Autonomia robotnicza

Autonomia robotnicza
Aby zapobiec degeneracji ruchu społecznego, włoscy autonomiści zrealizowali koncepcję, wybiegającą o krok dalej od realiów ruchów czy partii oficjalnie kontestujących, lecz rzeczywiście potwierdzających istnienie kapitalizmu, w jego ewentualnie odświeżonej formie i treści. Dokonali analizy z punktu widzenia tych, którzy najbardziej odczuwali agresywny charakter gospodarki.

Marksizm i anarchizm

Marksizm i anarchizm
Upadek marksizmu w sferze politycznej i kompromitacja praktycznej realizacji idei „dyktatury proletariatu”, pociągnęły za sobą ogromne przeobrażenia na płaszczyźnie kulturowej. Ideolodzy systemu kapitalistycznego, mogli więc ogłosić „koniec historii”, ruch rewolucyjny został wyrugowany nie tylko w sensie fizycznym, zniknął również z ludzkich umysłów.

Teorie kryzysu

Teorie kryzysu
Czy kryzysy są wpisane w naturę sytemu kapitalistycznego, czy też są wywołane czynnikami wobec niego zewnętrznymi? Rozstrzygnięcie tego dylematu oczywiście ma spore znaczenie dla postawy, jaką dziś przyjmiemy: odrzucimy system w całości, czy będziemy starali się go jedynie reformować... aby dotrwał do następnego wstrząsu.

Samorządowa alternatywa

Samorządowa alternatywa
Czy w latach 80. istniała w ruchu "Solidarność" samorządowa alternatywa, zarówno dla PRL-owskiego socjalizmu, jak i dla kapitalizmu? Co się z nią stało? Czy samorządowa rewolucja została zdradzona, a jeśli tak to przez kogo? Na te pytania, mające fundamentalne znaczenie dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji w Polsce, staramy się znaleźć odpowiedź w "Przeglądzie".

{rokbox title=|Dodatek ulotny do pisma Homek :: 1 maja 1985| thumb=|images/homekd-m.jpg|}images/homekd.jpg{/rokbox}
Korzeni polskiej prasy anarchistycznej lat powojennych, świadomej swego charakteru, szukać należałoby w środowisku gdańskiego Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, które było (i jest) pierwszą poważną polską organizacją anarchistyczną od końca drugiej wojny światowej.

Bardziej sprzyjające rozwojowi anarchizmu w Polsce okazały się dopiero lata osiemdziesiąte, kiedy to w powszechnej fali sprzeciwu wobec władzy pojawili się anarchiści. Pierwsze takie grupy pojawiły się już na początku 1980 roku w Warszawie i Gdańsku.

Warszawska grupa była związana ze środowiskiem akademickim, szczególnie z kolejnymi mutacjami uniwersyteckiego klubu Sigma. Wydawali oni pierwsze polskie pismo anarchistyczne - Sprawa Robotnicza. Ogółem ukazało się siedem numerów tego pisma, ale jak dotychczas do żadnego z nich autor nie dotarł. W niedługim czasie większość osób związanych z klubem i pismem skierowała się jednak w kierunku rewolucyjnego marksizmu (trockizm itp.), dystansując się od anarchizmu1.

W Gdańsku wspomnieć trzeba o środowisku licealistów I LO, publikujących pismo Gilotyna. Niektórzy z nich stanowić będą w przyszłości trzon gdańskiego Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, Międzymiastówki Anarchistycznej / Federacji Anarchistycznej. Była to grupa, która w późniejszym okresie odegra kluczową rolę w dziejach polskiego anarchizmu. Nie będę im zatem szczędził miejsca i znaczącą część pracy poświęcę okolicznościom powstania Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego i jego prasie.

Warto też na początku przyjrzeć się samej Gilotynie, choć nie było to co prawda pismo stricte anarchistyczne. Zaopatrzona w podtytuł Niezależne pismo młodzieży szkolnej publikowana była ona początkowo - od marca 1980 jako szkolna gazetka ścienna, a po roku stała się także pismem powielanym techniką kserograficzną lub offsetową w nakładzie od 100 do 500 egzemplarzy. Ostatecznie ukazały się cztery numery (pierwsze dwa w odstępie jednego miesiąca, trzeci po dwóch miesiącach, a czwarty po kilkumiesięcznej wakacyjnej przerwie.) Ostatni piąty numer został ukończony, jednak ze względu na wprowadzenie stanu wojennego nie wydrukowano go. Pierwsze dwa numery składały się z 4 stron A4, a kolejne dwa z 16 stron A5. Makieta ostatniego numeru, o którym już wspominałem, składała się z dwudziestu stron A5.

Gilotyna kolportowana była wśród uczniów szkół średnich Wybrzeża (głównie oczywiście w gdańskim I LO, potem zaś także w Zespole Szkół Metalowych we Wrzeszczu, który stał się drugim ośrodkiem "rekrutacji kadr”). Redagował ją zespół redakcyjny składający się z: Janusza Waluszki, Krzysztofa Skiby, Macieja Kosycarza, Wojtka Lipki i Michała Skakuja, od 3 numeru wszedł do niego także brat Janusza Waluszki - Cezary, a od czwartego Marcin Tryksza i Tomasz Poznańczyk [Tomasz Weinberger]. Do współpracowników pisma należeli zaś: Marek Wałuszko, Zbigniew Drzał, Dariusz Marciniak, Witold Bujny, Krzysztof Załuski, Paweł Unrad, Tomasz Burek i Zdzisław Pilawski (część wyżej wymienionych osób współtworzyła też kabaret uczniowski "Tapeta”, Teatr "Nowy” i działała w samorządzie uczniowskim I LO).

Gilotyna powielana zajmowała się głównie tematyką polityczno - kulturalną, można było w niej znaleźć zarówno rozważania ogólne o zasadach życia społecznego i celu życia w ogóle, artykuły dotyczące historii Polski (o mordzie katyńskim), jak i komentarze do bieżących wydarzeń politycznych w kraju, od czasu do czasu przetykanych wierszami "zaangażowanymi”, opowiadaniami i prostymi karykaturami politycznymi. We wstępniaku do pierwszego numeru, Krzysztof Skiba przedstawił okoliczności powstania i cele działania Gilotyny w następujący sposób: "Gilotyna jest spontaniczną inicjatywą uczniów, a więc poglądy w niej publikowane nie mogą być utożsamiane z żadną z istniejących (w kraju i zagranicą) organizacji.”

Jeśliby próbować ogólnie określić charakter tego pisma szkolnego, to z całą pewnością nie było to pismo rewolucyjne. Otwarcie stwierdził to Janusz Waluszko w tekście R-ewolucja2, w którym napisał między innymi: "Rewolucja to tragikomiczna dyktatura, farsa z dogmatami, sloganami, krwią i masami (...) Celem rewolucji jest osiągnięcie władzy absolutnej i 'ogarnięcie ludzkiego rodu'...”.  Rewolucji (której we wszelkich przypadkach, pełna była ówczesna frazeologia komunistyczna) przeciwstawił autor ewolucję, rozumianą jako "odrzucenie elementów negatywnych i doskonalenie pozytywnych, kierowanie się pragmatyzmem i logiką, równomierny rozwój świadomości i form instytucjonalnych. (...) Celem ewolucji jest wolność, prawda, sprawiedliwość i solidarność.”

