Autonomia robotnicza

Autonomia robotnicza
Aby zapobiec degeneracji ruchu społecznego, włoscy autonomiści zrealizowali koncepcję, wybiegającą o krok dalej od realiów ruchów czy partii oficjalnie kontestujących, lecz rzeczywiście potwierdzających istnienie kapitalizmu, w jego ewentualnie odświeżonej formie i treści. Dokonali analizy z punktu widzenia tych, którzy najbardziej odczuwali agresywny charakter gospodarki.

Marksizm i anarchizm

Marksizm i anarchizm
Upadek marksizmu w sferze politycznej i kompromitacja praktycznej realizacji idei „dyktatury proletariatu”, pociągnęły za sobą ogromne przeobrażenia na płaszczyźnie kulturowej. Ideolodzy systemu kapitalistycznego, mogli więc ogłosić „koniec historii”, ruch rewolucyjny został wyrugowany nie tylko w sensie fizycznym, zniknął również z ludzkich umysłów.

Teorie kryzysu

Teorie kryzysu
Czy kryzysy są wpisane w naturę sytemu kapitalistycznego, czy też są wywołane czynnikami wobec niego zewnętrznymi? Rozstrzygnięcie tego dylematu oczywiście ma spore znaczenie dla postawy, jaką dziś przyjmiemy: odrzucimy system w całości, czy będziemy starali się go jedynie reformować... aby dotrwał do następnego wstrząsu.

Samorządowa alternatywa

Samorządowa alternatywa
Czy w latach 80. istniała w ruchu "Solidarność" samorządowa alternatywa, zarówno dla PRL-owskiego socjalizmu, jak i dla kapitalizmu? Co się z nią stało? Czy samorządowa rewolucja została zdradzona, a jeśli tak to przez kogo? Na te pytania, mające fundamentalne znaczenie dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji w Polsce, staramy się znaleźć odpowiedź w "Przeglądzie".

{rokbox title=|Przegląd Anarchistyczny nr 11 :: wiosna-lato 2010| thumb=|images/przegl-11-m.png|}images/przegl-11.png{/rokbox}
Trzymacie w ręku kolejny 11 numer półrocznika Przegląd Anarchistyczny. Tym razem zacznijmy ten wstęp od okładki, gdzie wykorzystaliśmy motyw z pracy znanego surrealisty René Magritte’a. Powtarzający się na jego obrazach symbol jednakowo wyglądających mężczyzn w surdutach i melonikach o twarzach niewyrażających żadnych emocji, interpretowano niekiedy jako wyraz wszechogarniającej kontroli, która wdziera się zarówno do naszego świadomego jak i podświadomego świata. René Magritte związany był z ruchem surrealistycznym od 1925 r. W tym samym czasie surrealiści opublikowali jedną ze swoich najważniejszych odezw politycznych o znamiennym tytule: „Otwórzcie więzienia, rozwiążcie armię”.

Na ostatniej stronie okładki znajdziecie dwie kartki pocztowe do osób, autorów tekstów publikowanych wcześniej na łamach Przeglądu..., odsiadujących wyroki: Artura Konowalika i Alfredo Bonanno. Bonanno, związany z ruchem anarchistycznym od wielu lat, konsekwentnie stosuje swoje „nielegalne” metody i strategie działania, potwierdzając zgodność swoich słów z czynami. Odsiaduje obecnie wyrok za napad na bank w Grecji, wierny Brechtowskiemu przekonaniu, że założenia banku jest większym przestępstwem, niż jego okradzenie (czy podpalenie). Te kartki pocztowe to nasze pytanie do Ciebie Czytelniku: na ile poważnie jesteś w stanie potraktować wciąż aktualne od 85. lat przesłanie surrealistów? Czy dostrzegasz zagrożenie ze strony państwa, które w dobie kryzysu i wybuchających rewolt, jak ta w Grecji, otacza nas coraz szczelniejszą kontrolą, skutkującą także wzrastającą ilością więźniów, nowymi przywilejami dla policji i torturami stosowanymi wobec zbuntowanych przedstawicieli podbitych społeczeństw na Bliskim Wschodzie? Czy dostrzegasz, jak strach paraliżuje społeczeństwo, wdziera się do naszych umysłów, tak iż nie jesteśmy nawet zdolni do najmniejszych wyrazów oporu i solidarności? Czy stać Cię zatem nawet na ten niewielki gest, jakim jest wysłanie kartki dla Bonanno czy Konowalika?

