{rokbox title=|Dni zbrodni i noce przerażenia :: Nihiliści – musicie wykonać jeszcze jeden krok, jeśli chcecie stać się rewolucjonistami.| thumb=|images/crime-m.jpg|}images/crime.jpg{/rokbox}
Eduardo Galeano urodził się w 1940 w Urugwaju. Był redaktorem naczelnym tygodnika Marcha oraz szefem dziennika Época. Po wojskowym puczu i wprowadzeniu w 1973 roku prawicowej dyktatury udał się na emigrację do Argentyny. W 1976 wojskowy zamach stanu, rozpoczął w Argentynie brutalną dyktaturę wojskową czterech junt, trwającą do 1983. W 1978 roku Galeano opublikował wspomnienia z okresu walki z dyktaturą Days and Nights of Love and War (Dni i Noce Miłości i Wojny). Kolektyw CrimethInc to grupa powstała pod koniec lat 90. XX wieku, związana jest z północnoamerykańską sceną punk-rockową. W 2001 r. Kolektyw wydał w postaci książkowej cykl esejów: Days of War, Nights of Love: Crimethinc for Beginners parafrazując tytuł książki Galeano. Days of War... stała się nieformalną "biblią" nurtu, który Murray Bookchin ochrzcił mianem "anarchizmu stylu życia". (DK)

Burzliwa noc...

Dziki Ocean Spokojny rozbija się o wybrzeże maleńkiego Gwatemalskiego miasteczka portowego Champerico. Zalane przez gangi i narkotyki, Champerico otrzymuje jedną linijkę w przewodniku: upalne, podupadłe, niebezpieczne – najlepiej unikać. Mój typ miasta. Tutaj, pośród duchów niedawnej przerażającej historii Gwatemali i hałaśliwego życia codziennego pozbawionego prawa miasta desperado, tak bardzo oddalonego od Ameryki, centrów handlowych jak tylko można sobie wyobrazić, jest to dobra lokacja do rozpoczęcia rozważań na temat dwóch powyższych książek.

Książka Galeano jest dziennikiem i wspomnieniem dwóch dekad wytrwałej walki toczonej w Ameryce Łacińskiej, oscylującym wokół kluczowego momentu militarnego puczu w Argentynie z 1976 r. Książka wydana przez {yootooltip title=[CrimethInc] width=[310] mode=[cursor] sticky=[0] }

W nazwie Kolektywu oraz w tytule książki użyta została gra słów. Crimethink w dosłownym tłumaczeniu oznacza "myślozbrodnię" - neologizm zaczerpnięty z "Roku 1984" Orwella. CrimethInc, pisany z dużą literą "I" oznaczać może coś, co w wolnym tłumaczeniu można nazwać "fabryką zbrodni".{/yootooltip} jest "kosmologią" radykalnego krytycyzmu współczesnego społeczeństwa Ameryki Północnej (i Europy Zachodniej), który wyraża pozycję totalnej rebelii wobec życia codziennego. "Czy istnieją sposoby myślenia, zachowania, i życia które mogą być bardziej satysfakcjonujące i ekscytujące niż sposoby myślenia, zachowania i życia które doświadczamy obecnie?"1 jest pytaniem które stawia jako wprowadzenie do tego prowokacyjnego traktatu.

Podczas gdy książka Galeano wyłania się z Nowej Lewicy i rewolucyjnej fali 1968 roku, a CrimethInc z anarchistycznego odrodzenia mającego miejsce w latach 90., obie są połączone wspólnym stylem kolażu pełnym aforyzmów, wypełnione winietami, opowieściami i perełkami rewolucyjnych lub radykalnych mądrości. Obie przyjmują filozofię i moralność jako broń przeciwko politycznej superstrukturze.

Champerico przywołuje ducha obu książek. Strach i terror opisane w książce Galeano unosi się wszędzie w zmaganiach Gwatemali aby poradzić sobie z następstwami 30 lat brutalnej wojny. Także w ujęciu CrimethInc, jest to miejsce poza globalną mapą, oderwane od przeciętności, miejsce pełne przygód i opowieści gdzie książki mogłyby pisać się same, gdzie ktoś, w sensie sytuacjonistycznym, mógłby uznać swoje sny za rzeczywistość, i żyć naprawdę.