Brak "hurrarewolucjonizmu” na łamach Gilotyny nie znaczy oczywiście, że treść zawarta w niej nie miała nic wspólnego z anarchizmem, często kojarzonym wyłącznie z rewolucjonizmem. W innym artykule J. Waluszki możemy spotkać się z charakterystyczną dla współczesnego anarchizmu krytyką konsumpcjonizmu związanego z wszechobecnością popkultury. Do kompletu "genetycznych wad” współczesnego społeczeństwa dołączył dodatkowo nieodpowiedzialność i niesamodzielność: ”Głównym czynnikiem utrzymującym tak uformowanego człowieka w niewoli jest strach. Strach przed wolnością, samodzielnością, odpowiedzialnością za swoje czyny 'wykonywałem rozkazy', strach przed urojoną siłą, która ukarze za każde 'wychylenie się'. Strach przed utratą wartości materialnych (niewolnik chce mieć nie tylko wartości materialne, ale na przykład 'święty spokój', a nie 'być')”3.

Biorąc pod uwagę ogólną atmosferę lat 1980-81, której najlepszym przykładem był solidarnościowy program Rzeczypospolitej Samorządnej4, można stwierdzić, że autorzy Gilotyny znajdowali się w szerokim nurcie ówczesnej opozycji, powstałej spontanicznie na fali protestów po sierpniu 1980 roku, choć wykazali daleko posunięty nonkonformizm i niezależność sądów, co bardzo szybko odbiło się konfliktem ze szkolną Solidarnością. Krystalizacja poglądów i pełne opowiedzenie się za którąś z ideologii następowało, nie tylko w przypadku anarchistów, znacznie później, co nie zmienia faktu, że warto jednak przedstawić prasę - nazwijmy ją - "protoanarchistyczną”, by w pełni ukazać drogę rozwoju opozycjonistów udających się w tym kierunku.

Po raz pierwszy redaktorzy Gilotyny dowiedzieli się, o tym że ich poglądy określa się mianem anarchizmu pod koniec 1981 roku, od swojego przyszłego przeciwnika politycznego (a wówczas współpracownika) - o pseudonimie "Tirana”. Dalej wszystko potoczyło się już dość szybko - wprowadzenie stanu wojennego spowodowało radykalizacje nastrojów, bierna postawa dostojników kościelnych i przywódców opozycji rozczarowała młodych opozycjonistów. Odczucia takie pojawiły się już po wezwaniu prymasa Wyszyńskiego do powrotu do pracy strajkujących robotników 26.08.1980 r., a potem sytuację tę pogłębiły okolicznościowe homilie abpa Glempa 3.05 i 11.11.1982 r. obarczającego winą za eskalację konfliktu obie strony - opozycyjnych "kamieniarzy” (tj. młodych ludzi o poglądach, ogólnie rzecz ujmując, antykomunistycznych, regularnie odbywających walki z oddziałami milicji, podczas których główną ich broń stanowiły kamienie z torowisk) na równi z peerelowskimi władzami. Sama wiedza o doktrynie anarchizmu (o której trudno było coś przeczytać po polsku) wzrosła paradoksalnie wśród młodych opozycjonistów dzięki komunistycznym naukowcom, którzy w dość znacznym stopniu, aczkolwiek niepochlebnie, rozpisywali się na temat anarchizmu, dołączając do swoich wywodów krytykę ich zdaniem anarchistycznej ("wichrzycielskiej”) i terrorystycznej Solidarności posierpniowej. Pozostawiając jednak intencje autorów trzeba zauważyć, że po odsączeniu frazeologii marksistowskiej, pewnej ilości typowych dla ówczesnej twórczości politologicznej przeinaczeń i negatywnych opinii, pozycje te stanowiły całkiem wdzięczne kompendium "wiedzy zakazanej” dla początkujących anarchistów, a takimi byli wszyscy anarchiści w ówczesnej Polsce5.

Wprowadzenie stanu wojennego spowodowało istotne zmiany warunków wydawania prasy drugiego obiegu. Dotychczas nielegalizowana działalność wydawnicza stała się nielegalną, prześladowaną przez władze państwowe. Zmianie ulec musiały zatem techniki powielania, kolportażu, a także tytuły, tak aby nie zdekonspirować się na podstawie poprzednich numerów (sprzed grudnia 1981), w których autorzy podpisywali się imieniem i nazwiskiem. Tak było także w przypadku Gilotyny, która po wprowadzeniu stanu wojennego ukazywała się jeszcze przez około pół roku (do wakacji 1982) pod tytułem Dialog (1 numer), a kolejne jako Podaj Dalej ze starą numeracją Gilotyny. Pisma te były powielane własnym sumptem {yootooltip title=[techniką białkową] width=[500] mode=[cursor] sticky=[0] }Powielacz z matrycą białkową Powielacze białkowe – nazwa pochodzi od matrycy powleczonej nośnikiem białkowym. Tekst do powielenia przepisywano na pojedynczą matrycę, używając maszyny bez taśmy, na matrycy powstawały otwory w kształcie liter, przez które farba przesączała się na papier. Stosowano podkładkę z papieru, która oderwana od matrycy stanowiła podstawę do korekty tekstu. Do powielania stosowano powielacze płaskie i powielacze bębnowe. Powielacz płaski, tzw. ramkę, można było zbudować samemu, składała się z ciężkiej deski o grubości kilku centymetrów, niewiele większej od kartki papieru i drewnianej ramki. Pod spód deski przyklejano gumę, a na wierzchu filc, przy krótszych bokach deski mocowano zawiasy, a na nich ramkę, na której rozpinano na flaneli tkaninę stilonową lub jedwabną. Pod spodem ramki mocowano matrycę. Na desce pod ramkę układano do 150 kartek papieru. Na flaneli rozsmarowywano równą warstwę farby. Ramkę dociskano do papieru, przejeżdżano wałkiem po flaneli, farba przez matrycę przesączała się na papier. Ramkę podnoszono i wyciągano kartkę, po czym ramkę ponownie opuszczano w dół, aby zadrukować następną kartkę. Na jednej matrycy można było zadrukować od 500 do 4000 egz. papieru.{/yootooltip} . Poszerzył się przy tym zespół redakcyjny, także o osoby spoza środowiska związanego z I LO w Gdańsku. Współpracownikami zostali między innymi Wojciech Turek ("Dawid”) i Krzysztof Figel.

Pismo Podaj dalej ukazywało się do połowy 1982 roku. Przyczyną zakończenia jego ukazywania się było swoiste embargo ze strony regionu Solidarności na materiały poligraficzne dla grupy Podaj dalej (firmującej się w szerszej, nie tylko w działalności wydawniczej, jako "Solidarność Wybrzeża”). Oprócz środowiska gdańskiego (późniejszego RSA) oraz grupy warszawskiej wydającej Sprawę Robotniczą, dla okresu przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych należy wspomnieć także o pismach kilku innych środowiskach mających wówczas lub w przyszłości mieć związek z anarchizmem. Grupy, o których mowa, z jednej strony związane były ze środowiskiem akademickim, a ideowo zainspirowane zachodnioeuropejską i amerykańską rewoltą końca lat sześćdziesiątych, z drugiej zaś z ruchem punk rozwijającym się nad Wisłą coraz śmielej.

Jak wyżej wspomniałem, należał do nich w swej drugiej edycji akademicki klub "Sigma” (1984/5), którego współtwórcy przyznawali się do anarchizmu, jednak potem większość z nich poszła w stronę trockizmu. Szeroko pojęte warszawskie środowisko alternatywne tamtych czasów (personalnie związane ze Sprawą Robotniczą) wydawało także pismo Czerwony Kapturek. Jakub Bułat, dusza sprawcza tego przedsięwzięcia, w okresie od 1981 do 1990 roku wydał 12(?) numerów Czerwonego Kapturka (taka jest oficjalna numeracja, jednak część numerów [między 6 a 10] nigdy się nie ukazało). Obecnie ponownie ukazuje się już trzecia edycja tego pisma. Nie należy klasyfikować Czerwonego Kapturka jako anarchistycznego, jednak także na jego łamach znalazły się silne akcenty anarchistyczne.