Wróćmy do obrazu René Magritte’a. Wielu z nas, kiedy spojrzy przez okno, ma okazję zauważyć przejawy obecnie szeroko dyskutowanego problemu gentryfikacji. Poświęciliśmy niemu jeden z działów tego numeru. Chcielibyśmy jednak wykazać, iż gentryfikacja nie jest neutralnym w sensie politycznym zjawiskiem przestrzenno-socjologicznym i ekonomicznym. Kiedy „Burżuazja wraca do centrum”, chce się poczuć bezpieczna. Oznacza to często wzrost kontroli. Procesy gentryfikacji łączą się nie tylko ze zwyżkami czynszów, zmianami w układzie urbanistycznym i składzie społecznym poddanych nim dzielnic, ale także np. z wprowadzaniem monitoringu i budową nowych komend policji. Zmiany te przebiegają dość gwałtownie, bowiem sprzyja im nie tylko kapitalistyczna gospodarka, ale także otoczenie polityczne czy dominacja przedstawicieli większej i mniejszej burżuazji w radach miast. Stoją oni na straży określonych interesów ekonomicznych jak również mieszczańskiego stylu życia i wartości. Procesy decyzyjne, które pod różnymi pozorami (np. braku kompetencji) mają wykluczyć większość robotniczych i ubogich warstw społecznych, pozwalają na forsowanie wizji „miasta-firmy”, gdzie demokracja staje się tylko fasadą dla oligarchicznych i merytokratycznych sposobów rządzenia i kontroli. W związku z tym pytanie, które stawiamy w najnowszym numerze Przeglądu..., o partycypację społeczną, ma głębokie znaczenie także w kontekście obserwowanego „uburżuazyjnienia” naszych miasta. To łączy się zwykle z zsyłką do kontenerów i lokali zastępczych (baraków) najuboższej części jego mieszkańców.

Spójrzmy przez to samo okno: co się dzieje w naszych domach? Mówi o tym dział zatytułowany „Reprodukcja życia codziennego”. Przedstawiamy w nimi feministyczne koncepcje ujęcia kwestii związanych z pracą nienajemną i nieodpłatną, czyli najczęściej pracą kobiet. Jest to po części kontynuacja tematu podjętego w jednym z poprzednich numerów Przeglądu... (nr 8), gdzie umieściliśmy materiał dotyczący francuskiego feminizmu materialistycznego. Tym razem publikujemy głównie ujęcie wypracowywane od lat 60. przez działaczki włoskiej radykalnej lewicy, związane z robotniczym autonomizmem.

Miasto to nie tylko fabryki i zakłady pracy, to także „fabryka poza fabryką”. Kapitalizm funkcjonuje dzięki przerzucaniu kosztów reprodukcji siły roboczej, czyli „regenerowaniu” siły obecnych i wychowaniu nowych pokoleń pracowników, na barki kobiet, za pomocą ich nieodpłatnej pracy m.in. opiekuńczo-aprowizacyjnej. Jakie znaczenie ma żądanie opłacania „pracy domowej” i jaka jest inna logika działań społecznych, które uwzględniałyby w pełni potrzeby i oczekiwania kobiet? Ponieważ walka ta co prawda, wynika z istnienia zakładów pracy, ale rozwija się poza ich murami, ruchy miejskie domagające się zarówno partycypacji wszystkich mieszkańców w zarządzaniu miastem, zachowania wspólnych przestrzeni oraz terenów zielonych, jak też sprzeciwiające się prywatyzacji służby zdrowia, transportu publicznego i innych usług oraz zasobów publicznych, stanowią często odbicie postulatów i perspektywy ruchu feministycznego. Widzimy, jak te z pozoru nieprzystające do siebie obszary (miasto versus fabryka), stanowią faktyczne dwie strony tego samego medalu.

Biorąc pod uwagę znacznie jakie ma w ostatnich czasach dla naszego kraju migracja, nie ulega wątpliwości, iż potrzebna jest w tym przypadku praca teoretyczna i analityczna, w celu zrozumienia i opisania tego zjawiska. Podejmujemy ten temat kilkoma poświęconymi jemu przyczynkowymi tekstami. Migracje zarobkowe na linii „peryferia – centrum kapitalizmu” są w pewnym sensie odzwierciedleniem relacji opisanej powyżej: „miasto – fabryka”, w tym sensie, iż kraje peryferyjne stanowią dla centrum kapitalistycznej gospodarki obszar reprodukcji taniej siły roboczej. Nie posiadający praw politycznych w ogóle, albo posiadający je w ograniczonym stopniu, emigranci pełnią istotne funkcje dla wielu krajów centrum kapitalizmu, choć z drugiej strony są źródłem wielu walk zagrażającym stabilności tego systemu. Granice, mury, bariery, zasieki są natomiast przejawem coraz głębszego konfliktu na tej linii, jedną z prób narzucenia kontroli i okiełznania procesów migracyjnych.  

Kiedy piszemy te słowa, Grecja wrze po raz kolejny od grudnia 2008 r., ciągnąc giełdowe indeksy w dół. Kraj ten jest przykładem tego, jak może wyglądać reakcja społeczna na próbę przerzucenia kosztów kryzysu ekonomicznego na pracowników najemnych i nienajemnych. Płoną banki. Giną ludzie. Na ulicach nieustanne protesty, a w zakładach pracy strajki. Stwierdzenie, że mamy do czynienia z najpoważniejszą od lat falą wystąpień społecznych powoli staje się truizmem. Tymczasem z witryn polskich instytucji finansowych w dalszym ciągu uśmiechają się „panowie w melonikach”. Jeden z banków wykorzystał nawet motyw z obrazów René Magritte’a w swojej reklamie. Czy śmiech ten będzie jeszcze trwał długo?

Artykuł aktualizowany: 14.02.2011