Doprawdy dni i noce miłości i wojny. Przechadzając się po plaży pewnego wieczora o zmierzchu, napotkałem parę w średnim wieku w trakcie jakiejś odrażającej pijackiej bijatyki. Mężczyzna uderzył kobietę w twarz, dramatycznie zdarł z siebie ubrania i zatoczył się w stronę wzburzonego morza, wyglądało to na dość żałosną próbę utopienia się. Kobieta krzyknęła i odwróciła się w moją stronę, niefortunnego obserwatora, prosząc abym uratował głupawego mężczyznę od niebezpiecznych fal. Nieco opornie, wszedłem do morza i wyciągnąłem pijanego głupca na bezpieczny ląd. Zaciągnęliśmy nagiego mężczyznę za pięty do przybrzeżnego baru; jego głowa zostawiła komiczny ślad na piasku. Kobieta, która okazała się być właścicielką baru, była apoplektycznie wdzięczna, i zaopatrzyła mnie w niewyczerpane ilości owoców morza i rumu oraz grono opowieści o swoim eklektycznym życiu, podczas gdy Pan Samobójstwo odsypiał swoją hańbę.

Przypomniałem sobie owy incydent, kiedy zająłem się pisaniem tej recenzji. CrimethInc błaga nas abyśmy żyli na krawędzi, abyśmy wędrowali, abyśmy odkrywali życie poprzez angażowanie podziemnych źródeł i odkrywali w każdej teraźniejszej chwili rewolucję dnia codziennego. W tym sensie, moja przygoda – ze swoimi składowymi: miłości, konfliktu, ratunku i rozwiązania – była momentem krytycznego zaangażowania, w znaczeniu CrimethInc-owskiej "przypadkowej sytuacji". To z części zatytułowanej "H oznacza Historię:" "Jeśli odważymy rzucić się w nieznane i nieprzewidywalne, aby nieustannie szukać sytuacji, które zmuszą nas aby być obecnym w danym momencie, możemy uwolnić się od uczuć nieuniknioności oraz inercji ograniczających nasze życie – i w takich przypadkach, wyjść poza historię."2 Co prawda nie czułem się wtedy wyniesiony poza historię, ale rozumiem o co im chodzi.

Ale czy jako recepta na rebelię, wystarczy zaledwie "zrzucić martwy ciężar przeszłości" oraz "umieścić siebie i naszą codzienną egzystencję tam, gdzie jest jej miejsce, w centrum naszego wrzechświata?"3

Tutaj mądrość Galeano, narodzona z prawdziwej walki, z prawdziwych dni i nocy miłości i wojny, jest pouczająca: "Czy będziemy zdolni uczyć się pokory i cierpliwości? Ja jestem światem, ale bardzo małym. Czas człowieka nie jest czasem historii, mimo że, szczerze, chcielibyśmy aby tak było."4

Kradzież Piękna jako Przetworzonego Gówna

Oczywiście, niesprawiedliwie jest porównywać kolekcję plagiatorskich pomysłów CrimethInc z przebogatym świadectwem walki i przetrwania Galeano – ale stało się tak poprzez nietrafione ściągnięcie jego tytułu dla swojej książki.

Dlaczego CrimethInc nazywa swą książkę Days of War and Nights of Love (Dni Wojny i Noce Miłości)? Nie ma wojny i bardzo niewiele miłości (może tylko nieco nastoletniego zauroczenia) w tym traktacie. Zamiast tego jest znudzenie światem, w którym żyją, poszukiwanie czegoś innego, niecierpliwe pragnienie, aby żyć w kompletnie innym świecie. Piękny tytuł Galeano, który tak dobrze, uchwycił temat oraz zawartość jego pracy, przywołuje subtelne poetyckie wyczucie jego prozy, będącej nieporównywalną do książki CrimethInc. Powinni ją byli nazwać tytułem w rodzaju ABC (Anty-) Ideologii CrimethInc, byłby on bardziej odpowiedni dla tak prozaicznej i zadufanej w sobie pracy jak ta.

Zakłamanie to jest kontynuowane w szacie graficznej okładki – zamaskowany Zapatysta z granatem – sugerującej jakiś rodzaj podręcznika do guerrilli. Ale CrimethInc for Beginners (Myślozbrodnia dla początkujących) nie jest manifestem guerrilli. Natomiast książka Galeano jest pełna opowieści o zamaskowanych partyzantach z granatami, lecz również nie jest podręcznikiem o powstaniu przeciwko władzy. Jeśli już, jest raczej tego przeciwieństwem – ponurą kroniką szaleństwa walki zbrojnej. Ci będący w opozycji nie są przedstawieni w heroiczny sposób, a la Che, ale jako bardzo przeciętni mężczyźni i kobiety, pełni wad przytłoczeni przez swoje nieuniknione tragiczne przeznaczenie. Autor spędził kilka dni wsród bojowników guerrilli w Gwatemali: "Byli bardzo młodzi... armia deptała im po piętach, a oni opowiadali sprośne dowcipy i zaśmiewali się do rozpuku...Spaliśmy na ziemi, przytulając się do siebie nawzajem, ciała przyklejone do siebie dla ciepła i aby powstrzymać poranny mróz przed zabiciem nas... Czy którykolwiek z chłopców, których spotkałem wtedy w górach jeszcze żyje?"5