W latach 1980-1 w Warszawie ukazywał się Post  - pismo z pogranicza subkultur hippies i punk, silnie zabarwione społecznie. Ukazało się najprawdopodobniej 13 numerów Postu (ostatni w sierpniu 1981). Wydawcą pisma był Henryk Gajewski. Post ukazywał się nieregularnie, jak można się dowiedzieć ze wstępu w numerze jedenastym, jednak ze względu na to, że zazwyczaj w miesiącu ukazywały się dwa numery - można uznać, że był on dwutygodnikiem. Pismo miało 2 strony i format A4, powielane zaś było kserograficznie. Nakłady pierwszych pięciu numerów (niestety tylko dla nich odnalazłem dane) kształtowały się od 120 do 200 egzemplarzy.

Post był ściśle związanym z ideą mail-artu – w wielu numerach pisma znaleźć można było krótkie reklamy zachęcające do tworzenia sztuki i przesyłania pocztą samemu wykonanych dzieł, a w czwartym numerze znalazł się cały artykuł dotyczący mail artu. Można było w nim przeczytać: "Niekompetencja instytucji kulturalnych, często manipulowanych przez rozmaite systemy polityczne lub finansowe, spowodowała sytuację, w której setki artystów zostało zmuszonych do stworzenia własnego systemu komunikacji i dystrybucji.”6

Jednym z najciekawszych tekstów, które pojawiły się na łamach Postu, był tekst z czwartego numeru – "Robić swoje” zachęcający do tworzenia własnej kultury. Autor obok czysto praktycznych porad, jak własnym sumptem można nagrać kasetę, opublikować serię zdjęć itp., uzasadniał dlaczego warto samemu tworzyć kulturę.

"Masowe techniki rozbijają masowa kulturę. Przyszłość kultury to kultury lokalne. Już teraz chętniej oglądamy zdjęcia wykonane przez znajomych niż lukierki w żurnalach; są one prawdziwsze, są dotykalne, są bardziej nasze. Możemy się z nimi identyfikować a trudno to zrobić z panienką z Playboya. Kiedy zakochani zaczną sobie robić zdjęcia nago, zniknie pornografia. Stanie się sztuczna i śmieszna, niepotrzebna. Chętniej posłucham kasety nagranej przez przyjaciela z jego komentarzem niż muzyki i aktualności. Przyszłość to kultury lokalne, to twórcza praca ludzi-przyjaciół, niekoniecznie mieszkających w tym samym kraju, której efekty przeznaczone są dla nich samych, a nie do masowej konsumpcji i zapisów historycznych. Jej wartość leży w aktywności a nie w produkcie finalnym.”7

W innym artykule, który znalazł się w czwartym numerze – "Ruch Nowej Sztuki znalazł się w całkowitej społecznej izolacji” – autor Jan Stanisław Wojciechowski, poruszył istotny problem społecznego zaangażowania twórców kultury: "(...) gdy ruch artystyczny zapominając lub zaniedbując swoje społeczne i kulturowe źródła, estetyzuje się, zamienia się w maleńki klan zadufanych wtajemniczonych.”

Pretekstem do tak ostrego sformułowania zarzutów były strajki sierpnia 1980, podczas których rola, którą mogliby odegrać twórcy związani z Ruchem Nowej Sztuki, była żadna. Autor wyróżnił dwie przyczyny izolacji środowisk Nowej Sztuki od realnych problemów społeczeństwa: "Pierwsza to nieumiejętność skupienia w ramach ruchu nowej sztuki umysłów mogących głębiej podjąć problematykę społecznej kulturowej funkcji sztuki socjalnej. (...) Drugą przyczyną izolacji społecznej Nowej Sztuki jest brak niezależności ekonomicznej. Sojusz Galerii Niezależnych z ZSP i SZSP, wydawać by się mogło najmniej krępujący, w praktyce okazał się najniebezpieczniejszy.”

Być może wnioski (z wymienionych powyżej przez Wojciechowskiego błędów, popełnionych przez niezależnych twórców w latach 70) spowodowały, że środowisko anarchistyczne pod koniec lat 80. mogło skupić wokół siebie znaczne grono niezależnych artystów. Wracając jednak do samego Postu, to prócz publicystyki znajdowały się w nim głównie artykuły na temat muzyki punkowej (i wywiady z pierwszymi zespołami punkowymi) oraz zajmujące znaczną część kilku numerów opowiadanie – "Pasażer”.

Istniało też wiele środowisk anarchizujących, nie prowadzących żadnej działalności wydawniczej, jak grupa w Toruniu, i nie mających ciągu dalszego w przyszłości, skutkiem czego niewiele się da już o nich dzisiaj powiedzieć, czy niedobitki Polskiej Nowej Lewicy8 oraz niektórzy ludzie związani z gdańskim "Carillonem”, później działający w formacji tranzytoryjnej "Totart” czy grupie poetyckiej "Yo Als Jetzt”, będący w przyszłości współtwórcami RSA czy MA.

Homek

Interesująca, ze względu na anarchizujące w okresie Gilotyny, a później jawnie anarchistyczne poglądy, część redakcji w czerwcu 1983 wydała Manifest RSA, podpisany pseudonimami przez J. Waluszko, W. Jankowskiego, C. Waluszko i K. Skibę, a od września 1983 roku zaczęła wydawać Homka, który był jednym z najważniejszych czasopism omawianego okresu.

Redaktorami Homka w początkowym okresie byli Janusz "Jany” Waluszko (w Homku piszący pod pseudonimem Adam Rabe), Wojciech "Jacob” Jankowski (pseudonim - Jerzy Delimski), Krzysztof "Edek” Skiba (pseudonim - Marcin Pecko) oraz Cezary Waluszko (pseudonim - Piotr Łubik), od 1985 roku także Wojciech "Hryń” Mazur (pseudonim - Dmytro Łewycki), w późniejszym zaś okresie Edwin Naruszewicz. Wśród liczących się współpracowników wymienić należy Zbigniewa Stybla, Witolda T. Bujnego, Małgorzatę Gorczewską, Krzysztofa Galińskiego i Zbigniewa Sajnóga. Prawie wszyscy spośród wyżej wymienionych byli aktywnymi działaczami organizacji anarchistycznych lat osiemdziesiątych i dziwięćdziesiątych.

{rokbox title=|Homek, numer specjalny, 1990 r. :: 10 lat gdańskiej alternatywy| thumb=|images/homekw-m.jpg|}images/homekw.jpg{/rokbox}
W latach 1983-1993 ukazało się 51 numerów Homka oraz dziewięć dodatków ulotnych do niego, co daje średnio 6 pozycji na rok, jednak częstotliwość jego ukazywania się była zmienna. W początkowym okresie od numeru 1 (10.09.1983) do 11 (11.02.1984) Homek ukazywał się regularnie co dwa tygodnie, a od numeru 12 (04.03.1984) do 16 (21.06.1984) i dalej od numeru 18 (luty 1985) do 21 (czerwiec 1985) oraz od numeru 26 (wrzesień 1986) do 31 (lipiec 1987) był miesięcznikiem. Pozostałe zaś numery ukazywały się w odstępach nieregularnych (jako dwumiesięcznik, kwartalnik czy w końcu rocznik, wyjątkowo we wrześniu i październiku 1989 roku ukazywał się ze zwiększoną częstotliwością, jako tygodnik). Numery od 1 do 16 były sygnowane datą dzienną kolejne zaś miesięczną lub porą roku.

