Teraz, kiedy burżuazja także odnosi się do tego w relacjach z robotnikami, przeciw czemu będą walczyć rewolucjoniści? Oczywiście ten sam czynnik nie może być taki sam dla tych, którzy zarządzają tym światem i tych, którzy chcieliby go zmienić.

Tak naprawdę mamy tendencję do zastępowania stwierdzenia „wszyscy jesteśmy ludźmi” hasłem „wszyscy jesteśmy proletariuszami”. Mówimy: (a) czarnoskóry pracownik jest taki sam jak białoskóry, (b) oboje są inni od białoskórego bądź czarnoskórego szefa. Problem leży w tym, że to nie atakuje rasizmu; wzmacnia solidarność, co jest konieczne, lecz solidarność jest dokładnie tym, czego brakuje ze względu na rasizm. Tak więc proletariackim antyrasizmem zastępujemy antyrasizm humanistyczny. Oba w oczywisty sposób walczą z rasizmem, natomiast nie docierają do jego podstaw.

Mimo iż w 1968 r. istnieli rasiści, wśród których byli też pracownicy najemni, francuska burżuazja nie mogła użyć rasizmu jako głównej broni dzielącej ruch z powodu jednoczącego wpływu masowej walki klasowej. Z czasem, gdy bojowość robotników spadła, pojawiły się podziały. Wystarczy wspomnieć choćby jeden istotny moment – strajk w zakładach Talbota w 1983 r. ujawnił rosnący podział pomiędzy tak zwanymi krajowymi i obcymi pracownikami przemysłu samochodowego. Rozdźwięk ten był raczej skutkiem niż przyczyną. Czy to zwykły zbieg okoliczności, że w latach 1983-84 również doświadczyliśmy wzrostu siły Frontu Narodowego? Uzyskanie przez Le Pena 15 proc. głosów nie wynika z braku właściwych kampanii antyrasistowskich. Jest to wynik spadku kolektywnego oporu wśród robotników. Rasizm przejawia się jako ideologia, ale nie jest nią w pierwszym rzędzie. To praktyczne zjawisko, stosunek społeczny: jeden z najbardziej odpychających aspektów konkurencji pomiędzy robotnikami najemnymi, wynik rozpadu żywych i walczących społeczności. Klasa robotnicza staje się bardziej rasistowska wraz z jej postępującą atomizacją.

Proletariat nie jest słaby dlatego, że jest podzielony, to jego słabości generują podziały. Wobec tego cokolwiek, co go wzmacnia, jest uderzeniem wymierzonym w rasizm. Unikając zorganizowanego humanistycznego antyrasizmu, można zwalczać rasizm w momencie natknięcia się na niego w realnym życiu, jak wielu proletariuszy niebędących rasistami czyni to spontanicznie w barze, warsztacie czy na demonstracji, odtwarzając pewną formę autonomicznej społeczności.

Na przykład ruch z {yootooltip title=[grudnia 1995 r.] width=[300] mode=[cursor] sticky=[0] }Seria strajków generalnych i demonstracji ogłoszonych w odpowiedzi na plany cięć w wydatkach publicznych i ograniczenie praw robotniczych, ówczesnego premiera Francji Alaina Juppé. Wydarzenia grudnia 1995 r. są uznawane za największy ruch społeczny w Europie od lat 60. XX w. (przyp. red.).{/yootooltip} zamknął usta Le Penowi. Podobnie jak wiele zamieszek w dzielnicach połączyło ludzi z północnej Afryki, zarówno o czarnym, jak i „białym” pochodzeniu.

Ruch komunistyczny posiada zarówno klasową, jak i humanistyczną treść. Interesującym pytaniem jest więc: które z walk klasowych zbliżają do siebie proletariuszy i praktycznie zmierzają do pozbycia się rasizmu?<

Robotnicy mogą być bojowi i rasistowscy jednocześnie.

W 1922 r. szefowie w Republice Południowej Afryki obniżyli zarobki białoskórych górników i dali czarnoskórym wiele możliwości podjęcia pracy. W rezultacie zamieszki białych utopione zostały w morzu krwi: zostało zabitych ponad 200 górników. Również strajki przeciwko pracy kobiet lub obcokrajowców były najgorszym sposobem samoobrony robotników najemnych.

Z drugiej strony, w czasie kiedy Holandia była okupowana przez nazistowskie Niemcy, holenderscy robotnicy zorganizowali strajk przeciwko dyskryminacji i deportacjom Żydów oraz robotników pochodzenia żydowskiego.

Wyjaśnieniem reakcyjnego stanowiska w RPA bądź holenderskiej solidarności nie jest rasistowska/nierasistowska mentalność. Umysły są kształtowane przez przeszłe i teraźniejsze stosunki społeczne oraz działania. Im żądania lub działania są bardziej otwarte, globalne, potencjalnie uniwersalne i przez to „ludzkie”, tym mniej prawdopodobne jest zawężenie ich do seksistowskich, ksenofobicznych bądź rasistowskich pozycji.

Wyobraźmy sobie miejsce pracy. Walka o zachowanie pracy mogłaby bardziej zbliżyć siłę roboczą do rasizmu niż, powiedzmy, żądanie niewielkiej podwyżki tygodniówki dla każdego pracownika. Pierwsza kwestia ogranicza ludzi do działań obronnych, do „ich” zakładu, izoluje od innych miejsc pracy i ostatecznie dzieli ich między sobą (Kto dostanie wymówienie? Mam nadzieję, że mój kolega z pracy, a nie ja!). Jakkolwiek skromne, drugie żądanie łączy proletariuszy bez względu na płeć, narodowość czy kwalifikacje i może łączyć ich z innymi miejscami pracy, jako że wielu innych ludzi może to podchwycić i zacząć żądać takiej samej podwyżki, lub czegoś, co jednoczy jeszcze bardziej.

Pewne żądania i taktyki wzmacniają różnice lokalne, „rasowe” bądź między branżami. Inne zakładają wzajemne oddziaływanie coraz większych społeczności, otwierają nowe zagadnienia oraz przełamują zarówno „etniczne” jak i inne podziały.

Jedyną drogą pokonania rasizmu jest odnoszenie się do niego na ogólnym i „politycznym” poziomie, ukazując w ten sposób, jak wszelkie podziały między robotnikami (w tym rasizm dużo okrutniej nawet niż ksenofobia) zawsze kończą się ich większym zubożeniem, zdegradowaniem i uległością.

Rasizm powinno atakować się nie jako odosobnioną kwestię i nigdy tylko jako odpychającą ideologię, którą można zniszczyć przez inną, sprawiającą wrażenie bardziej przyjaznej.


Tekst został opublikowany w magazynie Aufheben, nr 7, jesień 1998. (Gilles Dauvé/Jean Barrot, 1997)

Artykuł opublikowany w 10 numerze Przeglądu Anarchistycznego
Tłumaczenie: -

Cytowanie artykułu:
Barrot Jean : „Faszyzm i Antyfaszyzm”: odpowiedź [online]. Przegląd Anarchistyczny, [dostęp: 25.02.2017]. Dostępny w Internecie: http://przeglad-anarchistyczny.org/faszyzm-w-demokracji/233-faszyzm-i-antyfaszyzm-odpowiedz-barrota

Przypis zgodny ze standardem PN-ISO 690-2:1999. Informacja i dokumentacja. Przypisy bibliograficzne. Dokumenty elektroniczne i ich części.

Artykuł aktualizowany: 10.11.2010