Galeano opowiada o prawdziwym życiu, prawdziwych ludziach, prawdziwych sytuacjach, i psychogeografii pola walki, wojny, miłości. Na końcu wydaje się, że niemal wszyscy przyjaciele, towarzysze, znajomi i kochanki Galeano zaginęli, byli torturowani, wygnani, lub zniszczeni nie do poznania. Osiągnięciem Galeano jest uratowanie z tej rzezi poczucia godności jak i łagodnego człowieczeństwa tych, którzy polegli i tych, którzy jakoś przetrwali. Widać to kiedy wspomina Raula Sendic'a, legendarnego komendanta Tupamaros – nie jako uświęconego bohaterskiego męczennika, nie spowitego we wzniosły mistycyzm clandestyńskiego rewolucjonisty, ale jako miłego, skromnego człowieka: "Zamykam oczy i ponownie widzę Raula przy ognisku, na brzegach Rio Uruguay. Podnosi żarzący się węgielek do moich ust, bo znowu, jak to ja łamaga, pozwoliłem mojemu papierosowi z kukurydzianych łusek zgasnąć."6

CrimethInc używa symboli walki zbrojnej – pistoletów, kul, granatów, koktajli Mołotowa – bez innej przyczyny niż tylko dla spektakularnego efektu. Mniej więcej w taki sposób jak reklamy wykorzystują seks, aby sprzedać produkt: "Ta książka jest złożona z pomysłów i obrazów, które bez żadnych skrupułów ukradliśmy i przystosowaliśmy do naszych własnych celów..."7 A jakie miały to być cele? Niemiecka bojowniczka RAF, Ulrike Mienhof, zamordowana w więzieniu, w Stanheimn, została sportretowana tymi niespójnymi słowami nałożonymi na jej podobiznę: "Zrozumiesz, że twoje jedyne bezpieczeństwo leży w niebezpieczeństwie – CrimethInc."8 Bezmyślne zbezczeszczenie jej pamięci w celu stworzenia tego głupkowatego sloganu przywodzi mi na myśl dowcip. Co otrzymasz, kiedy skrzyżujesz sytuacjonistę z mafiosem? Gościa, proponującego Tobie ofertę, której nie rozumiesz. A co otrzymujesz, kiedy skrzyżujesz CrimethInc z sytuacjonistą? Fatalną kopię dobrej książki.

Teksty, pomysły, i grafiki są pożyczone bądź ukradzione, z fanzinu Vague Stoke-Newingtone, brytyjskiego artysty grafika Clifforda Harpera, francuskiego sytuacjonisty Raoula Vaneigema i właściwie, całego panteonu sytuacjonistów. Wydawcy rabują archiwa radykalnej kontrkultury, aby stworzyć obłudę, głównego przesłania tej książki, która miała być instrumentem dla "totalnego wyzwolenia". W rzeczywistości, wizja CrimethInc rzadko wznosi się ponad bunt przeciwko autorytetom dzieciaka z przedmieścia. Ugrzęzłe w punk rocku i kruchej subkulturze, praktyczne zastosowanie całej tej rewolucyjnej teorii sprowadza się najwidoczniej do założenia rockowego zespołu, pieprzenia się w parku, zostania weganem lub – o mój Boże teraz to kurwa naprawdę jesteśmy nieźli! – rozdawania fałszywych darmowych biletów do lokalnego kina.9 Szybko staje się oczywistym, że prawdziwą zbrodnią jest sposób, w jaki plądrują niektóre z najlepszych i najbardziej ożywczych pomysłów z końca XX wieku, odtwarzając je w sposób nudny i niedojrzały.

Miłość i Wojna w Brzuchu Bestii

Prawdopodobnie najbardziej kreatywnym i jedynym oryginalnym pomysłem w książce CrimethInc jest reklama na tylnej okładce napisana przez JD Salinger'a: "Jeśli {yootooltip title=[Henry Miller] width=[300] mode=[cursor] sticky=[0] }Henry Miller (1891-1980) – skandalizujący pisarz amerykański. W swojej prozie atakował podejście współczesnych mu Amerykanów do moralności i ich purytański system wartości.{/yootooltip} pojechałby walczyć wraz z anarchistami w Hiszpanii, podczas gdy Orwell poszukiwał pieszczot pięknych kobiet we Francji, i współpracowaliby ze sobą przy pisaniu manifestu wojny i miłości, to właśnie mogłaby powstać książka taka jak ta..." Myślę jednak, że to Galeano, a nie CrimethInc stworzył taką właśnie książkę i jest nią Days and Nights of Love and War.