Numery od 1 do 31, 48, 49, dodatki ulotne 6 i 7 oraz wkładka do Solidarności regionu Gdańsk zostały wydane w formacie A4, a pozostałe, z wyjątkiem dodatku ulotnego nr 4 (listopad 1990), który był formatu A6, miały format A5.

Objętość Homka była równie zróżnicowana, jak częstotliwość. W okresie do lipca 1987 (do 31 numeru) Homek miał od 2-6 stron A4 (podwójny nr 14-15 miał 8 stron). W późniejszym okresie objętość kształtowała się w granicach 2-4 stron A5, a dodatki ulotne 6a i 7 sięgały 16 stron. Całkiem inne od pozostałych były numery 45/6 - 132 strony A5, 50 - 140 stron A5 i ostatni 51 - 140 stron A5 (przy czym numery 50 i 51 miały formę dwuzeszytową).

Nakład Homka mniej więcej do początku 1984 roku wynosił 500 egz., potem zaś z drobnymi wyjątkami wynosił 1000 egz., wyjątkiem był rekordowy jeśli idzie o nakład Homek z 1 maja 1985 - 2700 egz., numery 48, 49 i dodatek ulotny 6a - 2000 egz., oraz numer 45/6, 50, 51 (i dodatki ulotne od 2 do 6) o nakładzie kilkudziesięciu egzemplarzy, kopiowanych często na zamówienie.

Do zimy 1987 roku Homek powielany był techniką białkową, własnym sumptem, a od 32 numeru (grudzień 1987) drukowany był offsetem, tylko numery 45/6, 50 i 51, ze względu na stosunkowo mały nakład i dużą objętość, były powielane kserograficznie.

Homek był od początku organem małej, wówczas działającej wyłącznie na terenie Trójmiasta organizacji anarchistycznej - Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego. W początkowym okresie jako pismo opozycyjne zajmował się głównie zwalczaniem panującego wówczas w PRL tzw. socjalizmu realnego, jednak postępująca emancypacja młodych działaczy spod wpływu elit Solidarności zaowocowała żywą polemiką w ramach samej opozycji, czego wyraz znaleźć można na łamach Homka.

Nie sposób w tej pracy omówić Homka numer po numerze, tak jak starałem się zrobić to w przypadku innych pism. Na przeszkodzie stoi przede wszystkim duża liczba numerów tego pisma – 51, przedstawione zatem będą najważniejsze moim zdaniem numery i teksty, które ukazały się na jego łamach. Jest to z pewnością dobór niepełny, bo Homek stanowić może z powodzeniem temat oddzielnej pracy, co najmniej równie okazałej jak niniejsza.

Nie sposób przecenić roli Homka – prezentował on z pewnością najbardziej niezależne stanowisko i to właśnie on był inspiracją dla wielu innych wydawców, którzy bardzo chętnie przedrukowywali co ciekawsze ich zdaniem teksty z pisma.

W drugim numerze Homka ukazał się artykuł informacyjny dotyczący powstania Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, jego zasad i celów działania (RSA występowało przeciw władzy w ogóle, a w szczegółach przeciw zbrojeniom, przymusowej służbie wojskowej, karze śmierci)9, po którym odezwało się dużo głosów nie tylko polemicznych i zawierających pretensje - dlaczego poza Solidarnością10, a także powtarzające się później często zarzuty o postawę wręcz antypatriotyczną11.

Cele działania RSA zostały bardziej sprecyzowane w tekście Janusza Waluszki (Adama Rabe) "Dokąd idziemy?”12: "... celem walki na dziś jest utrzymanie i utrwalenie zdobyczy Sierpnia 1980, poszerzenie tego marginesu wolności, niezależności od państwa, a także rozwijanie świadomości społeczeństwa i umiejętności bycia sobą, życia bez państwa... środkiem do tego celu wiodącym są prasa niezależna, własne wydawnictwa i kluby samopomocy itp. Zadaniem na dziś jest również obrona poziomu życia społeczeństwa, walka z podwyżkami cen, walka o poprawę warunków i bezpieczeństwa pracy, obronę ludzi prześladowanych i więzionych za przekonania i działalność niezależną. Tu metodami walki winny być strajki, demonstracje, ścisłe przestrzeganie przepisów BHP.” a dalej: "RSA postuluje ograniczenie roli państwa do zera. Społeczeństwo winno być zorganizowane nie w oparciu o zasadę terytorialną lecz osobową. Wszystkie potrzeby człowieka zaspokajałyby dobrowolne stowarzyszenia wytwórców, towarzystwa kulturalne, naukowe, konsumenckie, rozrywkowe itp. Nadto postulujemy zniesienie własności środków produkcji - zarządzaliby nimi tylko ci, którzy "na nich” pracują: ziemią władaliby rolnicy, fabrykami robotnicy, a nie państwowi, czy prywatni kapitaliści. Formę przejściową mógłby stanowić model proponowany na I KZD "S” - program Samorządnej Rzeczpospolitej.”

Tekst powyższy jednoznacznie przedstawił oblicze ideologiczne wydających Homka działaczy RSA jako anarchistów zbliżonych do anarchosyndykalizmu. Choć treść Homka od początku popularyzowała anarchizm, to w początkowej fazie ukazywania się pisma samo słowo "anarchizm” nie padło wcale. Nie działo się tak ze względu na powszechną wśród Polaków, złą konotację słowa anarchizm, lecz raczej przez nieuwagę. Przełomowym tekstem był obszerny artykuł programowy autorstwa Jerzego Delimskiego [Wojciecha Jankowskiego] opublikowany w 14 numerze zatytułowany "By anarchista nie znaczyło diabeł”. Czterostronnicowy tekst podzielono na podrozdziały:

"Co to jest anarchizm” mówiący o tym czym jest realnie, a czym wbrew dość powszechnemu mniemaniu nie jest anarchizm;

"Kim byli i kim są anarchiści” zapoznający z historią ruchu anarchistycznego;

"Czy w Polsce anarchizm ma rację bytu” nawiązujący tytułem do pochodzącej z początku stulecia pracy Zielińskiego przedstawiał historię i specyfikę polskiego anarchizmu;

"Ruch Społeczeństwa Alternatywnego a anarchizm” stanowił wypis z Manifestu RSA.

Właśnie teksty autorstwa Jacoba (Wojciecha Jankowskiego) - "By anarchista nie znaczyło diabeł” i "Anarchizm a komunizm” oraz "Anarchizm a liberalizm” Janusza Waluszki wraz z Manifestem RSA odegrały ważną rolę w krystalizowaniu się polskiego anarchizmu.

Na łamach Homka, z oczywistych powodów13, często pojawiała się tematyka antymilitarystyczna, choć nie koniecznie był to klasyczny pacyfizm, z którym często łączy się postawę niechętną służbie wojskowej. J. Delimski [W. Jankowski] zarzucił armii, nie tylko, że armia zmusza do nauki zabijania, co jest argumentem typowo pacyfistycznym, lecz także, że służy ona politycznej i propaństwowej indoktrynacji młodzieży14.

W numerze 22 z października 1985 ukazał się bardzo interesujący artykuł o tematyce ekologicznej. Na ponad pół roku przed czernobylską katastrofą w Homku pojawił się tekst przestrzegający przed zagrożeniami wynikającymi z eksploatacji energii nuklearnej i krytykujący pomysł wzniesienia elektrowni w Żarnowcu.