Tak jak Orwell, Galeano chwycił za broń przeciwko faszyzmowi, w tym wypadku przeciwko argentyńskiej dyktaturze. Uciekając, aby uratować swoje życie, znajduje pocieszenie na wygnaniu w ramionach rozmaitych niezwykłych kobiet od {yootooltip title=[Zwrotnika Raka po Zwrotnik Koziorożca] width=[300] mode=[cursor] sticky=[0] }Zwrotnik Raka i Zwrotnik Koziorożca to dwie książki autorstwa Henry Millera, zawierające śmiałe wątki erotyczne.{/yootooltip} . Z oczywistych przyczyn, nie opisuje on swojego bezpośredniego zaangażowania w zbrojnych ruchach w Argentynie i Urugwaju, jednak wspomina o wizycie w obozie partyzantów w Gwatemali i rozmowach z kubańskimi weteranami w Sierra Maestro. Kiedy pije świetne wino w czasie letnich nocy patrząc na rzekę Plate, w tawernach w cichych uliczkach, lub urządza partyzantów na wsi, wszyscy jego serdeczni przyjaciele wydają się być znanymi, ukrywającymi się bojownikami guerrilli, clandestinos lub comandantes z których każdy ma do opowiedzenia historię lub dwie.

Galeano był opisywany jako najwybitniejszy żyjący pisarz polityczny Ameryki Łacińskiej. Używa on wspaniałej prozy lirycznej, która tak zauroczyła czytelników w jego legendarnej już trylogii pt. Memory of Fire (Wspomnienie Ognia), tutaj nawet z większą pasją, gdyż teraz spisuje historię nie tylko swojego kontynentu, ale także swoich towarzyszy, przyjaciół, rodziny i kochanek. Jadowita krytyka latynoamerykańskich dyktatur jest przeplatana z intymnymi wyznaniami o walce i bólu jego companeros i companeras. W cichych momentach zadumy jego umysł zagłębia się w tematy filozoficzne – miłość, śmierć, poświęcenie, zdrada, dobre wino. Książka jest świadectwem przeżywania bólu i przemocy bez utraty umiejętności odczuwania miłości i czułości10 – manifest nadziei pomimo takich czasów, lub marzeń nie osłabłych pomimo cierpienia.

Galeano staje się Orwellem w hiszpańskich okopach stawiającym czoła faszystowskim kulom, i Millerem, jeśli nie zapominając się w lubieżnej deprawacji z paryskimi dziwkami, to przynajmniej nurzającym się w rozkoszach nocnych pieszczot. Ale nawet tutaj, cień wojny prześladuje radość seksu: "...Nadchodzi poranek i aromat oznajmia pyszną, parującą, świeżo zaparzoną kawę. Twoja twarz promienieje czystym światłem, a Twoje ciało pachnie sokami miłości... Odliczamy godziny, które dzielą nas od nadchodzącej nocy. Wtedy będziemy uprawiać miłość, zabójcę cierpienia."11

Dokonana przez Salingera aluzja do Orwella i Millera w reklamie wydawniczej CrimethInc odwołuje się do sławnego eseju Orwella pt. "We Wnętrzu Wieloryba" (1940). Orwell recenzuje w niej pracę Millera i jest przerażony, iż Amerykanin, pomimo że radykał, jest zainteresowany wyłącznie celebrowaniem indywidualnego wyzwolenia. Miller zbywa ideę Orwella aby walczyć z faszyzmem w Hiszpanii jako "czystą głupotę... zachowanie idioty."12 Miller wybiera życie wagabundy, pełne biedy i deprawacji jako środków poszukiwania osobistego zbawienia, szalejąc na ulicach i w burdelach Paryża w poszukiwaniu indywidualnego wyzwolenia, podczas kiedy Europa płonie. Kiedy groźba nazizmu i faszyzmu wisiała nad Europą, Miller ukrył się w bezpiecznym, metaforycznym brzuchu wieloryba, wygodnej przestrzeni ucieczki przed burzą szalejącą na zewnątrz. Dla Orwella, marsz do okopów Hiszpanii z "poczucia obowiązku", dla Millera jest to "ostateczna, nieprzekraczalna faza nieodpowiedzialności." "On się bawi podczas gdy Rzym płonie," wścieka się Orwell, "i w przeciwieństwie do ogromnej większości ludzi którzy tak robią, on bawi się z twarzą skierowaną w stronę płomieni."13

Podczas gdy członkowie CrimethInc prawdopodobnie uważają siebie za połączenie libertynizmu Millera i akcji bezpośredniej Orwella, napisali jednak książkę bardziej pokrewną eskapizmowi i indywidualnemu nihilizmowi tego pierwszego. Oni również igrają, podczas gdy Rzym płonie. Nie ma analizy sytuacji makro-politycznej; nie ma kapitalistycznej globalizacji, lub amerykańskiej hegemonii czy imperializmu. Nawet wewnętrzne sprawy USA – kontrola społeczna, militaryzacja, wojna narkotykowa i system więziennictwa – nie są godne wspomnienia. Anarchizm CrimethInc "jako osobiste podejście do życia" odbija kwietyzm i mistycyzm Millera. Ich poszukiwanie indywidualnej wolności w formie squatting'u, kradzieży sklepowych, darmowych podróży koleją, i jedzenia z koszy na śmieci może być uznane za sposób życia w brzuchu bestii, jeśli nie we wnętrzu wieloryba. Kwestie te jako taktyka i strategia, nie mogą zaprowadzić nas zbyt daleko na drodze do "totalnego wyzwolenia".