W numerze 32 ukazał się dosyć ciekawy tekst Wojciecha Turka – współpracownika wydawców Homka z okresu wydawania Podaj dalej (stan wojenny), zajmującego jednak pozycje raczej konserwatywne i niewątpliwie bardzo odległe od anarchizmu. Tekst był o tyle ciekawy, iż jedo autor deklarował akceptację dla idei anarchistycznej, jednak nie mógł się zgodzić z pacyfizmem i odmową odbycia służby wojskowej.

Od numeru 33 coraz więcej miejsca w Homku poświęcano Międzymiastówce Anarchistycznej, w skład której wchodził Ruch Społeczeństwa Alternatywnego. Dla przykładu wydany zimą 1988 numer 35 Homka przynosił relację z pierwszego zjazdu MA w Gdańsku.

Ważące na dalszym przebieg całego burzliwego roku 1989 rozmowy "okrągłego stołu” znalazły odzwierciedlenie na łamach Homka – pojawił się bowiem szereg artykułów atakujących z różnej pozycji uczestniczących w obradach przedstawicieli Solidarności15 dopuszczających się zdaniem autorów zdrady i zawierających porozumienie ponad głowami ludzi.

W 41 numerze Homka opublikowany został dosyć obszerny tekst dotyczący anarchosyndykalizmu. Wraz z nim ukazał się także przedruk Karty z Amiens – dokumentu programowego rewolucyjnego syndykalizmu. Fascynacje syndykalizmem wydawały się być na tyle silne, że w kolejnym numerze ukazał się artykuł Janusza Waluszki "O inteligencji”, krytykujący ową warstwę społeczno - kulturową w duchu poglądów {yootooltip title=[ Machajskiego16.] width=[300] mode=[cursor] sticky=[0] }Jan Wacław Machajski, pseud. A. Wolski (1866-1926) – polski działacz anarchistyczny. Twórca tak zwanej "machajewszczyzny" - robotniczego ruchu antyinteligenckiego występującego przeciw inteligencji, socjalizmowi i państwu. W 1909 utworzył organizację anarchistyczną pod nazwą "Zmowa Robotnicza", która po paru miesiącach działalności została rozbita przez carską policję. Zasłynął jako krytyk Lenina i komunistów, którzy według niego wprowadzili mechanizm władzy niewiele różniący się od carskiego.{/yootooltip}

W Homku ukazywało się wiele artykułów wykraczających poza sprawy bierzące czy ideologię anarchistyczną, dotykających spraw społecznych znajdujących się w dość znacznej odległości od życia politycznego, a mianowicie architektury i urbanistyki. W dwóch kolejnych Homkach bowiem (43 i 44), ukazały się artykuły "Antyfuturyzm czyli miasto dla człowieka” oraz "Miasto dla człowieka”, w którym autorzy silnie krytykowali współczesną koncepcję miasta, pozbawionego miejsc publicznych z prawdziwego zdarzenia, o nieludzkiej skali osiedli - noclegowni, prowadzących prostą drogą do rodzenia się patologii społecznych. Jednocześnie postulowano tworzenie oddolnego samorządu mieszkańców w miejsce odgórnej administracji. Homek był bez wątpienia najważniejszym polskim pismem anarchistycznym lat 80. Kontynuacją Homka było ukazujące się do 2001 r. "pismo z kręgu RSA” LaBestia17.

Acapella

Choć ruch Wolność i Pokój nie był ruchem z założenia anarchistycznym, lecz pacyfistycznym (dla przykładu w WiP-ie działał Jan Maria Rokita, Piotr Niemczyk i Maciej Kuroń), to jednak właśnie anarchiści, którzy weszli w skład ruchu, nadali mu rozgłosu, a jego działaniom dynamiki.

Acapella - "nieregularnik ruchu Wolność i Pokój” wydawany był przez ośrodek trójmiejski, z pomocą przy części numerów ze strony ośrodków warszawskiego i opolskiego. Trudno wymienić wszystkie postacie udzielające się przy wydawaniu Acapelli, gdyż tylko w kilku numerach, w których ukazała się stopka redakcyjna znaleźć można kilkunastu członków redakcji, a mianowicie: Krzysztofa Galińskiego (później naczelnego redaktora Mać Pariadki), Jarosława Dubiela, Klaudiusza Wesołka, Wojciecha Jankowskiego, Adama Botę, Piotra Niemczyka, Jarosława Cieszyńskiego, Adama Jagusiaka, Andrzeja Stasiuka, Tomasza Żmudę-Trzebiatowskiego i Małgorzatę Tarasiewicz. W początkowym okresie za wydanie numeru odpowiedzialni byli pojedynczy redaktorzy numeru (najwięcej numerów K. Galińskiego), w późniejszym okresie wydawanie pisma miało charakter kolegialny.

Ostatecznie ukazało się 19 numerów tego pisma oraz kilka dodatków informacyjnych i ulotnych (dwa numery Antymilitarysty, jeden numer DIDA oraz Acapellka). Acapella przez większość swego ukazywania się była miesięcznikiem, choć zdarzały się okresy (zwłaszcza w końcowym okresie) dłuższych przerw w ukazywaniu się tego periodyku.

Jeśli chodzi o wydźwięk ideologiczny, Acapella była sztandarowym pismem anarchistycznej frakcji WiPu, o czym świadczą choćby publikowane na jej łamach polemiki z niektórymi tekstami pojawiającymi się w innych pismach WiP-u18. O anarchistycznym charakterze pisma świadczyć może winieta, w którym początkowe A zawsze znajduje się w kółku, tworząc charakterystyczny znak anarchizmu.

{rokbox title=|Acapella nr 1 :: Gdańsk, 1986| thumb=|images/acapella-m.jpg|}images/acapella.jpg{/rokbox}
W piśmie dominowały cztery tematy: pacyfizm, anarchizm, prawa człowieka i ekologia, tworząc konglomerat, dzięki czemu pacyfizm prezentowany w Acapelli był anarchizujący, a anarchizm pacyfistyczny. Trudno znaleźć w Acapelli, w odróżnieniu od innych pism anarchistycznych jakiekolwiek artykuły pochwalające terroryzm, czy w ogóle walkę z użyciem przemocy, nawet w sprawie, z którą autorzy identyfikowali się. W artykule "Narodna Wola” autor - Anna Jagusiak konstatowała: "Przykład ten nie jest odosobniony jeśli chodzi o skutki działania. Zbrojny bunt, indywidualny terror są pozbawione sensu w walce z władzą, choćby tylko dlatego że budzą strach w społeczeństwie, prawie zawsze podczas zamachów giną dodatkowo niewinni, przypadkowi ludzie, a każda śmierć jest bezsensowna”19.

Kilka numerów później w "Rozważaniach o non-violence” Jarosław Dubiel pisał: "Strajkujący górnicy w 1981 roku przygotowali zaostrzone pręty i butelki z benzyna. Miała to być broń na czołgi. W czasie sierpniowych strajków tego roku w podobne pręty uzbrojeni, stoczniowcy w Szczecinie zamierzali odpierać ewentualny desant z krążowników. Lata spędzone w szkole nie poszły na marne. Czci się bowiem w Polsce powstania zbrojne i legiony, Czterech Pancernych, Trylogię i Kapitana Klossa. W centrum Warszawy wystawiono pomnik dziecka z pistoletem maszynowym!!!

Na początku stanu wojennego dwóch kilkunastoletnich chłopców Robert Chechłacz i Tomasz Łupanow zabiło milicjanta. Nie chcieli go zabić, chcieli go tylko rozbroić. Milicjant się szarpał, pistolet sam wystrzelił. Faktem jest, że myśleli o walce i zabijaniu, do tego potrzebna im była broń. (...) Zabójstwo to służyło potem jako przeciwwaga dla policyjnych morderstw” (Piotr Bartoszcze, Grześ Przemyk, ks. Popiełuszko).20

Pierwszy numer Acapelli, który się ukazał pod koniec 1986 roku był w porównaniu do kolejnych numerów niewielki – składał się z czterech stron A5. Już w tym numerze dało się dostrzec anarchizujący charakter pisma. W wywiadzie z Wojciechem Jankowskim można było przeczytać słowa krytyki wobec episkopatu nie uznającego za więźniów politycznych, odbywających wyrok za odmowę odbycia służby wojskowej. Poza tym w numerze znalazły się apele i oświadczenia WiP-u, wiersz oraz kilka fotografii.

Dalsze numery Acapelli był już znacznie większe – co umożliwiało publikowanie obszerniejszych tekstów, często bardzo istotnych dla polskiego anarchizmu. To w Acapelli ukazały się po raz pierwszy najważniejsze oświadczenia Międzymiastówki Anarchistycznej, także na jej łamach odbyła się ważna dyskusja pomiędzy Adamem Botą, a Januszem Waluszko na temat, czy anarchista powinien walczyć o niepodległość Polski. Ważną rolę odegrała także Acapella podczas walki WiP-u o możliwość odbywania służby zastępczej zamiast czynnej służby wojskowej oraz podczas protestów przeciwko budowie elektrowni w Żarnowcu.

Tematyka artykułów ukazujących się w Acapelli była różnorodna: od przedruków pism Bakunina, po porady jak wyciąć szablon, od biografii Gandhiego, po teksty piosenek punkowego zespołu Crass.

Szata graficzna także ulegała zmianie - stawała się coraz bardziej różnorodna - każdy nowy numer pisma posiadał swoją własną stylistykę.

Po zakończeniu wydawania Acapelli, "duch sprawczy” całego przedsięwzięcia, Krzysztof Galiński zaczął wydawać Mać Pariadkę.

Anarcholl i Akcja

Anarcholl był obok Rewolty i Fraternite głównym pismem warszawskiej grupy Międzymiastówki Anarchistycznej. Jego wydawcą i jednocześnie autorem większości tekstów był Dariusz Misiuna21, od końca lat 80. do połowy 90. związany z ruchem anarchistycznym. Ostatecznie ukazało się 5 numerów, formatu A5, z wyjątkiem ostatniego, który był formatu B5.

Tematyka pisma była różnorodna i utrzymana na wysokim poziomie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę młody wiek redaktora naczelnego.

Pierwszy numer ukazał się 1 listopada 1989 roku i składał się z sześciu stron formatu A5. W przedmowie ("PRZE/D/MOWA”) przedstawione zostały cele pisma. Adresowane było ono do młodzieży nie tylko anarchistycznej, ale także, nazwijmy to, anarchizującej (np. czytelników oficjalnego magazynu Na przełaj22 oraz punków, których nurt muzyczny określono jako "odzwierciedlenie anarchizmu w muzyce”). ”Będziemy starali się wykazać, że anarchizm, to nie tylko bezpaństwowy system polityczny, lecz także a może przede wszystkim sposób na życie” - deklaracja taka znalazła się także w przedmowie pierwszego numeru.

Jakby na potwierdzenie tej deklaracji w tym samym numerze znalazł się artykuł "System a papierosy”... piętnujący nałóg palenia. Podpierając się takim autorytetem w dziedzinie narkotyków jak A. Huxley krytykowano palenie ze względu na jego szkodliwość, narzucanie innym szkodliwych skutków nałogu, a przede wszystkim wspomaganie finansowe państwa zakupem zmonopolizowanych papierosów.

Resztę debiutanckiego numeru wypełniły artykuły informacyjne o warszawskich akcjach ALF (Frontu Wyzwolenia Zwierząt), kalendarium wydarzeń - protesty przeciw dewastacji Bieszczad przez rodzimy koncern Igloopol, wspomnienia z podróży do Moskwy, wiersze i teksty punkowych piosenek oraz cytaty z klasyków (Bakunin).

{rokbox title=|Anarcholl nr 2 :: Warszawa, 11 listopada 1989| thumb=|images/anar-m.jpg|}images/anar.jpg{/rokbox}
Drugi numer pisma ukazał się 11 listopada 1989, co w tym okresie pozwala sklasyfikować Anarcholla jako dwutygodnik. Było on mniej obszerny niż pierwszy numer, miał 4 str. A5. Treść numeru stanowiły: artykuł o aktualnej sytuacji politycznej w kraju ("Zmiany”), fragment rozprawy P. J. Proudhona "Co to jest własność” oraz niezbyt jasny tekst dotyczący prawa własności "Ja - prawo własności” autorstwa Rafała "Lenina” Nowakowskiego. Rozważania dotyczące własności oraz ogólnie istoty człowieka były na tyle wątpliwe i kontrowersyjne, że wydawca - Dariusz Misiuna zdecydował się umieścić pod tekstem własne sprostowanie i próbę wyjaśnienia intencji autora ("Post Scriptum”).

Czwarty numer Anarcholla ukazał się w styczniu 1990 roku. Zawierał on 16 stron, na których znalazły się artykuły dotyczące: ówczesnej sytuacji w polskim ruchu anarchistycznym (relacje ze zjazdu Międzymiastówki Anarchistycznej i Wystawy Prasy Zajebistej w Łodzi), ruchu anarchistycznego na świecie (argentyńskiej grupy Giro Impulso Rosario Argentina), a także teksty bardziej ogólne - dotyczące etyki non violence, czy idei happeningu. Ciekawostką tego pisma było dołączenie na ostatniej stronie streszczenia w języku angielskim, co częściej spotyka się w pracach naukowych niż prasie anarchistycznej.

Ostatni - piąty numer Anarcholla wyszedł w połowie 1990 roku. Był najobszerniejszy (20 stron) i najlepiej wydanym numerem (format B5 i 2 kolory drukowane offsetem). Organizacją firmującą wydanie ostatniego numeru Anarcholla była Anarchistyczna Grupa Autonomiczna z Warszawy, wchodząca w skład Międzymiastówki Federacji Anarchistycznej. Wewnątrz numeru znalazło się szereg artykułów informacyjnych: obszerna historia ruchu anarchistycznego w Korei, informacje o Radical Routes (angielskim zrzeszeniu lokatorów, wykupującym i niezależnie administrującymi swoimi posesjami), krótka relacja z londyńskiego protestu przeciwko wprowadzeniu powszechnego podatku (poll-tax), wywiad z dezerterem z armii tureckiej oraz rozsiane po całym numerze notki informacyjne (relacje z akcji, spotkań i zjazdów). Obok tekstów informacyjnych znalazła się publicystyka. W "Homopoliticus i jego wyalienowana świadomość” autor Dariusz Misiuna podzielił się swoimi przemyśleniami na temat zgubnego dla jednostek wpływu demokracji przedstawicielskiej. Z kolei Rafał "Lenin” Nowakowski napisał tekst dotyczący sztuki zaangażowanej, a "papież polskiego anarchizmu” Janusz Waluszko udzielił wywiadu na temat jego wizji anarchizmu. W piśmie pojawiły się także trzy komiksy, wszystkie pochodzące z zachodniej prasy anarchistycznej, jednak przetłumaczone na język polski.