Oczekując takiej krytyki, CrimethInc pisze: "ograniczyliśmy się tutaj głównie do krytyki ustanowionego porządku, ponieważ wierzymy, że Ty zrobisz resztę. Ta książka ma pomóc Ci analizować i rozmontować ten świat – to co zbudujesz sobie na jego miejsce leży w Twoich rękach, pomimo że zaoferowaliśmy pewne ogólne pomysły na to gdzie zacząć..."14

W takim razie co oferuje CrimethInc?

"W oznacza Wolność... Latem 1999 r., specjalny agent CrimethInc, Tristan Tzarathustra... jadł wyłącznie odpadki cały rok jako konsekwencja swojej przysięgi, aby nie partycypować, nie podtrzymywać, ani w żaden sposób nie popierać ekonomii światowego kapitalizmu..."15 O kurcze. Ten gość nadawałby się świetnie na naga sadhu, hinduskiego świętego męża, stojąc nago na jednej nodze na palu przez 20 lat, holując załadowany pociąg na penisie. Tristan Tzarathustra, nieprzystępny święty mąż.

"H oznacza Higienę". Prawo do bycia brudnym, itd. "Spróbuj kiedyś pogwałcić parę ze zdroworozsądkowych zasad zachodniej higieny; odkryjesz, że jedzenie ze śmietników i życie parę tygodni bez prysznica nie są wcale aż tak niebezpieczne ani trudne jak zostałeś nauczony."16 Spróbować tego dla zabawy?! Żeby coś udowodnić? Czy jako eksperyment, aby poczuć empatię wobec tych pokrzywdzonych? Jedzenie z koszy na śmieci nie jest odpowiedzią na nic poza spektakularnym brakiem moralności, i w kwestii ogólnej strategii CrimethInc, uprawianie dzikiej miłości na cmentarzu pod gwiazdami z bardzo śmierdzącymi ludźmi, nie jest takie zabawne.

"P oznacza przestrzeń... Spróbuj odkrywać przestrzeń swojej własnej okolicy, patrząc na dachy i narożniki ulic, których nigdy wcześniej nie zauważałeś – będziesz zdziwiony jak wiele przygody jest tam ukryte, czekając na Ciebie."17 Niekończące się dni wojny i noce miłości oczekują na was nieustraszeni bojownicy CrimethInc w waszej okolicy! Nie dajcie się złapać!

Kiedy już rozmontowali świat, CrimethInc pozostawiają buntownika poza systemem, wyizolowanego i samotnego w swojej osobistej rewolcie, oddalonego od ogółu społeczeństwa, pozbawionego formacji społecznej lub narzędzi, które mogłyby mu posłużyć do budowy kolektywnych projektów lub umiejętności konkretnego organizowania się. W plagiatorstwie panteonu sytuacjonistów, zignorowali oni najistotniejszą część, która naprawdę służyła zmienianiu świata i aspirowała do narzędzia "totalnego wyzwolenia": "Radykalny Krytycyzm wyłącznie przeanalizował Stary Świat i jego negację. Teraz musi zrealizować się w praktycznej aktywności rewolucyjnych mas lub inaczej zdradzi się przez stanie się barierą dla tej aktywności."18

Księga powtórzonego prawa Anarchii

"A oznacza Anarchię... Ty nie chcesz być na łasce rządów, biurokracji, policji, lub żadnych innych zewnętrznych sił, prawda? Na pewno nie pozwalasz, aby rządziły Twoim całym życiem."19 Na pewno? Po pierwsze, ten rodzaj zadufanego kazania brzmi o wiele lepiej w swoim oryginalnym języku francuskim, a po drugie, jak możemy być, no wiesz, anarchistami, kiedy ty mówisz nam jacy powinniśmy być, Wielebny CrimethInc?

CrimethInc czuje potrzebę wskrzeszenia anarchizmu "jako osobistego podejścia do życia". W tym miejscu zapożyczają nie tylko ideę, ale historyczną tradycję, którą "dostosowują do swoich własnych celów". "Anarchizm jest rewolucyjną ideą, która mówi, że nikt nie jest bardziej uprawniony niż ty sam do decydowania czym będzie twoje życie."20

Jest wiele definicji anarchizmu, ale zredukowanie definicji do tego czysto osobistego sensu jest bardzo poważną niesprawiedliwością. Anarchizm jako tradycja historyczna, jako formę anty-autorytarnej wspólnoty robotniczej samoorganizacji jest konceptem, który CrimethInc wyrzuca przez okno. To praca jest dla nich problemem, nie to jak organizują się pracownicy. (Może to właśnie pracownicy są problemem dla tych wolnych ptaków bez pracy?)