Do piątego numeru Anarcholla dołączony został specjalny dodatek zatytułowany Akcja. Była ona formatu B4 i miała 4 strony, była czarno-biała i drukowana była techniką offsetową. Od samego Anarcholla Akcja różniła się tym, że zawierała głównie artykuły informacyjne. W pierwszym, a zarazem ostatnim numerze znalazły się: duża relacja z londyńskiego protestu przeciw wprowadzeniu podatku poll-tax ("Smash the polltax”) wraz z tłumaczeniem wydanej przez Class War ulotki - jak nie płacić poll-taxu23, artykuły przedstawiające węgierską grupę anarchistyczną "Autonomia”, australijski związek anarchosyndykalistyczny Anarcho Syndycalist Melbourne oraz nieco infantylna relacja z walk ulicznych, mających miejsce w pierwszy dzień wiosny w 1990 roku w Warszawie.

Przez pewien czas po zakończeniu wydawania Anarcholla jego główny redaktor - Dariusz Misiuna pozostawał aktywny w środowisku anarchistycznym i pisywał do Mać Pariadki, jednak jego zainteresowania ewoluowały w kierunku nie do końca mającym zrozumienie u reszty anarchistów. Obecnie zajmuje się tłumaczeniem i popularyzowaniem twórczości T. Leary’ego i A. Crowley’a oraz prowadzi serwis internetowy Okultura poświęcony okultyzmowi24.

Rewolta

Najważniejszym warszawskim pismem anarchistycznym lat 80. i 90. bez wątpienia była Rewolta. W czasie swego ukazywania się kilkakrotnie zmieniała ona odcień ideologiczny i ostatecznie skierowała się w stronę sytuacjonizmu, a od czytelnika wymagała dość znacznego przygotowania intelektualnego. Rewoltę redagowali Piotr Rymarczyk, Piotr Salwoski, Adam Ryć i Mateusz Kwaterko. Od czerwca 1989 do 1995 roku, kiedy to ukazywała się Rewolta, wyszło 8 numerów pisma. Pierwsze 7 numerów wydanych było w formacie A5, natomiast ostatni - ósmy w formacie A4 i posiadał drukowaną dwoma kolorami (czarnym i czerwonym) kartonową okładkę. Pierwsze trzy numery ukazały się w 1989 roku, a więc w przedziale czasowym, którego dotyczy niniejsza praca. Kolejne pięć numerów ukazało się w okresie pomiędzy 1990 a 1994 rokiem, z tym że pomiędzy numerem 7 a 8 wystąpił trzyletni okres przerwy.

Numer pierwszy Rewolty ukazał się w czerwcu 1989 roku. Zawierał on oprócz tekstu programowego - "Manifest programowy warszawskich anarchistów”, artykuły o roli jaką zdaniem anarchistów odgrywa szkolnictwo państwowe oraz artykuł o telefoningu - wykonywaniu telefonów do przypadkowych ludzi i nawiązywaniu z nimi rozmów w celu wyrwania choć na chwilę rozmówców z toku codziennych spraw.

Kolejny numer ukazał się we wrześniu 1989 roku i był znacznie bardziej interesujący od pierwszego. Znalazły się w nim uwagi na temat sytuacji w Polsce, po "okrągłym stole” ("Dzieje pewnej zdrady”), artykuł na temat metod walki z systemem demokracji przedstawicielskiej ("Rzucić się w tryby maszyny”) zalecający raczej akcję bezpośrednią niż protesty. Rozwinięciem tego tekstu jest obszerny artykuł "Organizacja” mówiący, jak sam tytuł wskazuje, o sposobach organizowania się w celu stworzenia optymalnie skutecznej i odpornej na represje, grupy anarchistycznej. W numerze tym ukazały się także jeszcze dwa artykuły nieco mniej istotne: "Stróże prawa” - o brutalności policji i rodzajach represji państwowych oraz całostronicowa informacja o działalności Federacji Anarcho-Pacyfistów - brytyjskiej organizacji grup anarchistyczno - pacyfistyczno - ekologicznych.

Trzeci numer Rewolty wyszedł w grudniu 1989 roku. W porównaniu z poprzednimi numerami więcej można było w nim znaleźć artykułów o historii anarchizmu (Edward Abramowski), bądź o działalności zagranicznych grup anarchistycznych (Anarchia w ZSRR, Czarny Krzyż ACK). Znalazły się jednak tam także teksty nie dotykające bezpośrednio doktryny anarchistycznej (seks w więzieniach, wegetarianizm).

Czwarty numer Rewolty ukazał się w maju 1990 roku i zawierał kilka ważnych artykułów. Najważniejszym jak sądzę artykułem w tym numerze był tekst Piotra Frączaka - "Tak zwany 'samorząd lokalny' ”. Autor, związany ze wspominanym już Czerwonym Kapturkiem, poddał krytyce wchodzącą wówczas ustawę samorządową, zarzucając jej przyznanie bardzo wąskich kompetencji powstającym samorządom. Pojawienie się tego typu tekstu, w którym autor akceptuje akt prawny, a sprzeciw jego wzbudza sama zawartość ustawy, jest w prasie anarchistycznej pewnym wyjątkiem. Maksymalizm anarchistyczny (wolność albo śmierć) rzadko dopuszczał do gradacji zła, na lepszą (samorządową) i gorszą (centralną) władzę. Sytuację tłumaczy późniejszą działalnością autora, który stał się jednym z najaktywniejszych promotorów rozwoju "trzeciego sektora” czyli organizacji pozarządowych.

W numerze czwartym znalazły się także teksty o szkodliwości prohibicji narkotykowej, historia grup Provosów, "kabutersów” i grupy anarcho-komunistycznej "Internacjonał” oraz informacje o rozłamie w środowisku warszawskich anarchistów na Międzymiastówkę Anarchistyczną i Ruch Społeczeństwa Alternatywnego.

Pod koniec 1990 roku (listopad / grudzień) ukazał się piąty numer Rewolty. Miał on standardową wielkość, czyli A5, 20 stron objętości i drukowany był na offsecie. Jeśli chodzi o treść, to mżna było w nim przeczytać o grupach artystycznych związanych z anarchizmem, takich jak amerykański Living Theater i rodzima Komuna Otwock. W numerze tym znalazły się artykuły: "O rewolucyjnej nudzie”, "Czy jutro będzie dyktatura?” wyrażający zaniepokojenie rosnącymi w Polsce wpływami Kościoła Katolickiego oraz "Zwalczając: faszyzm, nacjonalizm, rasizm” o powstającym wówczas polskim ruchu "anti-nazi” (antyfaszystowskim). Zawartość Rewolty dopełnił, pożyteczny nie tylko dla anarchisty poradnik "Kiedy policjant może uderzyć”, w którym autor "Salwa” doradza jak zachowywać się przy bardziej bezpośrednich kontaktach z policją, takich jak legitymowanie podczas demonstracji, zatrzymanie itp.

Szósty numer pisma ukazał się w kwietniu 1991 roku. Był to jeden z najbardziej udanych (obok ósmego) numerów tego warszawskiego pisma. Artykuł "Szczególny przypadek prawa własności" traktował o małżeństwie, a ściślej mówiąc stereotypowej męskiej dominacji w związkach.

Siódmy numer Rewolty wyszedł w listopadzie 1991 roku. Był on formatu A5 i miał 32 strony, a estetycznie utrzymany był w konwencji militarystycznej - na wszystkich stronach znajdowały się pochodzące prawdopodobnie z jakiegoś katalogu rysunki karabinów i pistoletów maszynowych, w sumie kilkadziesiąt sztuk. Pretekstem do takiej oprawy graficznej był obszerny artykuł o wojnie w Zatoce Perskiej i towarzyszącym jej zjawiskom społecznym (a zwłaszcza medialnym, stąd też tytuł artykułu "Wojna i spektakl”). W numerze ponadto ukazały się: "Homofobia” - artykuł piętnujący dość powszechne w społeczeństwie uprzedzenia w stosunku do homoseksualistów, "Na moskiewskich barykadach” - relacja Piotra Rymarczyka z wizyty u rosyjskich anarchistów oraz artykuł opisujące anarchistyczny etap życia Jaroslava Haška.

Ostatni - ósmy numer Rewolty ukazał się w 1995 roku i odbiega od pozostałych nie tylko jeśli chodzi o format - zawierał on wyłącznie artykuły o pracy. Jako, że sam temat jest bardzo rozciągły, artykuły które ukazały się w ósmym numerze też były bardzo różnorodne, choć równie niechętnych obecnej formie pracy (podtytuł numeru brzmiał Śmierć pracy). Oprócz kilku wnikliwych analiz miejsca pracy w obecnym systemie, w numerze ósmym znalazł się np. artykuł o pracownikach Forda, którzy postanowili przekształcić codzienną monotonną pracę w beztroską zabawę (polewali się wodą) i stratach, które koncern poniósł z tego tytułu. Ukazał się też tekst historyczny o XVII-wiecznych diggersach, "Bezimienna wolność” o średniowiecznych radykałach religijnych - Braciach Wolnego Ducha oraz antyfabrykancka odezwa anarchosyndykalistów z końca XIX wieku.

Z punktu widzenia niniejszej pracy, interesującymi są pierwsze trzy numery, jednak jako że stylistyka pisma w zasadzie nie uległa zmianie w stosunku do okresu przed rokiem 1990 i dominowały artykuły na wysokim poziomie, dotyczące aktualnych wydarzeń politycznych (np. wojna w Zatoce Perskiej), pismo zostało opracowane do końca. Redagujący Rewoltę: Piotr Rymarczyk i Mateusz Kwaterko zaczęli pisywać w prężnie działającej w latach 90. Mać Pariadce i promującym wartości laickie piśmie Bez Dogmatu, współredagując jednocześnie pismo warszawskich anarchistów Podaj Dalej. W 1999 roku była redakcja Rewolty, poszerzona o kilka nowych osób (np. E. Majewska), zaczęły wydawać nowe pismo - Paradę Krytyczną.

Przypisy


1 Informacje pochodzą z listu elektronicznego, który otrzymałem od Piotra Frączaka – jednego z wydawców Sprawy Robotniczej.
2 Janusz Waluszko, "R-ewolucja" w: Gilotyna, 3, 1981, s. 3-6.
3 Janusz Waluszko, [Według mojej teorii cywilizacja... ] w: Gilotyna, 1, 1981, s. 2.
4 Na tym tle dość jednoznacznie rysuje się późniejsza (od 1989 roku) postawa elit Solidarności, jako nie mająca nic w materii konstruktywnej wspólnego z programem tzw. Pierwszej (bądź sierpniowej) Solidarności. Zatem wizja stoczniowców walczących o Polskę kapitalistyczną, przebijająca choćby z obecnych podręczników historii, jest całkowicie nieprawdziwa, na co dowodem są program Samorządnej Rzeczypospolitej, czy choćby żądania z bramy Stoczni Gdańskiej, mające więcej wspólnego z anarchosyndykalizmem niż tradeunionizmem, nie wspominając już o jakiejkolwiek wersji liberalizmu.
5 J. Muszyński, Anarchizm. Rzecz o nieziszczalnej wolności, Warszawa 1982; A. Malinowski, Mit wolności. Szkice o anarchizmie, Warszawa 1983; Zdanie, nr 3 (1983), Warszawa 1983; Anarchia czy wolność? [seria: Dialogi], Warszawa 1981.
6 Post, nr 4, Warszawa 1980.
7 Post, nr 5, Warszawa 1980.
8 Acapella, nr 14, [Sopot 1988], s. 8-9; autor artykułu Lech "Lele” Przychodzki stał się w przyszłości jednym z współtwórców Międzymiastówki Anarchistycznej.
9 Homek, nr 2, Gdańsk 1983.
10 Nasuwa się skojarzenie z losem syndykalistów z Związku Syndykalistów Polskich, których, ze względu na wystąpienie przez nich samodzielnie, jako 104. Brygada ZSP podczas powstania warszawskiego, spotkało ze strony AK wiele szykan (np. uniemożliwiano im korzystanie z kanałów przy ewakuacji i do transportu rannych).
11 Problem stosunków pomiędzy opozycją a organizacjami anarchistycznymi nieco szerzej przedstawiony został w niepublikowanej tutaj części pracy. (przyp. red.)
12 Homek, nr 8, Gdańsk 1984, s. 2.
13 Wystarczy wspomnieć stan wojenny i rolę wojska w tym okresie oraz oczywiste i niezależne od panującego systemu niedogodności dla młodego człowieka wynikające z odbywania przymusowej służby wojskowej.
14 Homek, nr 2, Gdańsk 1983.
15 Homek, nr 36, 40, 41, Gdańsk 1989.
16 Homek, nr 42, Gdańsk 1989.
17 LaBestia, nr XX, Gdańsk 199X.
18 W numerze 10. Acapelli, polemika z krakowskim pismem Wolność i Pokój dotyczyła artykułu redakcyjnego, którego kulminacją było kontrowersyjne stwierdzenie "... i staniemy w gotowości obrony - aż do oddania życia - wartości politycznych Zachodu...”. Odpowiedź Piotrka Matczaka i Jarosława Urbańskiego, na tak kontrowersyjne z punktu widzenia pacyfisty stwierdzenie, była znacznie mniej patetyczna: "... 'Wartości polityczne Zachodu' są dla nas wielką niewiadomą. Trudno żebyśmy oddawali za nie życie, skoro nie mamy pewności czy jesteśmy w stanie oddać życie za samych siebie. Gotowi jesteśmy na śmierć za parę damskich majtek. Jedynie tyle.”
19 Acapella, nr 10, [Sopot 1988], s. 17
20 Acapella, nr 15, [Sopot 1988], s. 4.
21 W połowie lat 90. Dariusz Misiuna opublikował w Mać Pariadce artykuł "Anarchia bez anarchizmu”, w którym przedstawił swoje aktualne zainteresowania – okultyzm Alistair’a Crowley’a i filozofię Timothy Leary’ego. Pozostał jak się zdaje nonkonformistą, jednak jego teren zainteresowań zmienił się z działalności społecznej w prywatne doznania.
22 W Na przełaj pod koniec lat 80. często znaleźć można było wiele artykułów o anarchizmie, ekologii i kontrkulturze.
23 Wśród oferowanych przez ClassWar sposobów były: zostać królową angielską, założyć ambasadę "od dawna zapomnianego państwa - Estonii”, zostać emerytem lub niepełnoletnim, zawierać średnio raz w tygodniu związek małżeński i się rozwodzić, rozpocząć mobilny tryb życia w samochodzie z przyczepą i nie być nigdzie zameldowanym albo ujawnić się jako szpieg radziecki i zostać deportowanym do Moskwy.
24 http://www.okultura.pl/


Część 1 <<>> Część 2

Fragmenty niepublikowanej pracy pod tym samym tytułem, Gdańsk 2002

Artykuł opublikowany w 4 numerze Biuletynu Poznańskiej Biblioteki Anarchistycznej

Cytowanie artykułu:
Blaut Michał : Prasa anarchistyczna w PRL cz. 2 [online]. Przegląd Anarchistyczny, [dostęp: 17.10.2017]. Dostępny w Internecie: http://przeglad-anarchistyczny.org/historia/121-prasa-anarchistyczna-w-prl

Przypis zgodny ze standardem PN-ISO 690-2:1999. Informacja i dokumentacja. Przypisy bibliograficzne. Dokumenty elektroniczne i ich części.

Artykuł aktualizowany: 21.11.2009