Ruchy społeczne również są problemem dla CrimethInc. Wielka gwiazda CrimethInc, Nadia C. pisze: "Totalna rewolucja nie przyjdzie jako rezultat wyłącznie odpowiedniego planowania i ciężkiej pracy, ale jako cud wiary... Każdy z nas musi być wierny tęsknotom swojego serca za rzeczami, które są zbyt ekstrawaganckie, aby kiedykolwiek mieć szansę wpasować się w ten świat, i podążać za nimi z taką determinacją, aby inni wynieśli z tego inspirację dla swoich własnych poszukiwań. To właśnie tej alchemii nam potrzeba, a nie kolejnego ruchu"21. Pomijając wyrażony tutaj osobliwy mistycyzm, jeszcze bardziej kłopotliwym pomysłem jest to, że nie musimy się organizować, ani razem walczyć. Wystarczy, że damy innym inspirację do swoich własnych poszukiwań. CrimethInc kwestionują truizm mówiący o tym, że każdy anarchista jest socjalistą, ale nie każdy socjalista jest anarchistą. CrimethInc nie są socjalistami i pytaniem pozostaje, czy są oni rzeczywiście anarchistami, czy zaledwie zwykłymi libertynami.

Pozostaje również chwiejna analiza klasy, wciśnięta na koniec "K oznacza Kapitalizm" w części zatytułowanej "Postscriptum: Walka Klasowa, w którą wszyscy mogą się wpasować."22 Autor postuluje, że nie ma rozróżnienia klasowego w związku z cierpieniem współczesnego życia, i że bogaci oraz biedni dzielą to samo cierpienie: "Nie ma znaczenia to czy kobieta jest pogrzebana żywcem w więzieniu, w sweat-shopie, na prestiżowym uniwersytecie, czy w posiadłości z prywatnym basenem tak długo, jak długo jest pogrzebana żywcem..."23 To zbrodnicze twierdzenie nie jest warte komentarza. Pisarz konkluduje: "Tak więc wszyscy, bogaci i biedni, muszą się zjednoczyć aby zmienić swoją sytuację..."24 Czy to nie jest coś co Bono powiedział do Billa Gates'a podczas ostatniego Światowego Forum Ekonomicznego?

H oznacza Historię i odwieczny problem ludzkiej historii polegający na tym, że bogaci zawsze byli niechętni aby zrezygnować ze swojego bogactwa, przywilejów i władzy na rzecz biednych. Sytuacja wygląda tak, że bogaci, nawet jeśli są bardzo nieszczęśliwi w swoich posiadłościach, nie mieli ochoty się zmienić, i to właśnie dało początek walce klasowej. "Wojna klasowa w którą wszyscy mogą się wpasować" jest OK jeśli pamięta się, że bogaty i biedny znajdują się w niej po przeciwnych stronach.

W tym miejscu nie mogę użyć książki Galeano jako kija do bicia CrimethInc. Galeano nie jest anarchistą i przeszukuję Days and Nights of Love and War w celu odnalezienia jakiejś wskazówki co do jego politycznych przekonań ale nic takiego się nie ujawnia, poza najszerzej pojętą anty-dyktaturą i sprawą praw człowieka. Jest to poważny problem związany z tą książką. Jednym z powodów, dla których państwo dokręciło śrubę był fakt, iż opozycja naprawdę zagrażała jego władzy. Opozycja, uzbrojona i rozpowszechniona, w formie argentyńskich Montoneros, największej guerrilli w Ameryce Łacińskiej, lub mniejszej urugwajskiej grupy Tupamaros, zainspirowanej przez Kubańską Rewolucję i model insurekcyjny Guevarista, była w stanie doprowadzić do destabilizacji władz, a nawet aspirować do przejęcia władzy. Białe rękawiczki zostały zdjęte, i wszelkie rodzaje potworności były tolerowane w imię ratowania "ojczystego kraju" przed komunizmem. Świadectwo Galeano, bez mówienia tego wprost, wskazuje na to, że walka zbrojna nie osiągnęła nic poza doprowadzeniem wszystkich do śmierci.

Lecz nie jest to lekcja, którą książka ma przekazywać. Właściwie, Galeano nie oferuje żadnej krytyki porażek ruchu oporu, lub jego taktyk i strategii. Skupia się on wyłącznie na rzezi przyniesionej przez dyktaturę. Jest to zrozumiałe, wziąwszy pod uwagę masakry i potworności popełnione przeciwko każdemu, kto nie popierał reżimu, ale i nieco nieszczere. Dla przykładu, wymienia on współpracowników swojego magazynu Crisis którzy zostali zabici lub zaginęli.25 Jednym z nich jest Rodolfo Walsh. Walsh był znanym pisarzem, ale prawdopodobną przyczyną, dla której został zamordowany przez państwo było to, iż pełnił funkcję oficera w Montoneros. Wiele udanych operacji guerrilli jest przypisywanych Walsh'owi, m.in. nadzór nad zamachem bombowym w kantynie, w wyniku którego zginęło 42 policjantów. Galeano pomija tę część historii, bez wątpienia po to, by chronić swoich towarzyszy, żyjących i zmarłych – ale przez to książka traci na niekompletnym opisie wydarzeń. Lęka się analizy walki zbrojnej i jej konsekwencji. Wszyscy bylibyśmy bogatsi w wiedzę, gdyby został nam dostarczony pełen obraz.

Powrót do Champerico

Z powrotem nad morzem w Champerico, akcja zagęszcza się. Wróciłem na śniadanie "na koszt firmy", a także otrzymałem ofertę od wdzięcznej kobiety, aby zamieszkać razem z nimi. Pan Samobójstwo pojawia się, skacowany, i na jakoś barani sposób przeprasza za wczorajszy incydent. Kiedy jemy wspólnie śniadanie, kobieta wyjaśnia, że jej mąż był kiedyś pułkownikiem w gwatemalskiej armii. Teraz, zmuszony żyć jako prosty rybak czuje, że nikt nie traktuje go z należnym mu szacunkiem. Ona sama pochodzi z Salwadoru i zauważyłem, że ma na sobie koszulkę z nadrukiem popierającym partię Arena – ogólnie mówiąc, faszystowski szwadron śmierci działający podczas długiej wojny przeciwko powstaniu w Salwadorze.

Czy więc naprawdę musimy, tak jak nalega CrimethInc, "strząsnąć z siebie martwe brzemię przeszłości"?

Moja spontaniczna przygoda na morskim brzegu Champerico staje się skomplikowana poprzez wagę kontekstualnej informacji. Ci ludzie nie są tylko częścią mojego intensywnego zaangażowania się w moment teraźniejszości, ale są ludźmi z trudną przeszłością, nierozerwalnie połączoną z polami śmierci tamtych miejsc, i nagle zaczynam żałować, że dałem się w to wciągnąć. Może powinienem był pozwolić temu pieprzonemu pijanemu pułkownikowi utonąć.

Znów Galeano, tym razem w monologu na temat państwowego programu wyeliminowania opozycji, które ma tak samo trafne odniesienie do sytuacji w Argentynie i Urugwaju w latach 70. jak i do sytuacji Gwatemali i Salwadoru w latach 80.: "Plan eksterminacji: zniszczyć trawę, wyrwać z korzeniami każdą żyjącą rzecz, posypać ziemię solą. W celu skolonizowania sumień, stłumić je; w celu stłumienia ich, pozbawić je przeszłości. Zatrzeć wszelkie ślady świadectwa tego, że w tym kraju kiedykolwiek istniało coś poza ciszą, więzieniami i grobami. Zabrania się pamiętać."26

Problemem CrimethInc nie jest ich duch rozbuchanego romantyzmu i ich lekceważąca wszystko pasja – tego nigdy dosyć – ale nieznośna lekkość i płytkość ich filozofii i praktyki.

W swoim pośpiechu, aby pójść w objęcia dzikiej żywiołowości i "żyć jako podmiot a nie obiekt historii"27 beznadziejnie poturbowani rozpaczliwie machają skrzydłami lecąc jak Ikar w stronę słońca. Ich skrzydła pasji, zrodzone z bogatego gobelinu sytuacjonistycznych i anarchistycznych rozpraw, są nieodpowiedzialnie użyte dla celów ich indywidualistycznego i egoistycznego projektu.

Postscriptum: Namiętne Akty Odmowy

W głębi serca, książka CrimethInc Days of War and Nights of Love jest manifestem przeciwko samozadowoleniu, pasywności i pesymizmowi. Wykazują oni wielką zdolność do produkcji dużych ilości dobrej jakości propagandy jak np. ich darmowa gazeta Harbinger, i popularny pamflet Fighting For Our Lives (Walcząc o nasze życia), którego rzekomy nakład sięga 250 000 egzemplarzy. Nie można odmówić im produktywności, czy też ich gorliwego pragnienia, aby rozprzestrzeniać swoje plagiatorskie słowo, ale w imię, czego to robią i z jakim zamysłem?

CrimethInc zaczyna się nazwą marki, a kończy na bezpardonowej reklamie "radykalnych" produktów na swojej stronie internetowej. Pomiędzy tym w książce tej jest widoczna, indywidualistyczna, samolubna i dziecinna ideologia buntu, unikająca pracy, politycznego organizowania się i walki klasowej. W świecie wojny stojącym w obliczu krańcowego kryzysu, transcendentalna filozofia CrimethInc i ich ahistoryczna lekkość jest formą intelektualnej masturbacji. Tak jak pozbawieni korzeni wygnańcy, oderwani od codziennego życia, które ich otacza, styl życia CrimethInc jest formą nadanego sobie samemu wygnania w obrębie własnego społeczeństwa. Bez podstawy, bez ruchu w stronę krytyki, przemawiają ustami trupa. Nie wystarczy zaledwie zidentyfikować się z wywłaszczonymi; problemem jest znalezienie wspólnego głosu i organizowanie się wraz z nimi. Książka CrimethInc jest ledwie archiwum historii, kolekcją radykalnego dyskursu, hobby dla emerytów bez żadnego praktycznego zastosowania.

Gdziekolwiek żarliwe akty odmowy i płomienna świadomość potrzeby oporu powodują zatrzymanie w fabrykach kolektywnej iluzji, tam bliska jest rewolucja dnia codziennego.

Raul Vaneigem podał przykłady takiej nieodległej rewolucji: Watts, Praga, Sztokholm, Stanleyville, Turyn, Mieres, Republika Dominikańska, Amsterdam, w erze brutalnych powstań przeciwko władzy, dzikich akcji strajkowych, powstawania rad robotniczych, i samorządu. Nie apolityczny hedonizm indywidualnych jednostek oświadczających, "Pieprzę to wszystko, wyjeżdżam," lub "Będę się kochał na ławce w parku," bądź "Zakładam zespół punk rockowy". CrimethInc nie myśli kolektywnie, a wyłącznie indywidualistycznie, i właśnie to konstruuje całą zwodniczą naturę tej książki. Praca rewolucyjnego powstania przeciwko władzy musi być dokonana przez rewolucyjnych powstańców – czyli, robotników i nie-robotników w masowej rewolcie.

Nihiliści – musicie wykonać jeszcze jeden krok, jeśli chcecie stać się rewolucjonistami.28

Przypisy


1 CrimethInc, Days of War, Nights of Love: CrimethInc for Beginners (2001), str. 8.
2 CrimethInc, Days of War, Nights of Love, str. 113.
3 Ibid., str. 114
4 Eduardo Galeano, Days and Nights of Love and War (New York: Monthly Review Press, 2000), str. 172.
5 Galeano, Days and Nights of Love and War, str. 23.
6 Ibid., str. 43.
7 CrimethInc, Days of War, Nights of Love, str. 11.
8 Ibid., str. 259.
9 Ibid., str. 193.
10 Galeano, Days and Nights of Love and War, s. 42.
11 Ibid., 175.
12 George Orwell, Inside the Whale, http://www.orwell.ru/
13 Ibid.
14 Crimethinc, Days of War, Nights of Love, str. 11.
15 Ibid., str. 103.
16 Ibid., str. 125.
17 Ibid., str. 210.
18 Raoul Vaneigem, "Postscript: A toast to revolutionary workers" w: The Revolution of Everyday Life (London: Rebel Press, 2003), str. 275.
19 CrimethInc, Days of War, Nights of Love, str. 35.
20 Ibid., str. 41.
21 Ibid., str. 172.
22 Ibid., str. 81.
23 Ibid., str. 81.
24 Ibid., str. 81.
25 Galeano, Days and Nights of Love and War, str. 174.
26 Ibid., str. 178.
27 CrimethInc, Days of War, Nights of Love, str. 14.
28 Raoul Vaneigem, The Revolution of Everyday Life, str. 271.


Esej opublikowany był pierwotnie w piśmie Perspectives on Anarchist Theory, nr 2/2004.

Artykuł opublikowany w 5 numerze Biuletynu Poznańskiej Biblioteki Anarchistycznej
Tłumaczenie: Martyna Ostrowska

Cytowanie artykułu:

Ryan Ramor : Dni zbrodni i noce przerażenia [online]. Przegląd Anarchistyczny, [dostęp: 25.05.2017]. Dostępny w Internecie: http://przeglad-anarchistyczny.org/ruch-w-teorii/70-dni-zbrodni-i-noce-przerazenia

Przypis zgodny ze standardem PN-ISO 690-2:1999. Informacja i dokumentacja. Przypisy bibliograficzne. Dokumenty elektroniczne i ich części.

Artykuł aktualizowany: 17.11.2009

Ramor Ryan

Ramor Ryan - irlandzki anarchista mieszkający w Dublinie. Opublikował dziesiątki artykułów zarówno w prasie anarchistycznej, jak i oficjalnej. Szczególnym zainteresowaniem Ryana cieszy się Ameryka Południowa i tamtejszy ruch rewolucyjny. W 2006 roku, nakładem AK Press ukazała się jego książka Clandestines: The Pirate Journals of an Irish Exile.